Natalia Szczepkowska

Dziewięć miesięcy

Pierwszy miesiąc to szok, niedowierzanie, zaprzeczenie. Zastanawiam się, jak sobie poradzi mój organizm, pozbawiony tych wszystkich przyjemności, których nie odmawiałam sobie do tej pory. Przełykam ostrożnie pożywienie, póki co piję tylko wodę. Czy mogę jeść same warzywa? Nie chcę mięsa, ale to chyba nieuniknione w mojej sytuacji.

Prawdziwa

Padał deszcz. Zwyczajny, zimny, niewidoczny w szarówce zapadającego wieczoru, natarczywy. Bębnił niecierpliwie o poręcze, w nieregularnych pluskach rozbijał się na parapetach, lekko pukał w dobrze pozamykane drzwi. Dopraszał się uwagi, mierząc w kapelusze przechodniów, ślizgał się po dachach, tańczył na bzyczących do taktu drutach wysokiego napięcia. Taka po prostu zwykła, cholerna kapanina, która jesienią, w dodatku jeszcze w środku tygodnia, nie cieszy nikogo. Bez burzy nawet, bez słońca za chmurą w tle, bez sensu.

1939

Rozpalone wspomnieniem letniego upału wrześniowe niebo, na którym białe kłęby chmur mieszają się z siwym dymem płonących wsi. Milczenie ptaków na tle odległego huku wystrzałów. Swąd spalin jeszcze unoszący się nad rozoraną, błotnistą ziemią. Wokół puste, martwe powietrze, przesycone nienazwaną tęsknotą.

Subskrybuj RSS - Natalia Szczepkowska