Paulina Kuchta

Dynamika dłoni

Salę wypełnił tłum ludzi zaciekawionych nowym doświadczeniem profesora. Przyszli studenci, koledzy po fachu i oczywiście nie zabrakło kilku dziennikarzy. Pokaz dynamiki dłoni odciętej zombiakowi okazał się fascynujący. Były oklaski i zachwyty, do czasu. Profesor przemówił: „Jak Państwo wiedzą, zombie zazwyczaj poruszają się bardzo niezgrabnie, ciągnąc za sobą wszystkie członki, ale gdy odciąć samą dłoń, ta wędruje bardzo sprawnie i szybko. Dłoń wyczuwa jakby swoją ofiarę i przejawia żądzę mordu. A to tylko sama dłoń”.

Kuracja

Zgłosiłem się na oddział. Przydzielono mi pokój. Dostałem dwójkę. Wszystko fajnie, tylko wystrój jakiś taki nijaki. I wolałbym mieć pokój tylko dla siebie, chociaż ten w kitlu powiedział,  że drugi jest nieszkodliwy. Zdziwiło mnie to trochę, chyba chodziło mu o to, że jest cichy i nie chrapie.

Nie zdążyłem się jeszcze dobrze rozejrzeć po pokoju, gdy ten w kitlu zaczął majstrować coś przy klamce, a po chwili wyjął ją z drzwi.

- Ee, co robisz? Klamkę oddaj! – krzyknąłem do niego.

Popatrzył na mnie jak na świra, westchnął, rozłożył ręce i rzekł:

Szkic

- Tak wygląda. Naszkicowałem jej obraz. Wydaje się nierzeczywista, jak ze snu, ale dobrze oddałem każdy jej szczegół. Gdy patrzę na nią, zdaje się do mnie przybliżać, prawie czuje jej zapach…

- Proszę opowiedzieć o tym co zaszło w nocy 31 października – powiedział policjant, tak beznamiętnym głosem, jakby myślał: chce mi się kawy, a ty mi dupę zawracasz. A tak w ogóle to powinienem być teraz z rodziną, na grobach bliskich. A nie słuchać zeznań psychopaty, co to zaciukał pewnie własną żonkę, a teraz wciska kit, że jest niewinny.

Nocny gość

Spadające krople uderzały w szybę samochodu. Wycieraczki próbowały ścierać nadmiar wody, ale przegrywały nierówną walkę z żywiołem. Siedziałam za kółkiem zgaszona jak silnik samochodu, kontemplując ulewę i zastanawiając się, kiedy, do cholery, przejdzie ta burza. Przypomniałam sobie słowa uśmiechniętej pani Pogodynki, że nawałnica ominie Małopolskę i skupi się nad Śląskiem. Możliwe były jedynie przelotne opady. Przelotne? Leje już chyba z dwie godziny. A żeby ją piiip strzelił.

I nagle pojawił się On. Kurde, chyba wybiegł z teatru i nie zdążył się przebrać.

Kryjówka

   - Mamo. Czy demon może siedzieć w szafie?

   - Synku, skąd Ci przychodzą do głowy takie pytania? To wszystko pewnie przez te bajki…

   - Tak tylko pytam. Wiesz, bawił się ze mną wczoraj w chowanego. Schowałem się w szafie, znalazł mnie szybko. Nie tak jak Wy, szukacie mnie tylko wołając ,,Synku, gdzie jesteś?’’ Powiedział, że mam fajną kryjówkę. Też taką ma, tylko w waszej sypialni.

Subskrybuj RSS - Paulina Kuchta