Subiektywnie

Batman Tom 1: Jestem Gotham – Tom King, David Finch, Mikel Janin, Ivan Reis

Falstart

Marek Adamkiewicz

Po bardzo długim okresie gdy „Batmanem” dowodził Scott Snyder, nadszedł czas na zmiany. Okazją do ich przeprowadzenia stało się „Odrodzenie”, inicjatywa DC Comics, która w założeniu ma odświeżyć uniwersum i nadać mu nową jakość. To świetny moment na wzbudzenie zainteresowania komiksami u nowych czytelników, a także utrzymanie go u wiernych fanów. Wszak zmiany są podobno motorem postępu. Serię powierzono Tomowi Kingowi,  który nie miał do tej pory zbyt dużej styczności z Nietoperzem. Oczekiwano, że otwarcie będzie tak efektowne, jak w „Nowym DC Comics”, jednak tom inaugurujący nowe oblicze „Batmana” skutecznie te zapędy studzi.

Ktoś strzela do lecącego nad Gotham City samolotu pasażerskiego. Ten zaczyna spadać i istnieje poważne ryzyko, że zniszczy dużą część miasta. Na posterunku jest jednak Batman, który robi co może, by zmienić tor lotu maszyny i skierować ją do pobliskiej zatoki, gdzie nie wyrządzi żadnych szkód. Problem w tym, że przeprowadzenie akcji spowoduje pewną śmierć obrońcy miasta. Chwilę przed zderzeniem z wodą na miejscu wydarzeń pojawia się dwójka tajemniczych postaci, które w ostatniej chwili ratują mu życie. Szybko wychodzi na jaw, że dorównują one mocą Supermanowi. Pytanie brzmi: kim właściwie są i co robią w Gotham?

Tom King zdecydował się na wprowadzenie na scenę nowych bohaterów. Zabieg już na pierwszy rzut oka wydawał się nie do końca sensowny, zważywszy na fakt, że Scott Snyder i współpracujący z nim scenarzyści na łamach wielu bat-tytułów wydawanych w poprzedniej wersji uniwersum znacząco powiększyli skład osobowy herosów operujących w Gotham City i okolicach. Czy kolejni, nawet jeśli nie zostaliby na pierwszym planie na zbyt długo, są naprawdę aż tak potrzebni, by budować wokół nich fabułę całego pierwszego tomu? Wydaje mi się, że niekoniecznie.

Zabij albo zgiń – Ed Brubaker, Sean Phillips, Elizabeth Breitweiser

O zabijaniu kadrów kilka

Marek Adamkiewicz

Ed Brubaker to jeden z najbardziej utalentowanych scenarzystów naszych czasów. Myślę, że takie zdanie nie wywoła żadnych kontrowersji wśród fanów komiksu. Amerykanin umie pisać, robi to bardzo dobrze, a od czasu do czasu spod jego pióra (czyt. klawiatury) wychodzą takie perełki jak „Gotham Central” czy „Fatale”. Ten drugi tytuł jest zresztą efektem kooperacji scenarzysty z rysownikiem – Seanem Phillipsem i kolorystką – Elizabeth Breitweiser. Tej trójce współpracuje się, jak widać, bardzo dobrze, bo połączyli swoje siły także w „Zabij albo zgiń”. I również w tym przypadku efekty okazały się więcej niż zadowalające.

Dylan, przynajmniej na pierwszy rzut oka, jest normalnym studentem. Prowadzi spokojne, nudne życie, w którym największa ekstrawagancja to ukrywana miłość do przyjaciółki, Kiry. Dziewczyna jest w związku z najlepszym przyjacielem bohatera, a on sam nie wie, jak sobie z tą sytuacją poradzić. Pewnego dnia dochodzi do wniosku, że jedyne wyjście to samobójstwo. Skok z dachu kończy się jednak inaczej, niż zaplanował – upadek nie przynosi oczekiwanego rezultatu, ale nadchodzą inne, bardzo mroczne i wyjątkowo niespodziewane konsekwencje. Na drodze Dylana staje bowiem demon chcący zmusić młodego mężczyznę do zabijania w jego imieniu jednej złej osoby miesięcznie.

