Subiektywnie

Wrzask rebeliantów. Historia geniusza wojny secesyjnej – S.C. Gwynne

Być jak „Stonewall” Jackson

Hubert Przybylski

Żeby nie uchybić tradycji, zacznę od oczywistej oczywistości. A mianowicie – każda wojna ma swojego dowódczego geniusza*. Co jednak sprawia, że się taki geniusz objawia? Moim zdaniem najczęściej to potrzeba pokonania liczniejszego, lepiej zaopatrzonego przeciwnika. Gdy trzeba skłonić głodnych, poobdzieranych, gorzej wyekwipowanych żołnierzy do wysiłku i walki. Tak właśnie musiał walczyć z Rzymianami Hannibal Barkas. Jednak nawet on miał bez porównania lepsze warunki niż dziadek Blitzkriegu – konfederacki generał Thomas J. „Stonewall” Jackson. I dlatego nie ma się co dziwić, że to właśnie on, spośród wszystkich dowódców biorących udział w wojnie secesyjnej, został bohaterem największej liczby opracowań naukowych, monografii i biografii. Omówię Wam dziś jedną z tych ostatnich, biografię zatytułowaną „Wrzask rebeliantów”, a napisaną przez S.C. Gwynne’a.

Biografia jak to biografia – o czym jest, każdy z Was dobrze wie. Ta konkretna nic a nic nie obiega od przeciętnej. Poznamy niespecjalnie radosne dzieciństwo Jacksona, trudne lata młodzieńcze i studia na West Point, bohaterską postawę w czasie napaści USA na Meksyk**, kłopoty w czasie powojennej służby w armii, przeplatane osobistymi tragediami (śmierć pierwszej żony i dziecka) lata pracy jako wykładowca w Akademii Wojskowej Wirginii (będę trzymał się książkowego tłumaczenia nazwy tej uczelni) i wreszcie okres jego największej chwały w czasie wojny secesyjnej przerwany przez pechowy wypadek i śmierć.

Thorgal. Młodzieńcze Lata Tom 5: Slivia – Yann, Roman Surżenko

Spadek formy

Marek Adamkiewicz

Ze wszystkich pobocznych serii, towarzyszących od jakiegoś czasu „Thorgalowi”, to właśnie „Młodzieńcze Lata” od samego początku sprawiają najlepsze wrażenie. Pierwsze dwa tomy mocno zahaczały o tematykę nadprzyrodzoną, można w nich było znaleźć wiele nawiązań do nordyckiej mitologii i wierzeń. Następne dwie odsłony przygód młodego Thorgala przyniosły zmianę tego podejścia – scenarzysta skupił się w nich na świecie realnym, odstawiając fantastykę na boczny tor. Wybór okazał się trafiony. „Runa” i „Berserkowie” są naprawdę warte uwagi i prawdopodobnie godne nawet głównego cyklu. W tym kontekście można było mieć spore oczekiwania co do tomu numer pięć, „Slivii”.

W wyniku wydarzeń przedstawionych w „Berserkach” Gandalf chce pozbyć się wszystkich świadków swojego niegodziwego zachowania. Jednym z ostatnich, którym udało się przeżyć gniew władcy, jest Hierulf Myśliciel, przedstawiciel zgromadzenia mędrców Północy, ukrywający się w okolicznych lasach. Thorgal postanawia odnaleźć starszego mężczyznę, zanim zrobią to siepacze króla, i wyrusza na poszukiwania. Tymczasem Bjorn, syn Gandalfa, próbuje nagabywać młodą dziewczynę, która została uratowana z rąk berserków. Młodzian niezbyt dobrze znosi odrzucenie i chce publicznie upokorzyć swoją niedoszłą wybrankę. Jakby tego było mało, Gandalf przetrzymuje w wieży, oddalonej od wioski, brankę. Tajemnicza kobieta od dziewięciu lat więziona jest w odosobnionym miejscu, ale w końcu nadchodzi czas, kiedy będzie mogła wyzwolić się z okowów, a także spróbuje dokonać zemsty na swoim oprawcy.

