Jerzy Wiśniewski

Gdzie oni są?

Przesypując piasek między palcami, Jabłoński obserwował otępiale, jak promienie obcej gwiazdy rozpryskują się tęczowo na ulatujących z wiatrem ziarenkach.

– Nic – zawyrokował smutno. – Tylko piasek i kilka krzaków.

A obcy komunikat zapewniał, że znajdą tu stolicę myślących ras Galaktyki.

– Jaka zagłada was spotkała, o bracia w rozu…?

– Słyszałeś? – przerwał mu Alvarez.

– Trzask na łączach. Planeta ma silne pole magnetyczne.

– Fakt.

– Wracam. Przygotuj prom do startu.

***

Wreszcie wyplątali się z krzaków.

Nareszcie wolny

Nie wierzył własnym zmysłom – tym razem się udało! Wbrew logice tego miejsca, na przekór nieśmiertelnym. I co wy na to, sukinsyny?! Moja wola okazała się silniejsza od waszej.

Jak długo się męczył? Sto lat? Tysiąc? Nieistotne. Ważne, że osiągnął cel i że zniknął zniewalający przymus.

Leżał krótko. Nie potrzebował odpoczynku, przywykł bowiem do nieustannej harówki. Nawet ją polubił. Nadawała sens nieżyciu. Oparłszy się o swój głaz, spojrzał tęsknie w dół – tam, gdzie w półmroku Tartaru nikło strome zbocze. Podumał.

Jak nie dotarłam na koniec świata

Statek oplótł mnie neurosiecią. Dzieliliśmy się sobą.

Przez próżnie dzikie. Ignorując elektromagnetyczne wołania rozumnych planet i drżenia pseudożywych mgławic (dygotałam jak one), mknęliśmy, niedościgli, ni w przód, ni w bok, ni wzwyż, lecz – czasoprzestrzeń przepruwając – na ukos i na nice. W ogniach gwiazd (jak one dyszałam rozpalona) lśniliśmy od infraczerwieni po ultrafiolet, co za kosmiczny szyk! Poezja.

(Ach, przytul do mnie pola kocie,

Ty fotonami strzelasz z dysz,

Faux pas

Giermek zbyt późno obudził Warkenbergera de Bloks, bo pomylił klepsydry. Chłopak nie uczył się na błędach. Nie tak dawno, gdy Warkenberger walczył z Fosforyzującym Duchem, roztargniony młodzian podawał broń. Rycerz, zręcznym cięciem, rozpłatał duchowi łeb i dopiero wtedy spostrzegł, że dzierży niewłaściwy miecz. Niemagiczny! Na szczęście okazało się, że duch też nie był dziełem nadnaturalnych mocy, po prostu ktoś się za niego przebrał.

Subskrybuj RSS - Jerzy Wiśniewski