Ed Brubaker z pozornie prostych pomysłów potrafi wyciągnąć coś niespodziewanego. Motyw zamaskowanego mściciela, rozprawiającego się ze zbrodnią na własną rękę, jest stary jak popkultura, jednak tutaj ani nie poprowadzono, ani nie umotywowano go w zwyczajowy sposób. Wprowadzenie demona do głęboko osadzonej w realności intrygi to mocno niecodzienny zabieg, który jednak zaskakuje. Czytelnik nie odbiera tego elementu jako niepasującego do całości, a dzieje się tak głównie dlatego, że piekielna postać pojawia się zazwyczaj w okolicznościach, które mogą poddać w pewną wątpliwość jej istnienie, dzięki czemu tak bohater, jak i czytelnicy wciąż zadają sobie pytanie, czy to, co widzimy, na pewno jest prawdziwe.

Kaznodzieja Tom drugi – Garth Ennis, Steve Dillon

Aż do końca świata

Marcin Knyszyński

Pierwszy tom nowej edycji „Kaznodziei” kończy się bardzo znaczącą popkulturowo widokówką. Jesse i Tulip obejmują się na tle trawionej przez iście piekielny ogień rezydencji Babci i przysięgają sobie miłość aż do końca świata. Garth Ennis wie, jakie obrazki działają na odbiorcę, zna spuściznę popkultury i nie waha się jej użyć. Drugi tom opowieści o przygodach nietypowego Kaznodziei to dalszy ciąg atrakcyjnej i wyjątkowo udanej żonglerki ogranymi motywami. Bohaterowie powinni dalej poszukiwać Boga, tymczasem muszą szukać po prostu sposobu na przeżycie.

Jesse i Tulip otrzymują od życia nową szansę. Długo tłumione uczucia eksplodują i dwójka bohaterów zaczyna bardzo namiętnie nadrabiać stracone lata. Ekstaza, szczęście, sielanka – w powietrzu wisi wyraźna zapowiedź nadchodzących problemów. To wszystko musi się spieprzyć, o czym byśmy czytali w przeciwnym razie? Nasza zakochana na nowo para spotyka ponownie irlandzkiego wampira Cassidy’ego i szybciutko wpada w kłopoty. Heroina, znaleziona w mieszkaniu dziewczyny Cassidy'ego, okazuje się własnością Jesusa de Sade, króla perwersji, przy którym organizatorzy imprezy z „Salò, czyli stu dwudziestu dni Sodomy” to niewinni żartownisie. Dodatkowo, na Jessego zagina parol organizacja Graal, będąca czymś w rodzaju sekretnej loży, pociągającej za wszystkie możliwe sznurki w świecie polityki i Kościoła. Jesse, Tulip i Cass będą musieli stawić czoła ogólnoświatowemu spiskowi, spiskowi wewnątrz tego spisku, poznają karykaturalnego ojca D'Aronique, „seksualnych detektywów”, znerwicowanego Herr Starra, wysoko postawionego członka Graala, ukrywającego w torbie kuriozalny przyrząd nabijany ćwiekami i szokującego więźnia celi numer 99. Ponownie zobaczymy Świętego od Morderców, stojącego za stosem podziurawionych ciał.

Zakazane życzenie – Jessica Khoury

Tysiąc i jedna wersja tej samej historii

 

Jagoda Wochlik

 

Jessica Khoury to autorka specjalizująca się w historiach, które zakwalifikować można do nurtu young adult fiction. W 2012 roku na polskim rynku ukazał się jej debiut – „Geneza”. W tym roku, nakładem wydawnictwa SQN, światło dzienne ujrzało „Zakazane życzenie”, pierwszy tom cyklu o tym samym tytule.

Wszyscy z grubsza znamy historię Aladyna, młodego złodzieja, który odnajduje zaczarowaną lampę, a zamieszkujący ją dżin zgadza się spełnić jego trzy życzenia. Przygody Aladyna, podobnie jak wiele innych klasycznych opowieści, jak choćby o Sindbadzie Żeglarzu, Pinokiu czy Piotrusiu Panie, pamiętają wszyscy. Garstka osób czytała oryginalne historie, inni kojarzą uproszczone przekazy zawarte w zbiorach dla dzieci, a jeszcze inni przyswoili sobie te postaci z animacji Disneya.

