Subiektywnie

Planetary. Tom 1 – Warren Ellis, John Cassaday

Inna archeologia

Marek Adamkiewicz

W ramach różnych cykli wydawniczych Egmont konsekwentnie prezentuje polskiemu czytelnikowi kolejne tytuły, które można uznać za przełomowe lub kultowe. Doczekaliśmy się już takich kamieni milowych jak „100 naboi”, „Transmetropolitan” czy „Saga o Potworze z Bagien”. Natomiast linia „DC Deluxe” prezentowała do tej pory komiksy w mniejszym lub większym stopniu związane z superbohaterami. Wraz z najnowszym tomem sytuacja ulega lekkiej zmianie, bo oto dostaliśmy „Planetary”, bodaj najsłynniejsze wydawnictwo imprintu Wildstorm, które na tym etapie z herosami DC Comics nie miało jeszcze tak wiele wspólnego.

Komiks opowiada o tytułowej organizacji, Planetary, która zajmuje się archeologią, ale w nietypowym wydaniu. Członkowie grupy odkrywają bowiem ukrytą historię naszego świata – penetrują mroczne zakątki Ziemi w poszukiwaniu sekretów, które mogą być bardzo niebezpieczne, gdy wpadną w niepowołane ręce. Dalsze przeznaczenie znalezionych informacji bywa różne, są albo ukrywane, albo eksplorowane dalej, na przykład w celu przekazania ich opinii publicznej, jednak w każdym przypadku rzecz tyczy się wiedzy, która od dłuższego czasu była niedostępna, a teraz może zmienić historię ludzkości.

Jessica Jones: Wyzwolona. Tom 1 – Brian Michael Bendis, Michael Gaydos, Matt Hollingsworth

Powrót Jessiki

Maciej Rybicki

W ciągu ostatnich kilku lat Jessica Jones trafiła do grona moich ulubionych postaci okołokomiksowych. Początkowo za sprawą serialu Netflixa, następnie zaś wydanej w czterech tomach serii „Alias” niepokorna eks-superbohaterka i detektyw w jednej osobie zyskała niemałą popularność także i w naszym kraju. W dużym stopniu miał na to wpływ intrygujący sposób przedstawienia jej przez scenarzystów, niejako w opozycji do superbohaterskiego światka. Jessica, będąc jego częścią, jednocześnie go odrzucała i kontestowała. Jej niepokorna postawa, a także jedne z najlepszych scenariuszy, jakie wyszły spod ręki Briana Michaela Bendisa – wszystko to przełożyło się na uznanie i sympatię odbiorców. I choć po wzlotach zdarzały się też nieco słabsze momenty (jak choćby co najwyżej niezła seria „Puls”), to Jessica jako bohaterka komiksu była gwarancją niezłej czytelniczej rozrywki. Najnowsza seria, „Jessica Jones: Wyzwolona”, to powrót zespołu twórców oryginalnego „Aliasa”: Briana Michaela Bendisa, Michaela Gaydosa, Matta Hollingswortha i Briana Macka, tyle tylko, że w czasach po „Tajnych Wojnach”.

Namibia – Leo, Rodolphe, Marchal

Źle się dzieje w państwie Namibii

Marcin Knyszyński

Luiz Eduardo de Oliveira, pseudonim „Leo”, oraz Rodolphe Daniel Jacquette, alias „Rodolphe” to dwaj komiksowi twórcy, którzy w maju 2018 roku zabrali nas na pełną przygód wyprawę po kenijskim safari. Pół roku później ich celem stała się Namibia, ale tym razem skupili się tylko na pisaniu scenariusza, zostawiając sferę graficzną nowemu człowiekowi na pokładzie – Bertrandowi Marchalowi. Marchal rysuje zaskakująco podobnie do Rodolphe’a – tym sposobem otrzymujemy pięcioczęściową historię, będącą tak naprawdę sequelem „Kenii”. Przygodową, awanturniczą, szpiegowską, pulpową opowieść science fiction mocno w stylu retro. Chyba trochę zbyt mocno.

W roku 1949 źle się dzieje w państwie Namibii. Rolnictwo upada, toczone najrozmaitszymi plagami dziwacznych, nienaturalnie wielkich robaków. Mieszkańcy zapadają na bliżej nieokreśloną chorobę i starzeją się w błyskawicznym tempie. Do brytyjskiego MI-5 trafiają zdjęcia, na których widać Hermanna Göringa, przechadzającego się wśród namibijskich pól dotkniętych zarazą. Jak to? Przecież został skazany w Norymberdze, popełnił samobójstwo a ciało skremowano! Do Namibii leci znana z „Kenii” agentka Katherine Austin, której zadaniem będzie rozwikłanie zagadki. Na miejscu czeka na nią major Browley, kolejny po zmarłym w Kenii Johnie Remingtonie hemingwayowsko rysowany gbur, mizogin, rasista i szowinista – ucieleśnienie wszystkich negatywnych cech białego kolonisty.

