Subiektywnie

Avengers. Czas się Kończy, tom 2 – Jonathan Hickman i inni

A potem tłuczmy się po gębach

Maciej Rybicki

Gdy przyglądamy się linii Marvel Now! z perspektywy czasu, nietrudno zauważyć, że mało które spośród wydawanych w jej ramach serii odcisnęły równie wielki wpływ na światy Marvela, co run Jonathana Hickmana w „Avengers” i „New Avengers”. Przemyślana w najdrobniejszych szczegółach, pisana z niebywałym rozmachem historia o końcu uniwersum jakie znamy, ma swoje lepsze i gorsze momenty, jednak konsekwentnie prowadzi w kierunku wielkiego finału, jakim były (a w przypadku polskich wydań mają być) epickie „Tajne Wojny”. Od momentu ścisłego powiązania obu tytułów w ramach eventu „Czas się kończy” widać jednak zwyżkę formy amerykańskiego scenarzysty. I choć można by się spodziewać powolnego zamykania otwartych wątków, druga (z czterech) odsłon tego łączonego tytułu przynosi więcej pytań niż odpowiedzi.

Hickman poświęcił wiele, wiele stron na sukcesywne rozstawianie pionków na swej ogromnych rozmiarów szachownicy. Przeplatane miniseriami takimi jak „Nieskończoność” czy „Grzech pierworodny” skrupulatnie plecione wątki zaczęły się coraz wyraźniej łączyć wraz z początkiem historii „Czas się kończy”. Wykrystalizowały się stronnictwa, jasno zarysowano podstawową oś konfliktu, wszystko wyglądało więc jak dążenie do przygotowania sceny pod wielki finał. A jednak czytelników drugiego tomu czeka mały psikus – choć faktycznie dochodzi tu do konfrontacji poszczególnych grup bohaterów, Hickman wyciąga z rękawa kilka asów, zmieniających balans sił walczących o przetrwanie naszej Ziemi. Oczywiście wpisuje się to w trend domykania wątków – widzimy bowiem kilka osób powracających na arenę wydarzeń, choćby Doktora Strange’a. A jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że „przypomnienie” sobie o niektórych postaciach rodzi istotne pytania. Paradoksalnie wychodzi to komiksowi na plus, bowiem buduje napięcie i otwiera drogę do kolejnych fabularnych twistów.

Zaćmienie – Ed Brubaker, Sean Phillips

Zaćmienie

Jagoda Wochlik

Zanim Ed Brubaker i Sean Phillips stworzyli razem „Zaćmienie”, pracowali wspólnie nad inną serią kryminalną – „Fatale”. Jednak również samodzielny dorobek każdego z nich wart jest wspomnienia. Brubaker pisał wcześniej scenariusze do takich projektów jak „Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz”, „Nieśmiertelny Iron Fist”. „Catwoman” czy „Gotham Central”. Phillips natomiast był twórcą rysunków do „Wonder Woman” i „Czarnej Wdowy”.

Po wojnie w Ameryce trwa nagonka na komunistów. Również w Hollywood panuje mania donosicielstwa i wciągania na „czarną listę”. W takiej rzeczywistości żyje Charlie Parish, scenarzysta filmowy ogarnięty niemocą twórczą. Gdy pewnej nocy po branżowej imprezie budzi się z alkoholowego zamroczenia, odkrywa, że aktorka, z którą wrócił do domu, została zamordowana. Zamiast zgłosić to na policję, postanawia uciec, zacierając ślady swojej obecności. Kiedy następnego dnia dowiaduje się, ze kobieta popełniła samobójstwo, wie, że jest jedyną osobą mogącą zawalczyć o sprawiedliwość dla zmarłej.

Daredevil. Nieustraszony! Tom 5 – Ed Brubaker, Michael Lark, Paul Azaceta i inni

Sprawa osobista

Maciej Rybicki

Zmiana na stanowisku scenarzysty „Daredevila. Nieustraszonego!” nie przyniosła większych zmian ani w klimacie, ani w poziomie całej serii. Ed Brubaker przejął pałeczkę od Briana Michaela Bendisa w sposób niemal wzorcowy – jego scenariusz był bowiem nie tyle bezpośrednią kontynuacją runu tego drugiego, ile po prostu uzgodnionym między nimi fabularnym ciągiem. I podobnie jak wcześniej robił to Bendis, także i Brubaker nie patyczkował się ze Śmiałkiem, rozbijając jego dotychczasowe życie w proch. Czy to znakomite wrażenie udało się podtrzymać również w tomie piątym?