Jessica Khoury postanowiła przedstawić nam swoją wariację na temat historii Aladyna. W jej opowieści znajdziemy sztandarowe dla tej opowieści punkty – biednego złodzieja, lampę i dżina. Tyle, że złodziej okazuje się być synem straconych przez władzę rewolucjonistów, lampa (na szczęście!) pozostaje lampą, a dżin zmienia płeć i staje się kobietą. Oczywiście jest i księżniczka, której serce postanawia podbić nasz dzielny bohater Aladyn. Tyle tylko, że tym razem księżniczka jest dzielnym ninja asasynem. Na dodatek kombinuje, jak by tu odsunąć od władzy parszywego wuja wezyra i zdobyć tron. Aladyn i jego dżin wpadają więc w sam środek pałacowych spisków. A jakby tego było mało, to jeszcze główna bohaterka ma na pieńku z królem wszystkich dżinów.

Lektor – Bernhard Schlink

Nie wszystko złoto…

Jagoda Wochlik

Bernhard Schlink urodził się, gdy jeszcze trwała II wojna światowa. Jego dzieciństwo i dorastanie przypadły na lata powojenne, kiedy Niemcy mierzyły się ze skutkami wywołanej przez siebie zawieruchy. Potomkowie nazistów stawiali czoła własnemu, wstydliwemu dziedzictwu. Taki był świat, w którym żył autor „Lektora”, pisarz i profesor nauk prawnych, mieszkaniec Berlina. Jego powieść, jako pierwsza w historii literatury niemieckiej, trafiła na listę „New York Timesa”. Czy słusznie?

Bohater powieści ma zaledwie piętnaście lat, gdy przypadkiem poznaje Hannę, trzydziestosześcioletnią, skrytą bileterkę. Chłopak natychmiast odczuwa do niej pociąg seksualny i nawiązują romans. Nieoczekiwanie, zaczyna ich jednak łączyć coś więcej – literatura. Bohater czyta bowiem Hannie na głos książki. Ich znajomość kończy się równie gwałtownie, jak się zaczęła. Kobieta znika. Chłopak kończy szkołę, idzie na studia, zapomina o dawnej kochance. Spotykają się ponownie, gdy on jest jednym z obserwatorów procesu strażniczek z obozu koncentracyjnego. Ona siedzi na ławie oskarżonych.

Trudno określić, o czym jest ta powieść. Gdyby uznać ją za opis zauroczenia młodego chłopaka dorosłą kobietą, za literacką wizję „nieodpowiedniego” związku osoby, wydawałoby się, dorosłej i odpowiedzialnej, z dzieckiem, to oczywiste, że „Lektor” musi przegrać z „Lolitą” Nabokova. Gdyby uznać ją za opis pierwszej fascynacji drugim człowiekiem, historię zachłyśnięcia się pierwszą miłością, również znajdą się lepsze książki, jak choćby „Spóźnieni kochankowie”. Jednakże sprowadzenie „Lektora” tylko do tych dwóch tematów robi tej powieści krzywdę. Należy także zauważyć, że relacja tej dwójki oparta jest na miłości do literatury. Chłopiec staje się dla Hanny tytułowym lektorem. To dzięki niemu kobieta stopniowo nabiera świadomości. Jej postrzeganie świata zmienia się właśnie dzięki poznanym lekturom.

Daredevil. Nieustraszony! Tom 1 – Brian Michael Bendis, Alex Maleev, David Mack i inni

Ślepa sprawiedliwość

Maciej Rybicki

Gdyby tak popatrzeć na ostatnie scenariusze pisane dla Marvela przez Briana Michaela Bendisa, można by pomyśleć, że to scenarzysta najwyżej przeciętny. A przecież nawet jego niedawne, głośne przejście do konkurencji było anonsowane przez DC jako „transfer” komiksowej supergwiazdy. No i w sumie słusznie, gdyż przez przeszło 20 lat kariery zdarzyło się Amerykaninowi napisać co najmniej kilka tytułów nie tyle głośnych, ile po prostu znakomitych. Można tu wymienić choćby „Ultimate Spider-Mana”, „New Avengers”, „Tajną Wojnę”, „Ród M” czy, uwielbiany przeze mnie, „Alias”. No i oczywiście „Daredevila”, którego pierwszy tom zbiorczy właśnie wydał Egmont.

