Subiektywnie

Światy solarne, Światy Alonbee, Hrabianka Asperia - Jan Maszczyszyn


Space steampunk

Szymon Góraj

Jan Maszczyszyn to postać mało znana we współczesnym fandomowym środowisku – żeby nie powiedzieć: anonimowa. Z pewnością jedną z głównych przyczyn tego stanu jest fakt, iż po emigracji do Australii, blisko 20 lat temu, zrobił sobie przerwę w pisaniu. Dzisiejsze pokolenie czytelników miało więc jak dotychczas utrudnioną możliwość chociażby poznania osoby Maszczyszyna. Cieszy zatem powrót tego, bez mała jednego z najoryginalniejszych, autorów rodzimego gatunku. Pierwszy laureat konkursu literackiego miesięcznika „Fantastyka” uderzył w ubiegłym roku z trzecią częścią Trylogii Solarnej. Warto nadrobić lekturę z ostatnich dwóch lat, aby przejść do jego najnowszej powieści i poznać całą tę epopeję od początku do końca.

Deadpool Classic, tom 3 – Joe Kelly, Ed McGuinness, Walter McDaniel I inni

Jesteś szalony, mówię ci…

Maciej Rybicki

Komiksy z Deadpoolem przyzwyczaiły nas do bardzo konkretnej konwencji: dużo akcji, sporo brutalności, lekkie, cięte dialogi, wszystko utrzymane w prześmiewczym i raczej mało poważnym tonie. Ot, komiks, który w zasadzie jest jednym wielkim zmrużeniem oka. Seria „Deadpool Classic” przybliżająca nam początki najbardziej znanego najemnika w uniwersum Marvela udowadnia jednak, że choć zasadniczy pomysł na bohatera niewiele się zmienił, to rozłożenie akcentów jest już nieco inne. Trzeci tom tego tytułu retro pokazuje to nad wyraz dobitnie.

Mgła – Marcin Ciszewski

Wyścigi mistrzów

Hubert Przybylski

Są takie wydawnictwa, które mają w swojej ofercie książki topowych krajowych pisarzy. Banał i oczywistość*, nie? Ale czy zastanowiliście się kiedyś, jak to wpływa na samych twórców i wydawcę? Ten ostatni musi być lepszym dyplomatą niż minister spraw zagranicznych dowolnego środkowoeuropejskiego kraju, a jednocześnie spełnia też rolę twardego acz sprawiedliwego ojca, który wymaga, a zarazem nie dopuszcza do konfliktów między diabelnie ambitnymi synami. A sami twórcy? Pal licho, jeśli to jest jakaś olbrzymia oficyna wydawnicza, ale gdy firma nie jest przesadnie duża, a ma w swojej ofercie trzech, nie boję się użyć tego słowa, mistrzów? Konkurujących ze sobą, nakręcających się wzajemnie i walczących o palmę pierwszeństwa, o tytuł mistrza nad mistrzami. Wiecie, jaka tam musi być atmosfera? W porównaniu z tym rekonstrukcja rządu czy nawet wybory nowej przewodniczącej kółka gospodyń wiejskich w typowej podlaskiej wsi** to jak zebranie oazy. A przecież pisarze w Warbooku, bo, jeśli się jeszcze nie domyśliliście, o tym wydawnictwie mowa, mają jeszcze tę cechę, że, jak na nasze polskie warunki, są całkiem płodni. I ich, czyli Piotra Langenfelda, Michała Cholewy i Marcina Ciszewskiego, walka o palmę pierwszeństwa ma przez to tempo większe, niż Formuła 1. Czy w takich okolicznościach przyrody ukazanie się na rynku powieści Ciszewskiego, „Mgły”, zmienia sytuację?

Snuff – Chuck Palahniuk

Rozkład i rozkładówka

Marcin Knyszyński

Co mają ze sobą wspólnego wypchany i pokryty autografami piesek, grający kiedyś Toto w „Czarnoksiężniku z Krainy Oz”, gangsterskie tatuaże, dzieci poczęte na planie filmów pornograficznych, hitlerowski projekt „Seks-lalka w każdym okopie”, cesarzowa Waleria Messalina i realistyczne odlewy intymnych części ciała? Jeśli wydawało wam się, że Chuck Palahniuk już dawno przekroczył granice dobrego smaku i zdrowego rozsądku w „Opętanych” i „Rancie”, przemyślcie to jeszcze raz. Kolejna powieść etatowego literackiego obrazoburcy każe się zastanowić czy droga, którą podąża jego twórczość, jest na pewno słuszna. Przecież zbyt monotonna dieta powoduje nie tylko przesyt, ale i uodparnia kubki smakowe na konkretne doznania.