Rant – Chuck Palahniuk

Nowoczesny mit

Marcin Knyszyński

Rant nie żyje. Tak po prostu, już na początku książki. A może nigdy go nie było? Kolejna, po „Opętanych”, powieść Chucka Palahniuka to biografia Bustera Casey’a a.k.a. „Rant”. To wielki wywiad-rzeka z „świadkami”, czyli wszystkimi tymi ludźmi, którzy znali Ranta za życia, a teraz, bazując na swoich zawodnych i subiektywnych wspomnieniach, odtwarzają jego historię. Jak to zwykle bywa, dopiero śmierć unieśmiertelnia niektórych ludzi, dopiero wtedy zaczynają istnieć naprawdę. Powstaje mit Ranta – „najgorszego pacjenta zero w historii chorób zakaźnych, „Amerykańskiej Broni Biologicznej Masowej Zagłady z Krwi i Kości”.

Rant urodził się w Middleton, dziurze zabitej dechami, gdzie wieczorami grasują watahy bezpańskich psów a wiatr miota tonami obrzydliwych śmieci z wywróconych kubłów. Mały Rant to ktoś, w kim nie chcielibyście widzieć kolegi własnego dziecka. To dzieciak wsadzający ręce do lisich bądź króliczych nor w oczekiwaniu na pogryzienie przez chorego na wściekliznę zwierzaka. W jego żyłach płyną przede wszystkim toksyny, nie krew. To łobuz, który wywołał w rodzinnej miejscowości absurdalną inflację i histerię wróżki-zębuszki; to kolekcjoner tysięcy dziecięcych zębów; to jajcarz, który podmienił sztuczne wnętrzności zwierząt na prawdziwe w miejskim „nawiedzonym domu” i wzniecił Erekcyjną Rewolucję w swojej szkole podstawowej. Żuł smołę, aby mieć czarne zęby. Wąchał i lizał innych , zgadując (za każdym razem trafnie), co jedli wczoraj na obiad. To chłopak, który pragnął, aby ludzie dookoła niego przeżyli choć jeden raz w życiu coś naprawdę realnego. Aby odrzucili egzystencję w kłamstwie, która mimo iż powszechnie znana, jest akceptowana jako sposób na wygodne, lecz jałowe trwanie.

Harley Quinn Tom 6: Cała w czerni, bieli i czerwieni – Amanda Conner, Jimmy Palmiotti, John Timms, Chad Hardin i inni

Coś się kończy…

Marek Adamkiewicz

Szósta odsłona przygód zwariowanej klaunicy to zarazem finalny tom serii oraz ostatni akcent „Nowego DC Comics” na polskim rynku. Amanda Conner i Jimmy Palmiotti na łamach trzydziestu regularnych zeszytów (oraz kilku wydarzeń specjalnych) zaprezentowali nam zrewitalizowany wizerunek jednej z najbardziej szalonych (anty)bohaterek DC Comics. Dotąd mieliśmy okazję cieszyć się historiami dynamicznymi, nieprzewidywalnymi i pełnymi „radosnej” przemocy. Twórcy dawali nam rozrywkę niewyszukaną, ale energetyczną i – summa summarum – także satysfakcjonującą. Jak w ten obraz wpasowuje się tom kończący całość? Trzeba przyznać, że całkiem nieźle, chociaż lekkie zmęczenie materiału można w nim jednak wyczuć.

Byłej dziewczynie Jokera nie przestają przydarzać się niespotykane rzeczy. Tym razem stała się obiektem westchnień zamaskowanego szaleńca, niejakiego Red Toola, który chce za wszelką cenę dowieść swojej miłości. Tylko czy odpowiednim sposobem jest porwanie oblubienicy, próba przymuszenia jej do stanięcia na ślubnym kobiercu i mordowanie innych ludzi? Jakkolwiek nie brzmiałyby odpowiedzi na te pytania, podczas potyczek z absztyfikantem Harley przypadkowo zabija syna groźnego mafiosa, co skutkuje poważnymi konsekwencjami. Za głowę byłej psychiatry w Azylu Arkham zostaje bowiem wyznaczona wysoka nagroda.

