Artur Kuchta

Skwar

Pies na kocyku leży pod nogami,

za oknem kosiarze pierdzą kosiarkami

Od rana tylko hałas, piekielny harmider,

wdziera się do głowy jak wiertniczy świder.

Jakby tego było mało upał, słońce grzeje,

leżę nieruchomo, pot się ze mnie leje.

Boże jak ja lubię tak piękne poranki!

Tak samo jak krakowskie stare obwarzanki.

Do lasu nie pójdę, mieszkam w mieście, wiecie?

Chyba się ochłodzę gdzieś w hipermarkecie.

Narrator

Mówią, że każdy pisarz ma w głowie narratora. Wewnętrzny głos, który mówi mu, co ma pisać.

Podobnie jest z autorami horrorów.

Jeśli słyszysz w swojej głowie głos narratora, zapisuj jego słowa. Broń Boże, nie słuchaj go! Przelewaj je na papier i obrabiaj. Ci, którzy tak robią, zostają mistrzami opowieści grozy.

Ci, którzy posłuchali go, seryjnymi mordercami. 

Agencja Pracy Tymczasowej

– Gratulacje, spełnia pan wszystkie wymagania. Pracę może pan podjąć od zaraz. Jeszcze tylko jedna formalność... – Spojrzałem na papier, który urzędnik podsunął mi prosto pod nos.

– Niestety nic z tego nie rozumiem, co to jest?

– Zgoda na chirurgiczne zaszycie ust. W naszym zakładzie się nie rozmawia, tylko ciężko pracuje.

Cholera jasna, pomyślałem. Brać tę robotę, czy nie?

– Jestem zdecydowany, biorę – Wziąłem kartkę i zamaszystym ruchem złożyłem podpis. Odkąd bezrobocie w kraju sięgnęło 85 %,  ludzie podpisują wszystko.

Wycieczka do zoo

- Tato, a czy tam będą lwy? Lubię lwy, są straszne!

- Oczywiście synku, lwy będą.

- A żyrafy i hipopotamy?

- Pewnie, żyrafy też. To duże zoo i mają tam naprawdę wiele zwierząt. Zobaczysz, spodoba Ci się.

Podekscytowany malec wsiadł do auta i odwrócił główkę w kierunku ojca, pakującego rzeczy do samochodu.

- Ale będzie fajnie, mam nadzieję, że będziemy tam długo.

- Tak synu – odparł ojciec, wrzucając do bagażnika rewolwer i sznur do bielizny, zawinięte w koc – całą wieczność…

Przez żołądek

Była dla niego taka dobra, najlepsza. Jej skóra pachniała, jak rześki poranek, a włosy były gładkie i miękkie niczym jedwab. Mógłby ich dotykać godzinami. Pieścić, przeczesywać miedzy palcami i przytulać mocno do swej twarzy. Mógłby, gdyby nie to, że zbliżała się pora obiadowa, o on był głodny.

Nożem do filetowania, zrobił nacięcia na skórze. Pogłębił cięcia, by oddzielić mięso od kości. Dzisiaj na obiad będzie pieczeń.

Była dla niego tak dobra. Będzie dobra…

Racuchy

Kto nie lubi racuchów?

Tak właśnie pomyślała Paulina, budząc się pewnego wrześniowego poranka. Mąż od dobrych dwóch godzin był już w pracy i stwierdziła, że właśnie racuchy przygotuje dzisiaj na obiad. Prosto, tanio, szybko i bez problemów.

Teraz, stojąc nad kraterem, w miejscu gdzie jeszcze niedawno stał blok numer dziewięć, wiedziała, że nie był to dobry pomysł.

No cóż – westchnęła – jutro przygotuję pierogi. Wyjęła z kieszeni telefon komórkowy i wybrała numer do mamy.

- Mamo, mogę skorzystać z twojej kuchni? To świetnie, w takim razie wpadnę jutro.

Subskrybuj RSS - Artur Kuchta