W dusznej, wilgotnej, śmierdzącej moczem i potem piwnicy siedzi sześciuset facetów. Każdy z numerkiem na ramieniu, napisanym trudno zmywalnym markerem. Od czasu do czasu schodzi do nich młoda dwudziestoparoletnia dziewczyna o imieniu Sheila i zaprasza losowo wybraną trójkę na górę. Nie wracają już oni na dół. Na górze, w specjalnie przygotowanym, jasno oświetlonym pokoju, dzieją się rzeczy niesłychane. Najsłynniejsza aktorka porno swoich czasów, Cassie Wright, przechodzi do historii filmów XXX jako ta, która odbyła sześćset stosunków seksualnych pod rząd. Gdyby tylko wytrzymała fizycznie, mogłaby pewnie odbyć i z tysiąc, wszak powszechnie wiadomo, że „żeby nakłonić laskę do zagrania w świńskim filmie, wystarczy jej zaoferować milion dolarów. Żeby nakłonić do tego samego faceta, wystarczy mu to tylko zaproponować”.

Zima – Michał Ochnik

Świat jest teatrem, aktorami ludzie...

Magdalena Makówka

Wydawnictwo Genius Creations przez ostatnie lata miało szczęście do debiutantów. Dość wymienić powieści Katarzyny Rupiewicz czy Marty Krajewskiej, ciepło przyjęte przez czytelników. Teraz zaś na księgarskie półki trafiła książka rozpoczynającego karierę pisarską Michała Ochnika. Czy i tym razem jest to debiut udany?

Do nieco sennego miasteczka, Vadeline, przybywa ekscentryczny Victor Caillou. Chce wskrzesić teatr, którym wcześniej kierował znany dramaturg Samuel Zimmerman. Poza tym Victor pragnie odnaleźć zaginione sztuki artysty, gdyż sądzi, że może być w nich ukryty klucz do zgładzenia królowej Zimy. Tajemnicza monarchini lata temu niespodziewanie pojawiła się w  świecie, w którym toczy się akcja powieści i teraz sprawuje despotyczne rządy. Najbardziej spektakularnym ze stosowanych przez nią narzędzi represji jest manipulacja pogodą, dzięki której może sprawić, że całe miasteczka znikną pod połaciami śniegu. Nie sposób jej pokonać w konwencjonalny sposób, o czym przekonał się zresztą sam Samuel, który został stracony za próbę zamachu na królową. Teraz Victor chce kontynuować jego dzieło, znaleźć sposób na zabicie monarchini, wyszkolić aktorów, a przy okazji samemu nie stracić głowy za zdradę.

BBPO 1946–1948 – Mike Mignola i inni

Pierwsze lata

Marcin Knyszyński

Zanim Mike Mignola zaczął tworzyć postać Hellboya, myślał o napisaniu opowieści o całej grupie bohaterów. Miała to być ekipa pracująca dla rządu Stanów Zjednoczonych, której zadaniem będzie walka z nadnaturalnymi zagrożeniami. Gdy jednak to Hellboy został centralną postacią uniwersum Mignoli, grupa B.B.P.O (Biuro Badań Paranormalnych i Obrony) rozmyła się w tle jako uzupełnienie świata. Po kilku latach dorobiła się jednak własnej serii. Po wydaniu trzydziestu ośmiu zeszytów, jej autorzy z Mikem Mignolą na czele wpadli na pomysł, aby trochę namieszać w chronologii wydarzeń. Postanowili cofnąć się w czasie do początków B.B.P.O.

W 1944 roku rosyjski czarny mag, Rasputin, przywołał z zaświatów małego Hellboya. Przybysz trafił od razu pod opiekę profesora Bruttenholma, głównej postaci rozpoczynającego dopiero swą działalność Biura Badań Paranormalnych i Obrony. Fabuła „Hellboya” bardzo szybko skoczyła pięćdziesiąt lat do przodu, Hellboy jest już najważniejszym członkiem grupy. Ale co się działo pomiędzy? „BBPO 1946–1948” to zbiorcze wydanie trzech albumów (piętnastu odcinków), opowiadających o wydarzeniach z czasów, gdy Hellboy miał odpowiednio dwa, trzy i cztery lata (dorosłość osiągnął jako ośmiolatek, tak na marginesie).