Obraz całości nie różni się zasadniczo od tego, co otrzymaliśmy na łamach poprzednich pięciu odsłon serii. Na kolejnych kartach dominuje szalona akcja, podlana soczystą porcją przemocy. Sytuacji sprzyja fakt, że twórcy wprowadzają tu postać, która w założeniu jest parodią Deadpoola z konkurencyjnego uniwersum Marvela. Mowa o niejakim Red Toolu, facecie który swoje uczucia lubi uzewnętrzniać w wybitnie niekonwencjonalny sposób. Innymi słowy – do, i tak szalonego, cyklu dodano postać, która jeszcze to szaleństwo podkręca. Wszędzie indziej taki miszmasz raziłby i powodowałby przesyt, ale w prowadzonym przez Conner i Palmiottiego tytule nie tylko nie przeszkadza, ale wręcz zdaje się być na miejscu.

Powrót królów – Grzegorz Gajek

Jak przerosnąć mistrza

Hubert Przybylski

Wojna trojańska to jeden z najstarszych, mających potwierdzenie w odkryciach archeologicznych, konfliktów w historii ludzkości*. Przez stulecia, a właściwie tysiąclecia, uważany za mit, legendę, dopiero w XIX wieku, dzięki wysiłkom ludzi takich jak Frank Calvert i Heinrich Schliemann**, doczekał się naukowego uznania. Mimo tego, a może właśnie dzięki temu, tak bardzo oddziaływał na wyobraźnię twórców. Z samej tylko starożytnej Grecji zachowało się kilkadziesiąt poematów i tragedii mu poświęconych. Co prawda ze względu na stuprocentową pogańskość historii temat ten w średniowieczu ignorowano (choć były wyjątki, jak utwory Geoffreya Chaucera) i przez to ździebko zapomniany w późniejszych wiekach (choć nawet Szejkspir umieścił akcję jednej ze swoich tragedii w Troi), to dzięki pracy wspomnianych archeologów doczekał się prawdziwego renesansu w ciągu ostatnich stu pięćdziesięciu lat.

Jakby jednak nie było, najważniejsi twórcy, którzy opowiedzieli tę historię, to Homer i David Gemmell. Obaj mają ze sobą dużo wspólnego, ale nas powinno zainteresować zwłaszcza jedno. Jak „Iliada” i „Odyseja” pierwszego stanowiły niedościgły wzór dla starożytnych i średniowiecznych poetów i dramatopisarzy – że wymienię tu choćby Safonę, Ajschylosa, Sofoklesa, Eurypidesa, Wergiliusza, Owidiusza czy wspomnianego Chaucera – tak drugi swoją „Troją” ustawił równie wysoką poprzeczkę dla wszystkich tych, którzy od dziesięciu lat z hakiem chcą iść w jego ślady*** i zająć się wojną trojańską po swojemu. Najnowszą próbę pobicia brytyjskiego mistrza podjął nasz rodzimy twórca, Grzegorz Gajek, a jego „Powrót królów” właśnie zamierzam dla Was omówić.

The Black Monday Murders Tom 1: Chwała Mamonie – Jonathan Hickman, Tomm Coker

Ciemna strona pieniądza

Marek Adamkiewicz

Polski rynek komiksowy opiera się w znacznej mierze na nurcie superbohaterskim. Wydawane w jego ramach tytuły zyskały przez kilka ostatnich lat na tyle dużą popularność, że walnie przyczyniło się to do renesansu powieści graficznej w naszym kraju. W efekcie obok największych wydawnictw zaczęły wyrastać nowe, mniejsze, ukierunkowane na innego odbiorcę – bardziej świadomego i wymagającego. Jedną z takich firm jest Non Stop Comics. Postawiła ona między innymi na serie wydawane przez Image Comics, które wyróżnia większa swoboda twórcza, jaką włodarze marki pozostawiają autorom. I właśnie takim tytułem, niedającym się wrzucić do żadnej szufladki, jest „The Black Monday Murders”.