Historia naturalna smoków i Zwrotnik węży - Marie Brennan

Historia naturalna smoków i Zwrotnik węży

Jagoda Wochlik

Marie Brennan z wykształcenia jest antropologiem i znawcą folkloru. Swoją naukową wiedzę wykorzystała, tworząc powieści fantasy. Sławę przyniósł jej zwłaszcza pięciotomowy cykl „Pamiętniki lady Trent”, których dwa tomy – „Historia naturalna smoków” oraz „Zwrotnik węży” przetłumaczono na język polski.

Izabela jest panną na wydaniu. Jednak bardziej niż sezon i bale interesują ją książki i badania naukowe. Zwłaszcza te, które związane są ze smokami. Gdy podczas wycieczki do królewskiego bestiarium poznaje młodzieńca również zafascynowanego  tematem, a ten wkrótce potem proponuje jej małżeństwo, dziewczyna nie waha się. Już krótko po ślubie namawia go, by oboje dołączyli do wyprawy naukowej mającej badać wielkie gady. W pierwszym tomie Izabela będzie obserwować smoki zamieszkujące mroźne tereny, drugi skupia się na tropikalnej części świata.

Ant-Man. Druga szansa – Nick Spencer, Ramon Rosanas

Jako łotr i nie łotr

Maciej Rybicki

Historia postaci Ant-Mana w uniwersum Domu Pomysłów jest długa i skomplikowana. I choć Hank Pym – twórca kostiumu i pierwszy heros noszący to miano – był członkiem oryginalnego składu Avengers i jedną z najważniejszych osób w tej supergrupie, sama postać nigdy nie należała do flagowych bohaterów na pokładzie Marvela. Co więcej, na polskim rynku jej rozpoznawalność była jeszcze mniejsza. Premiera drugiego z filmów o Ant-Manie stanowi jednak świetną okazję, by przybliżyć go rodzimym czytelnikom. Wybór wydawcy padł jednak na jedną z nowszych serii poświęconych obecnemu właścicielowi stroju pozwalającego na zmianę swych gabarytów. Scott Lang, bo o nim mowa, to postać zasadniczo różna od Pyma – były skazaniec o złotym sercu, niepoukładany oportunista, który dobrymi chęciami i wygadaniem stara się nadrabiać niedostatki, walcząc jednocześnie o utrzymanie kontaktu ze swoją nastoletnią córką. Pytanie czy dzięki temu Ant-Man jawi się jako ciekawszy?

Trzy duchy Tesli. Sztokawska tajemnica - Richard Marazano, Guilhem

Trzy duchy Tesli. Sztokawska tajemnica

Jagoda Wochlik

„Trzy duchy Tesli” to opowieść autorstwa duetu francuskich twórców Richarda Marazano i Guilhema. Mazano tworzy głównie serie fantastyczne, historyczne i przygodowe. Guilhem jest znany przede wszystkim jako twórca humorystycznych opowiastek „Space Mounties”.

Rok 1942, Nowy Jork. Travis i jego mama przeprowadzają się właśnie do nowego mieszkania. Po śmierci taty podczas wojny, mama musi podjąć pracę.  W tym czasie Travis zajmuje się poznawaniem okolicy. Poznaje grupę chłopaków z dzielnicy, którzy opowiadają mu, że na trzynastym piętrze, tuż koło Travisa, mieszka przerażający staruszek. Na dodatek niedawno dziwny człowiek zostawił dla niego zaszyfrowaną wiadomość, którą chłopcy boją się mu przekazać.

„Trzy duchy Tesli” to zdecydowanie pozycja dla młodszego odbiorcy. Choć wątki fantastyczne, przygodowe, historyczne i szpiegowskie ładnie się tu przeplatają, w opowieści jest zbyt dużo dziur fabularnych, by dorosły czytelnik mógł to łyknąć bez prychnięć zniecierpliwienia i niedowierzania. Historia, choć w pierwszym tomie jedynie zarysowana, ma potencjał, by rozwinąć się w coś naprawdę ciekawego.