W 1946 roku przedstawiciele B.B.P.O. wybierają się do zrujnowanego Berlina, aby zebrać i uporządkować jak najwięcej danych, związanych z pracami hitlerowców nad okultyzmem. Na miejscu okazuje się, że jest tu już sowiecka grupa, wykonująca analogiczne badania. Radzieckim oddziałem dowodzi bardzo, bardzo niezwykła „osoba”, która pojawia się potem we wszystkich kolejnych rozdziałach komiksu. Rozpoczyna się trudna i niewygodna współpraca, która jest jednak konieczna, ponieważ to, co bohaterowie odkrywają w Berlinie – nazistowski program „Vampir Sturm”, powrót pewnego koszmarnego generała, istoty w słoikach, nieludzkie eksperymenty i słowiańskie demony – może sprowadzić zagładę na całą ludzkość.

Hex – Thomas Olde Heuvelt

Błyskawica na pogodnym niebie

Marek Ścieszek

Konwencja, którą w jej najprzeróżniejszych odmianach władają konkretni autorzy o ugruntowanych nazwiskach, czasami wydaje na świat kogoś, o kim jeszcze przed chwilą mało kto słyszał. Z efektem porównywalnym do błyskawicy na błękitnym niebie. Horror od lat straszy Kingiem, Koontzem czy Mastertonem. Straszy Straubem, Castle’em czy Rice. Wspomina też dawnych mistrzów: Lovecrafta, Poego, Stokera, Howarda. Niebawem zostanie przypomniana Jackson. Aby wielbicielom grozy podarować łyk świeżego powietrza, okazjonalnie dodaje się nowy składnik. Przed paru laty świat usłyszał o Joem Hillu i nie był to łyk lecz prawdziwy haust ożywczego tlenu. Hill już dawno przeniósł się na regał z innymi mistrzami. Czy ta sama przyszłość czeka Thomasa Olde Heuvelta? Pierwsza powieść Holendra jasno określa jego cel, dokładnie ten sam, który stał się udziałem najstarszego syna Stephena Kinga. Autor zawiesił sobie poprzeczkę bardzo wysoko.

Sam King wyraża się o pierwszej anglojęzycznej powieści Heuvelta wyłącznie w superlatywach. Jest to czynnik, który – jak i sama jakość książki – może zmotywować, ale także sprawić, że Holender spali się w blokach. Zewsząd płyną pochwały, dla zasady poprzetykane pojedynczymi krytycznymi uwagami, aby przypadkiem nie okazało się, iż oto mamy do czynienia z arcydziełem literatury grozy. Nie mamy, na szczęście. Gdybyśmy mieli, przyszłość nie niosłaby już ze sobą obietnicy czegoś równie dobrego, zaś o lepszym nawet nie byłoby co marzyć. Jest to jednak książka naprawdę dobra, stworzona w oryginalny sposób na starym, ogranym motywie, świetnie rozbudowana i przemyślana. Może dzięki temu, że mamy do czynienia z przepisaną wersją powieści, funkcjonującej już wcześniej na rynku holenderskim? Gdyby Heuvelt napisał ją od zera, nie dając sobie tyle czasu na refleksję i dopracowanie pomysłów, byłaby równie dobra? Sam autor, przerabiając ją pod gust oraz dostosowując do możliwości poznawczych odbiorcy z Ameryki, poddał to w wątpliwość.

Batman/Sędzia Dredd: Wszystkie spotkania – Alan Grant, John Wagner, Simon Bisley, Cam Kennedy, Carl Critchlow, Glenn Fabry i inni

Twarde prawo i nieuchronna sprawiedliwość

Marek Adamkiewicz

Przygody Mrocznego Rycerza stanowią na tę chwilę prawie połowę komiksów wchodzących w skład linii wydawniczej „DC Deluxe”. Nie ma co się temu dziwić, jest to wszak jeden z najbardziej rozpoznawalnych superbohaterów, nie tylko tego konkretnego wydawnictwa, ale także w ujęciu globalnym. „Batman/Sędzia Dredd” to przykład połączenia dwóch różnych fikcyjnych światów, tak zwany crossover, podgatunek który w latach dziewięćdziesiątych poprzedniego wieku przeżywał złoty okres, przynosząc fanom komiksów wiele dobrego, między innymi starcia Supermana z Obcymi, Batmana z Predatorem czy właśnie spotkanie Batmana z sędzią Dreddem.