Na całym świecie istnieje kilka szkół-banków, których głównym celem jest obrót pieniędzmi. To one rządzą wszystkim, więc ten, kto umie odpowiednio dobrze zarządzać środkami,  de facto panuje  nad światem. Jednak żeby ją utrzymać, nie wystarczy być tylko diablo dobrym finansistą. Owszem, to pożądana cecha, ale aby dzierżyć prawdziwą władzę, niezbędny jest wiekuisty pakt z niebezpieczną, pierwotną siłą. Zawarli go członkowie amerykańskiego banku inwestycyjnego Caina, obecnie połączonego z rosyjskim Kankrinem. Jednak wszystko ma swoją cenę, a władza na takim poziomie przynosi nowe rodzaje zagrożeń.

„The Black Monday Murders” jest komiksem, który zachwyca na wielu płaszczyznach. Podobać się może przede wszystkim sposób, w jaki Jonathan Hickman wykreował członków finansowej elity. To ludzie świadomi, którzy dobrze wiedzą czego chcą, potrafiący osiągnąć założone cele. Posiadana przez nich władza jest nieograniczona praktycznie niczym, a sporadycznie prezentowane manifestacje jej prawdziwych rozmiarów mrożą krew w żyłach. Do tego obrazu scenarzysta dokłada jeszcze element nadprzyrodzony, który, o dziwo, pasuje tu idealnie. Świat wielkiej finansjery jest dla przeciętnego człowieka wyjątkowo enigmatyczny, więc połączenie go z okultyzmem to strzał w dziesiątkę. Oba elementy współgrają ze sobą naprawdę doskonale.

Hrabstwo Harrow Tom 3: Węże – Cullen Bunn, Tyler Crook i inni

Subtelnej grozy ciąg dalszy

Marek Adamkiewicz

Po lekturze dwóch pierwszych tomów „Hrabstwa Harrow” można było mieć pewne wątpliwości, czy seria stanie się jednym z mocniejszych punktów w katalogu wydawnictwa Mucha Comics. O ile pierwsza odsłona cyklu robiła naprawdę dobre wrażenie, o tyle druga nieco studziła entuzjazm czytelników. Kontynuacja nie była co prawda komiksem złym, ale nie rozwijała świata przedstawionego na tyle, by móc uznać, że całość zmierza w ciekawym kierunku. To kolejne zeszyty miały dać odpowiedź na pytanie czy Bunn i Crook zaprezentowali już szczyt możliwości, czy może jednak wciąż mają pomysły jak kontynuować swoją opowieść. I w „Wężach” tę odpowiedź otrzymujemy.

Emmy, nowa wiedźma z okolic Harrow, prowadzi śledztwo w sprawie nawiedzonego domu. Mieszkająca w nim rodzina prosi o pomoc, bo nie może już wytrzymać prześladujących ją duchów. W innym rejonie hrabstwa Bernice, koleżanka Emmy, zagłębia się w las, by poznać tajemnice mieszkającej na odludziu starej kobiety, która prawdopodobnie umie rozmawiać z wężami i rozkazywać im. Z kolei bezskóry chłopiec poszukuje prawdy o swojej przeszłości i chce poznać własne imię.

