Władimir Arieniew

Należyta kara

Nasze życie to tylko odroczone w czasie spotkanie ze śmiercią. Wielki imperator Qin Shi Huang wiedział o tym i zaczął się do niego przygotowywać, kiedy skończył trzydzieści lat. Właśnie wtedy młody władca przystąpił do budowy swojego grobowca, którego przeznaczenia nie domyślali się nawet najbliżsi jego współpracownicy.

 

Uchodźcy

Najtrudniej było znaleźć sobie jakieś zajęcie – nie dlatego, że Rusłan i Dasza byli leniwi czy niezaradni; po prostu żyło się tutaj według innych reguł. A bez pewnej wprawy wyhodowanie kwiatka czy uleczenie brylantowego motyla było prawie niemożliwe. Nawet śmieci ciężko było się pozbyć. Ale się starali. A inni się nie przemęczali – żyli sobie, jak żyli, zwłaszcza że zarówno jedzenie, picie, jak i wszystko inne nie kosztowało ich ani grosza. Tylko Rusłan uważał, że to nie w porządku. I wreszcie – dzieci; przecież trzeba je wychowywać, kształcić…

Bezpośrednio

– …dzwonił do niej i milczał, wybierał numer, czekał, słuchał z mocno bijącym sercem, nie mógł wydusić z siebie słowa – i tak mijały tygodnie, miesiące; był to już prawie jego rytuał, modlitwa przed snem; milczał – czy tylko w myślach… ale kto to może wiedzieć na pewno, sam rozumiesz, i w końcu do tego stopnia się przyzwyczaił, że już na nic nie czekał; a kiedy ona niespodziewanie odpowiedziała, cicho zapytała: „Marku, to ty?”, osłupiał, oniemiał, a ona powtórzyła: „Marku…” – i jeszcze przez pięć minut, mógłby przysiąc, jeszcze

Aniołowie w ludzkim ciele

– Tylko nie mów znowu, że jesteś niezadowolona.

– A co mam powiedzieć? No co? Te ulice – ani jedna nie jest prosta, ani jedna! I wszystkie ściany... ciągnie od nich zimnem, dosłownie czujesz jak przesiąknęły zapachem krwi. Dwie rewolucje, trzy wojny domowe i to zaledwie w ciągu ostatnich dwustu lat! A lokalna kuchnia... Dlaczego oni wszędzie dodają czosnek, nawet do ciasta cytrynowego? Lubisz ciasto cytrynowe z czosnkiem? No powiedz – lubisz?!

– To było... śmiałe. Nieoczekiwane. I później, w takich warunkach inaczej się nie da. Z taką pogodą.

Żywa wyobraźnia

– Jeszcze raz, od początku. Czego właściwie się boisz?

– Ciężko powiedzieć. Wielu rzeczy – milczy, posapuje, zastanawia się. – O, na przykład kiedy hałasują w nocy. I postukują. I ten szelest taki... pełen oczekiwania. Dobrze wiesz, że on lub ona, tam w ciemności, przyczaił się, przyczaiła się... Przyczaiło się. I nagle wyskoczy, a potem...

– Rozumiem. Czegoś jeszcze? Czegoś konkretnego, namacalnego... Czegoś, czego można dotknąć palcami.

Milczy, posapuje, zastanawia się.

Spuścizna

Przekład: Dagmara Bożek-Andryszczak

Każdy chce zostać w przyszłości kimś ważnym. Ja nie chcę. Chcę być komuś potrzebny. Być przydatnym dla innych.

Niedawno kłóciliśmy się o to ze starszym bratem. Mówi – dobrze, gdy jesteś nauczycielem. To korzyść dla ciebie i dla innych.

Jeszcze inny z moich starszych braci mówi, że dobrze być żołnierzem. Regularnie ci płacą i zawsze jest co robić.

Trzeci starszy brat chce zostać duchownym. Bo jako duchowny jesteś najbliżej Boga i ludzie cię szanują.

Zabójstwo niechcący (zagadka kryminalna)

Przełożył: Mariusz Drewniak

– No, dobra, zaczynajmy – mówi śledczy i nadgryza kolejnego pączka. Gryzie akuratnie tak, żeby bez żadnych plam na koszuli, żadnych takich, wiecie, szkarłatnych symboli niechlujstwa i alegorii. Po prostu zgłodniał człowiek.

Wprowadzają przestępcę. Wilcze spojrzenie spode łba, tatuaż na obnażonym ramieniu, czarne półksiężyce pod paznokciami. Przy dybach kat smętnie pobrzękuje narzędziami. Przestępcę przykuwają – mocno, pewnie.

Czy motyle śpią w locie?

Tłumaczenie: Dagmara Bożek-Andryszczak

 

(zapiski podróżne)

 

Konwersja całkowita

Przełożył: Mariusz Drewniak

Dmitrij Nikołajewicz Bezładnyj – człowiek surowych zasad i o nieprzejednanym charakterze – całe swoje życie wierzył w Porządek. Właśnie tak, z wielkiej litery. Porządkowi, jak zakładał, poddany jest cały Wszechświat, Bóg – to Porządek, a nie Miłość czy jakiś tam inny Logos starożytnych Greków.

Domowik

Tłumaczył: Hubert Stelmach

– Nie ma potrzeby tak kłamać – powiedział tata.

– Tak, Antosz, to nieładnie. – Mama postawiła pusty słoik po konfiturach z

powrotem na półkę. – Zjadłeś to zjadłeś, i na zdrowie. Na co tu komu domowik?

One nie istnieją. Przecież jesteś już duży...

– No jak „na zdrowie” – ojciec ostrzegawczo spojrzał na mamę – tyle naraz... kiszki się zakleją i

poplączą. – Na potwierdzenie swoich słów skinął głową w kierunku kłębka, którym bawił się kociak z

sąsiedztwa. Mama westchnęła i rzuciła się ratować włóczkę.

Gwarant stabilności

Andriejowi Kurkowowi

No, ożywili mnie. Łysiuk, mówią, niech pan wstaje z kriowanny, mówią, kraj trzeba ratować. Jeden z nich jest sekretarzyną – tak się wierci, w oczy zagląda.

Ja im:

– A kto teraz rządzi?

Przez chwilkę się zastanowiłem: czyżby nasi?!  I co,  pół procenta dostali na wyborach?  Za to my, uczciwie, bez takich!... Ale przez pół wieku, kiedy moje dusza i ciało były zahibernowane, wiele mogło się powtórzyć.

Te dni...

To była miłość od pierwszego wejrzenia. I nic nie zapowiadało tragedii.

Wszystko przez nową wersję opty-filtru „Idealny partner”. Programiści sfuszerowali, nie usunęli wszystkich błędów… I proszę bardzo - Marina nagle dostrzegła pośród bezpłciowego tłumu, w godzinach szczytu, miłego młodego człowieka.

Subskrybuj RSS - Władimir Arieniew