Wszystko zaczyna się, gdy do Gotham City trafia niejaki Sędzia Śmierć. Wyznaje on pogląd, w myśl którego wszystkich przestępstw dokonują żywi, zatem zbrodnią jest samo życie, dlatego trzeba je anihilować. W ślad za nim podąża para sędziów z Mega-City One – Anderson i Dredd, którzy wspólnie z Batmanem spróbują powstrzymać uciekiniera z innego wymiaru. Następnie Dredd wraz z Nietoperzem będą usiłowali okiełznać Brzuchomówcę, chcącego podłożyć bombę na przedstawieniu teatralnym i zabić w ten sposób jednego z włodarzy miasta. W kolejnej opowieści Mroczny Rycerz stanie się obiektem polowania istot z innych wymiarów, a wszystko pod czujnym okiem Riddlera. Ostatnie spotkanie obu bohaterów tego tomu ma miejsce w Mega-City One, gdzie czterej Mroczni Sędziowie, wraz z przeniesionym z Gotham Jokerem, próbują wprowadzić rządy chaosu.

Królowa zbrodni – Andrew Wilson

Agatha Christie bohaterką literacką

Jagoda Wochlik

Agatha Christie jest niekwestionowaną królową kryminału. To jedna z najbardziej rozpoznawalnych autorek na świecie, a stworzony przez nią detektyw od dziesiątków lat podbija serca czytelników w każdym wieku. Herkules Poirot, niewysoki Belg z sumiastym wąsem i masą przywar, jest już praktycznie ikoną popkultury, do której odwołuje się wielu późniejszych twórców. A Poirot to jedynie początek stawki. Za nim przybyli następni: Jane Marple, Parker Pane.

W grudniu 1926 roku Agatha Christie zniknęła na jedenaście dni. Jej samochód znaleziono zepchnięty ze zbocza, a w środku pozostały dokumenty oraz futro pisarki. Choć autorka się odnalazła, nigdy nie zabrała publicznie głosu na temat tego, co się wydarzyło, nigdy też nie podjęła tego tematu w swojej twórczości ani autobiografii. Andrew Wilson w powieści „Królowa zbrodni” postanowił wypełnić owe jedenaście „zagubionych” dni. Nasycił je mianowicie intrygą kryminalną.

Agatha Christie właśnie dowiedziała się, że jej mąż, Archie, ma romans. Jest także załamana niedawną śmiercią ukochanej matki, co sprawia, że ma problem z ukończeniem swojej kolejnej powieści o Poirocie – „Błękitnego ekspresu”. W tym newralgicznym momencie swojego życia poznaje doktora Kursa. Mężczyzna zaczyna szantażować autorkę – jeśli Christie nie zamorduje jego żony, Kurs nie tylko ujawni prasie fakt romansu jej męża, ale także skrzywdzi córkę pisarki.

Jessica Jones. Alias Tom 4 – Brian Michael Bendis, Michael Gaydos i inni

Raniąca purpura

Marek Adamkiewicz

Jessica Jones to jedna  z tych bohaterek Marvela, której perypetie autentycznie angażują. Swoje na pewno robi fakt, że seria „Alias” ukazywała się w ramach imprintu „Max”, prezentującego opowieści dojrzalsze, często wypełnione przemocą, a przede wszystkim przeznaczone dla dorosłych czytelników. To inne spojrzenie na uniwersum, które choć zazwyczaj jawi się jako kolorowe i krzykliwe, tutaj nabiera więcej odcieni szarości. To także zamknięcie pewnego etapu w życiu bohaterki i powolne wkraczanie w nowy. Poprzednie części cyklu były bez dwóch zdań jednymi z najlepszych komiksów oscylujących wokół tematyki superhero wydanych ostatnimi laty w Polsce. Zamknięcie całości na pewno tego obrazu nie zmieni.

Trzy pierwsze tomy „Alias” dotyczyły w znacznej mierze spraw, które Jessica Jones rozwiązywała w prowadzonej przez siebie agencji detektywistycznej. Bohaterka pomaga zwykłym ludziom i jest w tym po prostu dobra. Co sprawiło, że zdecydowała się na tę konkretną drogę kariery, rezygnując z bardziej ekscytującego życia superbohaterki? W końcu poznamy odpowiedź na to frapujące pytanie, dowiemy się także, w jakich okolicznościach Jessica odkryła swoje moce i co konkretnie ukształtowało jej charakter, sprawiając, że stała się samotniczką i osobą, która z trudem ufa innym.

Strony