O  tej serii mówiło się w Polsce długo, szczególnie na fali sukcesu stworzonego przez Netflix serialu. Niestety, planująca polską edycję Sideca zwinęła żagle i niemal zniknęła z rynku. Na ratunek przyszedł jednak największy z rodzimych komiksowych wydawców. Tym sposobem w ręce czytelników trafił opasły, niemal 500-stronicowy tom, który trudno określić inaczej niż jako wspaniałą ucztę dla miłośników „ulicznej” odmiany konwencji superbohaterskiej. Składają się na niego dwie historie. Pierwsza, względnie niezależna, pochodzi z numerów #16-19 drugiej serii „Daredevila”, druga to właściwy początek Bendisowskiej sagi oryginalnie wydany w zeszytach #26-40. Krótsze „Zbudź się” to wspaniale zilustrowana przez Davida Macka opowieść o dziennikarskim śledztwie, prowadzonym przez Bena Uricha wokół sprawy chłopca, który na skutek dramatycznych wydarzeń popadł w katatonię. Tytułowy bohater jest tu raczej postacią tła, nawet jeśli nie całkiem świadomie odegrał niebagatelną rolę w historii. Bendis znakomicie snuje dramatyczną opowieść o tym, jakie konsekwencje może mieć przywdziewanie kostiumu i maski dla osób pozornie postronnych, komentuje też świat współczesnych mediów, kreując Uricha na prawdziwego bohatera. Znakomicie grają z tym surrealistyczne rysunki i kolaże znanego z „Aliasa” Macka. Jak jednak wspomniałem,  to dopiero przygrywka przed właściwą opowieścią.

The Wicked + The Divine – Kieron Gillen, Jamie McKelvie, Matthew Wilson

Boskie roz(g)rywki

Marek Adamkiewicz

Motyw zstępujących na ziemię Bogów jest obecny w kulturze właściwie od samego początku jej istnienia. Byty wyższe zawsze fascynowały twórców, czemu nie sposób się dziwić. Te potężne istoty są wszak tak bardzo inne od śmiertelników, że opisywanie ich motywacji, pragnień czy popędów, jest niezwykle kuszące, daje też wyobraźni ogromne pole do popisu. Ktoś z odpowiednim pomysłem może z boskich motywów wyciągnąć naprawdę wiele. Patrząc z drugiej strony, istnieje ryzyko, że wszechmoc bohaterów zabije wiarygodność fabuły, stając się furtką dla niemożliwych rozwiązań. „The Wicked + The Divine”, przynajmniej w pierwszym tomie zbiorczym, wydaje się unikać tej wady, prezentując bardzo wciągającą historię.

Raz na dziewięćdziesiąt lat na Ziemi pojawiają się pochodzący z różnych religii Bogowie. Zgromadzeni w Panteonie, przyjmują ludzką postać, zajmując ciała tych młodych osób, które zaoferowały im siebie jako gospodarzy. Przez kolejne dwa lata żyją z nimi w swoistej symbiozie, wiodąc najczęściej egzystencję celebrytów. Dla nosicieli to wyróżnienie i możliwość oderwania się od szarej codzienności, ale dla przybyszy cała rzecz jest czymś więcej. Czym konkretnie na razie nie wiadomo, jednak można przypuszczać, że w grę wchodzi ambicja i rywalizacja między poszczególnymi bytami wyższymi. W rozgrywkę wplątana zostaje nastoletnia Laura, dla której możliwość obcowania z Bogami jest spełnieniem największych marzeń.

Grzech pierworodny: Thor i Loki. Dziesiąty świat – Jason Aaron, Al Ewing, Simone Bianchi, Lee Garbett

Z rodziną najlepiej wychodzi się…

Maciej Rybicki

Miłośnicy amerykańskiego komiksu superbohaterskiego przyzwyczaili się już, że cykl wydawniczy (szczególnie Marvela) toczy się od eventu do eventu. A każdy taki event wiąże się z mnóstwem pobocznych serii, miniserii, pojedynczych wydań specjalnych i innych fajerwerków, mających na celu maksymalnie wydrenować kieszenie fanów. Polskę takie praktyki dotąd raczej omijały (z nielicznymi wyjątkami). W przypadku „Grzechu pierworodnego” Egmont postanowił jednak uzupełnić główną serię dwoma tomikami pokazującymi wątki poboczne opowieści o śmierci Watchera. Pierwszą z nich jest „Thor i Loki. Dziesiąty świat”.

