Anna Grzanek

Złośliwość rzeczy martwych

Łowczy bez słowa otworzył szkatułkę i pokazał królowej zakrwawiony ochłap.

– Wspaniale, jak zawsze – pochwaliła. – Odstaw na kredens. Możesz odejść.

Gdy drzwi się zamknęły, szeleszcząc suknią podeszła do toaletki, nad którą górowało wspaniałe zwierciadło w złotej ramie.

– Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie?

Przez srebrną taflę przebiegło drżenie. Głos dochodzący znikąd oznajmił:

– Pięknaś, królowo, jak gwiazda na niebie, ale księżniczka Bella piękniejsza od ciebie.

Terapia szokowa

– Jestem zmęczony. Nic mnie nie cieszy. Zawsze starałem się być dobrym człowiekiem, ale…

– Elfem – sprostował lekarz.

Pacjent wzruszył ramionami.

– W każdym razie, długowieczność mi ciąży. Nie wiem, jak długo jeszcze wytrzymam. Miewam napady agresji…

– Czy w takich momentach nie zwykliście odpływać na Zachód?

– A czego ja niby mam szukać w Ameryce? – zirytował się pacjent.

– Może odmiany? Przepraszam, ja tu tylko na zastępstwie, kolega prosił. Zasadniczo jestem nefrologiem.

Fotografia

Nie było już nic.

Od wielu dni jego świat wypełniały głównie jednostajny szum fal oraz stukot przedmiotów szarpanych wiatrem. Niebo przytłaczało jednolitą szarością, więc całymi dniami przesiadywał w domu. Zresztą nie bardzo miał czego szukać na zewnątrz – woda zalała znaczną część doliny, raz się podnosząc, raz opadając. Wychodził głównie po to, by wyławiać przepływające obok kawałki drewna. Nie było nikogo ani niczego, nawet ptaków i owadów.

Został zupełnie sam.

Piekło na Ziemi

– Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem – powiedział człowiek w doskonale skrojonym garniturze. Miarowo stukał palcami w leżący przed nim maszynopis. – Napisał pan wyjątkowo dobrą powieść.

  Siedzący po drugiej stronie biurka mężczyzna wpatrywał się w przedstawiciela wydawnictwa szeroko otwartymi oczami.

Obietnica

– Oczywiście, że wrócę, głuptasie – powiedziała mama do synka i uśmiechnęła się promiennie głaszcząc po główce córeczkę uczepioną skraju jej sukni. – Jeśli uzbieracie dość jagód, przez najbliższe trzy dni będę piec placki z owocami. Przyjdę po was o zmierzchu.

Gładko przełknęła kłamstwo, wciąż z beztroskim uśmiechem na ustach. Uścisnęła dzieci i odwróciła się, by tanecznym krokiem powrócić do wioski, w której, jak wiedziała, jej sąsiedzi już przygotowywali stos. Zbyt wiele ziół, zbyt wiele odebranych porodów.

Telefon

Diabeł siedział przy telefonie. Błogosławiłby ten wynalazek, gdyby tylko mógł. Telefon pozwalał mu uciec od nudy bez wychodzenia z domu. A diabeł był domatorem. W związku z tym dzwonił. Wybierał przypadkowe numery. Część z nich nie odpowiadała, ale większość owszem. Mówił wtedy:

– Witam. Jestem diabłem.

Ludzka słabość

Piotr pchnął drzwi, na których widniała nalepka z napisem „CIĄGNĄĆ”. Był to odruch bezwarunkowy, zanim jednak zdążył zbesztać się w duchu, drzwi otworzyły się ze skrzypieniem. Zawieszony nad nimi dzwoneczek zabrzęczał cicho.

Wątpliwość

Leże potwora kryło się we wnętrzu wielkiej góry. Odbijające się od jej jasnych zboczy promienie oślepiały i dezorientowały. Przed wejściem walały się fragmenty ciał, skrawki skóry, kupki kości.

Subskrybuj RSS - Anna Grzanek