Tyler Bunn zdecydował się tym razem na zaprezentowanie kilku mniejszych fabuł zamiast jednej dużej. Zmiana wyszła zdecydowanie na plus, bo mamy okazję spojrzeć na inne elementy świata przedstawionego niż dotychczas. Duże wrażenie robią zwłaszcza rozdziały traktujące o Bernice, w których scenarzysta prezentuje twórczą wariację na temat reguły, by nie sądzić rzeczy po pozorach. Bohaterka, dotąd zaledwie drugoplanowa, otrzymuje więcej miejsca i okazuje się, że także jest postacią interesującą, a ponadto może odegrać znaczącą rolę w nadchodzących wydarzeniach. Traktująca o Bernice część albumu wyróżnia się dobrze budowanym napięciem i umiejętnym myleniem przez twórcę tropów dotyczących rozwiązania fabularnych zagadek. To również udane rozwinięcie galerii potwornych stworzeń, występujących na kartach kolejnych tomów „Hrabstwa Harrow”.

Hawkeye – Lekkie trafienia – Matt Fraction, David Aja, Steve Lieber, Jesse Hamm, Franceso Francavilla

Pieskie życie

Maciej Rybicki

Gdy recenzowałem pierwszy tom „Hawkeye’a” autorstwa Matta Fractiona i Davida Aji, zwracałem uwagę na znakomity, oryginalny sposób, w jaki potraktowali tak bohatera, jak i samą konwencję superbohaterską. Zdobyli zresztą za to w pełni zasłużone laury, w postaci nagród Harveya i Eisnera. Okazuje się jednak, że ci, którzy myśleli, że nie da się popchnąć tej wizji jeszcze dalej mylili się… i to bardzo.

Jessica Jones: Alias, tom 4 – Brian Michael Bendis, Michael Gaydos, David Mack i inni

Purpurowe demony przeszłości

Maciej Rybicki

Wreszcie się doczekaliśmy – przed nami czwarta odsłona „Aliasa”, czyli finałowy tom doskonałej serii autorstwa Briana Michaela Bendisa. Ci, którzy poznali postać Jessiki Jones poprzez serial Netflixa, wreszcie dostaną szansę skonfrontowania go  historią, która posłużyła za jego kanwę. Na szczęście jednak komiksowy oryginał różni się nieco od adaptacji z małego ekranu.

All-Star Batman Tom 1: Mój największy wróg – Scott Snyder, John Romita Jr., Declan Shalvey

Snydera kolejne spojrzenia na Nietoperza

Marek Adamkiewicz

Spośród wydawanych serii z Batmanem w roli głównej „All-Star” wyróżnia się tym, że prezentowane w niej wydarzenia dotyczą perypetii bohatera niepowiązanych z podstawowym uniwersum Daje to dużą niezależność scenarzystom, którzy mogą skupić się na tym, co chcą opowiedzieć bez oglądania się na inne tytuły. W ramach imprintu ukazywały się historie od tak znakomitych twórców jak Grant Morrison (on pisał o Supermanie) czy Frank Miller (tutaj na tapecie był już Nietoperz). Tym, którego zaangażowano do „All-Star Batman” tym razem jest zaś Scott Snyder – młoda gwiazda DC, autor dobrze już obeznany z postacią Batmana. Czytelnicy mieli wszelkie podstawy, by spodziewać się, że wynik jego pracy będzie stał powyżej przeciętnej. Czy tak jest w istocie?

Batman znalazł się setki mil od Gotham City. Mroczny Rycerz podróżuje wraz z Two Face’em, by odnaleźć lekarstwo na trawiące dawnego przyjaciela szaleństwo i wyciągnąć na powierzchnię jego umysł Harvey’ego Denta, byłego prokuratora generalnego. Problem w tym, że złoczyńca nie ma najmniejszego zamiaru ustępować miejsca dobrej stronie swojej osobowości. Za oboma mężczyznami rusza pościg, w którym uczestniczą zarówno zwykli obywatele Gotham, jak i najsłynniejsze czarne charaktery. Two Face zna tajemnice każdego ze ścigających i grozi ich ujawnieniem, jeśli Batman nie zostanie zatrzymany.

Strony