Cząstki elementarne – Gavin Hesketh

W magicznym świecie fizyki

Magdalena Makówka

Wszystkim, którzy nie są obeznani z tematem, fizyka kwantowa wydaje się niemal magią. Wszak kto wie, czym właściwie są kwarki, leptony i inne cząstki elementarne? Dlatego też tak wysoką wartość mają wszystkie publikacje popularyzujące tę wiedzę. Jednocześnie niełatwo pisać o fizyce tak, aby wszelkie jej zawiłości zrozumiał laik.

Gavin Hesketh zabiera czytelników w podróż w czasie i przestrzeni. O fizyce kwantowej wie zaś niemało, jest fizykiem eksperymentalnym, pracuje przy jednym z projektów w Wielkim Zderzaczu Hadronów w CERN. W swej książce chronologicznie opisuje, w jaki sposób postępowały prace nad odkrywaniem tajemnic świata cząstek elementarnych. Im bliżej współczesności, tym mniejsze cząsteczki obserwują badacze. Autor prezentuje czytelnikom tuzy fizyki kwantowej, które tworzyły tę dziedzinę na początku XX wieku. Dzięki ich geniuszowi i wieloletnim badaniom udało się stworzyć Model Standardowy objaśniający podstawy funkcjonowania wszechświata, który nie stracił aktualności po dziś dzień.

Na początku dowiadujemy się, czym są atomy składające się z protonów, neutronów i elektronów, które krążą wokół jądra. To akurat wiedza, którą wszyscy posiadamy ze szkoły. Później jednak sprawy zaczynają się komplikować. Wszak od kilkudziesięciu lat wiadomo, iż cząstki składające się na atomy również dzielą się na mniejsze cząstki, czyli kwarki. Nie wiem, jak jest obecnie, lecz kilka lat temu, gdy uczęszczałam do szkoły, humanistom zaledwie wspominano o ich istnieniu, nie zagłębiając się zbytnio w temat. O tym, iż kwarki są różne, a elektrony należą do grupy leptonów, do których zaliczają się także neutrina i miony, wiem  z programów Discovery. O oddziaływaniach, jakie sprawiają, iż cała materia zachowuje się tak a nie inaczej, dowiedziałam się już z książki Hesketha. Dzięki jego pracy poznałam także dokładnie, czym jest ciemna materia, a czym antymateria.

Batman. Detective Comics Tom 1: Powstanie Batmanów – James Tynion IV, Eddy Barrows, Alvaro Martinez

Nietoperze kontra nietoperze

Marek Adamkiewicz

Okres „Nowego DC Comics” nie był zbyt dobry dla „Detective Comics”. Najstarszy bat-tytuł nie wykroczył poza poziom (i to najwyżej) „dosyć dobry”, a i to stało się dopiero w  trzecim tomie zbiorczym. Kolejni autorzy nie do końca mieli pomysł na postać Batmana i, niestety, łatwo ten stan rzeczy zauważyć. Odrodzenie Uniwersum DC było więc dla fanów serii informacją doskonałą, w końcu pojawiła się szansa, by powrócić do najlepszych tradycji bardziej detektywistycznego oblicza Nietoperza. Do projektu zaangażowano Jamesa Tyniona IV, twórcę całkiem nieźle obeznanego z Gotham City, dysponującego także przyzwoitym warsztatem. Efekty jego pracy można podziwiać w tomie „Powstanie Batmanów”.

W mieście pojawia się oddział tajemniczych postaci, wzorujących się na Batmanie i korzystających z podobnego sprzętu. Ich celem nie jest jednak pomoc Mrocznemu Rycerzowi w walce z robactwem, toczącym metropolię. Co więcej, nowo przybyli, prezentujący niepokojąco wojskowy dryl, zaczynają śledzić obrońcę Gotham i współpracujących z nim bohaterów. Konfrontacja jest nieunikniona. Batman doskonale zdaje sobie sprawę, że nie da rady rozprawić się z zagrożeniem w pojedynkę i postanawia, przy pomocy Batwoman, lepiej wyszkolić dotychczasowych sojuszników, wśród których znajdują się Spoiler i Red Robin, ale także tak zaskakująca persona jak Clayface. Tylko łącząc siły, mogą choćby marzyć o pokonaniu agresorów.

Strony