Agnieszka Kunicka

Nie w porę

Zawsze przychodzisz nie w porę
do zdradzonego młodzieńca, we wtorek
Sznur, klamka, łyk wina
wszystkiemu winna dziewczyna.

Zawsze przychodzisz nie w porę
do zmęczonego rolnika, w stodole
Sianokosy, orka, żniwa w upale
płacze rodzina, lecz życie trwa dalej.

Zawsze przychodzisz nie w porę
do wesołego Bartusia, wieczorem
Jeden grzybek zjedzony przypadkiem
jest początku końca świadkiem.

Limeryk

Pewna z lubelskiego hrabianka

Dawno pozbyła się swego wianka

Z nadzieją rodzina czeka

Że zechce poślubić ją lekarz

Więc z trwogą zaciska kolanka

Niech żyje bal

Był poranek, pewnego dnia  stycznia. I było zimno.

Energicznym krokiem przemierzała kolejne metry chodnika. Szła zamyślona i  wpatrzona przed siebie. Na młodej twarzy malowało się przygnębienie, a myśli krążyły wokół jednego wydarzenia. Ważnego wydarzenia. „Na taką  chwilę czeka się z niecierpliwością, z radością”.- westchnęła. Ona nie czeka, ona czuje niepokój i strach.

Z lekcji nie wyniosła nic, oprócz dokładnych przemyśleń rozmowy z Ulką.

Wieczorem

Pani Ludmiła postawiła szklankę, ostrożnie wysuwając palec z ciasnego uchwytu metalowego koszyczka. Spojrzała na stół: z dwóch szklanek unosił się aromatyczny zapach świeżo zaparzonej kawy. Obok stała czerwona cukierniczka i wyszczerbiony spodek z ciasteczkami. Zadowolona wygładziła odruchowo ceratę i zbliżyła się do okna. "Zaraz powinna być."Odchyliła pożółkłą firankę i utkwiła wzrok w oknie. Myślała o tym jak kiedyś uwielbiała jesień. Jak boso biegała po  lesie podrzucając do góry kolorowe liście. Była młoda i pełna nadziei. Dziś te

W południe

Trzask otwieranych drzwi obudził Elżbietę.

- Kochanie to ty? - zapytała zrzucając z kolan koc.

- Tak mamo.- Dziewczyna odłożyła torebkę na krzesło i pocałowała matkę. - Jak się dziś czujesz? Brałaś leki? - Wypytywała nastawiając czajnik. Kobieta w milczeniu przyglądała się krzątającej córce. Rude kosmyki połyskiwały w popołudniowym słońcu, które wpadało przez wywry między żaluzjami.

- Melduję posłusznie, że czuję się znośnie, leki wzięłam  i tęskniłam. A jak w pracy?

Rankiem (ONO)

Czai się w zakamarkach mojego umysłu. Wsłuchuje w myśli, śledzi duszę, analizuje czyny. Drąży zachłannie, cierpliwie, nieustannie niczym woda w skale. Kropla po kropli. Nie rezygnuje i nie pozwala o sobie zapomnieć systematycznie tkając sieć z nici niepokoju. Każdy najmniejszy moment wahania, każda chwila zwątpienia powoduje jego ożywienie.

Wtedy przychodzi. Bez zapowiedzi, bez zaproszenia.  Nie pyta, nie tłumaczy, wchodzi. Rzuca garść wątpliwości i szarpie duszę. Nie pozwala racjonalnie myśleć. Sprawia, że słoneczny poranek staje się początkiem dnia bez przyszłości.

Subskrybuj RSS - Agnieszka Kunicka