Postaci są bardzo grubo ciosane. Mama jest oczywiście delikatną mimozą, która okazuje się wyjątkowo silna, gdy przyjmuje się do pracy w fabryce. Pojawia się przystojny i ambitny agent FBI, który dla kariery jest w stanie zrobić może nawet i zbyt wiele i nie wiadomo czy jest wrogiem czy przyjacielem. A starszy pan, sąsiad Travisa, okazuje się skrywać tajemnicę.

Dziwią mnie pewnie wybory w kwestii tłumaczenia. Być może czegoś nie zrozumiałam i nie załapałam konceptu, ale nie wiem, dlaczego Maria Mosiewicz zdecydowała się zostawić niektóre zwroty w oryginale. Po to, by poprzez pozostawienie w dymkach słów „mum” czy „honey” zaakcentować amerykańskość bohaterów? Dla mnie w każdym razie stwierdzenie „Wychodzę, honey” brzmi kuriozalnie i wydaje się być zupełnie niepotrzebne.

Ludzie Północy. Tom 1: Saga anglosaska – Brian Wood i inni

Bynajmniej nie mielonka

Maciej Rybicki

Komiks amerykański przyzwyczaił nas do rozmaitych tematów. Mamy oczywiście multum pozycji superbohaterskich, mamy kryminał, horror, tematykę wojenną, rozmaite wariacje na temat fantastyki… ale komiks historyczny zwykle wydawał się w znacznie większym stopniu domeną europejską. Czasem jednak dostajemy do rąk perełki zza Oceanu. Przykładem mogą być właśnie „Ludzie Północy” – wydana w oryginale przez Vertigo seria autorstwa Briana Wooda traktująca o Wikingach.

Fakt, że tytuł ten wypuściło to konkretne wydawnictwo, pozwala obiecywać sobie po nim całkiem sporo. Wszak mówimy o imprincie, w ramach którego światło dzienne ujrzały tak fantastyczne komiksy jak „Sandman”, „100 naboi” czy „Kaznodzieja”. Można się więc spodziewać komiksu dla zdecydowanie dojrzałego czytelnika: brutalnego, często dosadnego, ale też głębszego i poruszającego poważniejsze tematy. Nie inaczej jest w przypadku „Ludzi Północy”. Wood – znany polskim czytelnikom choćby z takich tytułów jak „Star Wars” (jeszcze Dark Horse’a, wydane u nas w ramach „Legend”) czy „DMZ” wziął na warsztat historię średniowiecznych mieszkańców północy Europy. „Ludzie Północy” stanowią zbiór krótszych i dłuższych opowieści, których bohaterami są nieustraszeni normańscy wojownicy. Pierwszy tom – „Saga anglosaska” – zawiera kilka epizodów osadzonych na terenach Wysp Brytyjskich.

Briggs Land 2. Samotna walka – Brian Wood, Mack Chater, Werther Dell'edera

Briggs Land 2. Samotna walka

Jagoda Wochlik

„Briggs Land 2. Samotna walka” jest drugim tomem serii „Briggs Land”, która w Polsce ukazuje się nakładem wydawnictwa Egmont. Tworzą ją scenarzysta Brian Wood („Ludzie Północy”, „Moon Knight”, „X-Men”) oraz rysownicy Werther Dell'edera („Loveless”) i Mack Chater, znany w Polsce jedynie z „Briggs Land”.

Życie Grace Briggs nie zwalnia tempa. Podczas wyprawy z bratankiem jeden z jej synów spotyka na szlaku dwoje turystów. Ponieważ jest to ziemia Briggsów, mężczyzna węsząc podstęp, postanawia ich zatrzymać. Kiedy policja uznaje turystów za zaginionych, a telewizja podaje to do publicznej wiadomości, nad ziemią Briggsów, skąd nadal dochodzi sygnał z telefonu zaginionych, zaczynają krążyć helikoptery FBI. Na dodatek Grace wciąż ma kłopoty z mężem. Ten, choć siedzi w więzieniu, ani myśli przekazać władzę w ręce żony.

Kiedy sięgałam po „Briggs Land”, miałam nadzieję na opowieść o silnej kobiecie. I w sumie to dostałam. Ale wraz z nią otrzymałam znacznie więcej – historię terytorium, które rządzi się własnymi prawami w ramach bycia częścią państwa, opowieść o praniu pieniędzy i prawicowej sekcie, w której tatuowanie sobie swastyki to nic złego.

Mam z serią „Briggs Land” pewien problem. Grace Briggs mówi o wolności i szacunku, z drugiej jednak strony bez mrugnięcia okiem łamie prawo kraju, w którym mieszka, a arsenał broni będący w jej posiadaniu pewnie wystarczyłby dla polskiego wojska. Choć rozumiem jej pobudki, dostrzegam fałsz całej sytuacji i trudno mi zgodzić się z  racjami bohaterki. Zdecydowanie nie popieram ograniczania jednostki, mimo to nie wyobrażam sobie też tolerancji dla inicjatywy polegającej na założeniu w środku państwa osobnego państwa, gdzie łamie się prawo, kultywuje patriarchat, ślepo wierzy w religię i otacza kultem wątpliwe symbole.

Outsider – Stephen King

Stara jakość w stylu nowym... do połowy

Marek Ścieszek

Gdyby kiedyś postanowiono zachować pamięć o największym, współczesnym nam twórcy literackiej grozy, bez wątpienia obok posągu najpiękniejszej aktorki środka dwudziestego wieku, Rity Hayworth, gdzieś na dnie oceanu spoczęłaby odlana z brązu figurka Stephena Kinga. W porządku, po tym bezczelnym przejawie braku elementarnego obiektywizmu możemy przejść do wrażeń z lektury najnowszego dzieła geniusza z Maine, czyli „Outsidera”.

Gwiezdny zamek. 1869 – Podbój kosmosu – tom 2 – Alex Alice

Gwiezdny zamek. 1869 – Podbój kosmosu

Jagoda Wochlik

Alex Alice, autor serii „Testament”, tym razem proponuje nam serię komiksów science fiction dla młodszego czytelnika, „Gwiezdny zamek”. Wydawnictwo Egmont zdecydowało się wprowadzić ją na polski rynek. „Podbój kosmosu” to jej drugi tom, który ukazał się w lipcu tego roku.

Serafin, jego ojciec, Zofia, Hans i Ludwik Bawarski umknęli knowaniom szambelana i uciekli w przestworza latającym statkiem, stworzonym po to, by wyruszyć nim na wyprawę w celu odnalezienia i pozyskania eteru. Nie wszystko jednak poszło zgodnie z planem i bohaterowie dryfują po kosmosie. Aby wrócić na ziemię, muszą okrążyć Księżyc, a nawet się tam na chwilę zatrzymać.

Cykl „Gwiezdny zamek” nie ma skomplikowanej fabuły. Jest to prosta historyjka będąca hołdem dla fantastycznych opowieści z końca wieku XIX i początku XX. Odnajdziemy tu echa historii, jakie znamy już z twórczości Juliusza Verne’a czy H.G. Wellsa. Z całą pewnością jest w tej serii miłość do materiału źródłowego i być może to stanowi jej główną siłę.

Jej potencjał tkwi także w świetnym wykorzystaniu postaci historycznych, choćby Ludwika Bawarskiego, który został sportretowany trochę jako wizjoner, trochę jako szaleniec. Nie wiadomo czy mu kibicować, czy się go bać. Mamy też knującego swoje intrygi Bismarcka i austriacką cesarzową, przyjaciółkę Ludwika, Sissi.

Całości dopełniają przepiękne rysunki. Z jednej strony genialnie przekazują klimat epoki i dzieł wspomnianych już pisarzy, z drugiej drobiazgowo oddają rzeczywiste miejsca i budowle, a z trzeciej są bardzo miłe dla oka, gdyż Alice wykorzystał głównie ciepłe, pastelowe barwy.

Cykl „Gwiezdny zamek” nie jest wielkim dziełem. To lekka historia łącząca nieco nauki z historią i przygodą, którą przyjemnie się czyta. A jeśli się jeszcze przy tym ma naście lat, to wyobrażam sobie, że może  zawładnąć sercem.

 

Strony