Król Artur i rycerze Okrągłego Stołu – Roger Lancelyn Green

Król Artur i cała ta reszta

Anna Szumacher

Witajcie w świecie wielkich przygód, w tajemniczym królestwie Logresu. Zasiądźcie przy olbrzymim okrągłym stole, nie gapcie się za długo na urodziwą królową i posłuchajcie opowieści o grupie rycerzy-idiotów i ich coraz bardziej absurdalnych przygodach…

No dobra, a teraz serio. Oto opowieść o legendarnym królu Arturze i jego rycerzach. Czasami bywali idiotami i mieli absurdalne przygody, ale w sumie to grupa fajnych chłopaków, którzy zabiorą was na jazdę bez trzymanki po tekstach tak starych, że aż strach. Wbrew pozorom wstęp do tego tekstu nie zapowiada recenzji jakiegoś współczesnego dzieła będącego parodią oryginału. Pochylimy się nad przetłumaczonym w 2018 roku na język polski tekstem Rogera Lancelyna Greena z roku 1953. Ten zaś zebrał legendy o królu Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu, posługując się głównie tekstem z XV wieku przypisywanym sir Thomasowi Malory’emu. On swoje dzieło „nadpisał” z tekstów średniowiecznych romansów francuskich i angielskich z XII wieku (tutaj autorami wartymi wspomnienia są Chrétien de Troyes i Geoffrey z Monmouth). To „nadpisanie” tekstów wcześniejszych jest ważne głównie ze względu na przygody związane ze Świętym Graalem, ponieważ w XII wieku nie był on w żaden sposób związany z chrześcijaństwem, natomiast po przeróbce Malory’ego wszystko zaczęło kręcić się wokół Jezusa – my dostajemy właśnie taką wersję późniejszą i trochę szkoda, że autor książki nie dołączył także wersji oryginalnych, by czytelnicy mogli porównać wersje okołoceltyckie z tymi kościelnymi. Pozostaje wam grzebanie w bibliotekach i czytanie tekstów staroangielskich w oryginale, co jest szalenie ciekawym i zajmującym zajęciem. Bez sarkazmu.

Ghost Money – Thierry Smolderen, Dominique Bertail

Gry zimnowojenne

Marek Adamkiewicz

Rynek komiksowy w Polsce wciąż się rozrasta i ewoluuje – jest superhero, manga, są klasyczne tytuły, rzeczy tak dla dzieci, jak i dorosłych. Właściwie co rusz pojawia się coś nowego i często także wartościowego. Ale thrillerów politycznych, w dodatku mocno osadzonych w bieżących (no powiedzmy) wydarzeniach, nie ma praktycznie w ogóle. Czy jest zapotrzebowanie na ten konkretny gatunek komiksowej rozrywki? Myślę, że „Ghost Money” ma po części być odpowiedzią na to pytanie. Jeśli wyniki sprzedaży będą dobre, zapewne dostaniemy kolejne wydawnictwa w podobnym klimacie. Żeby tak się jednak stało, już tester musi spełniać odpowiednie warunki, a przede wszystkim posiadać jakość.

Młoda studentka, Lindsey, zostaje uratowana z ulicznych zamieszek przez tajemniczą kobietę. Chamza, bo tak ma na imię wybawicielka, dysponuje potężną fortuną, a świat nie ma dla niej ograniczeń – podróżuje po nim swoim suborbitalem, zjawiając się tam, gdzie tylko ma ochotę. Sęk w tym, że kobieta jest obiektem amerykańskiego śledztwa jako podejrzana o finansowanie międzynarodowego terroryzmu, co sprawia, że znajduje się na celowniku służb. Lindsey mocno angażuje się w sprawę, która z dnia na dzień robi się coraz bardziej niebezpieczna. W tle przewija się też motyw poszukiwania zaginionego skarbu Al-Kaidy, zgromadzonego na spekulacjach giełdowych przed zamachami z jedenastego września.

„Ghost Money” jest historią dość bliskiego zasięgu, warto jednak pamiętać, że to nurt political fiction i zaprezentowana w nim rzeczywistość rozmija się z tą prawdziwą w kilku istotnych punktach. Autorzy nie do końca przewidzieli rozwój sytuacji w Stanach Zjednoczonych. Przekonani że to demokraci pozostaną władzy, wprowadzili tak zwanych neokonserwatystów, sugerując, że prawicowcy przez wiele lat byli w odwrocie. Cóż, wszystko potoczyło się w nieco innym kierunku, choć podczas lektury ta konkretna pomyłka nie jest szczególnie odczuwalna, bo wystarczająco dobrze grają inne elementy.

Post Scriptum – Milena Wójtowicz

Osikowy kołek z atestem BHB

Marek Ścieszek

Nie miałem jakoś wcześniej okazji, aby zaznajomić się z twórczością Mileny Wójtowicz. Tak się złożyło, cóż począć. Dzięki wydawnictwu Jaguar nadrobiłem tę zaległość. Zachęcono mnie, zapewniając w opisie na okładce, że w środku znajdę motywy fantastyczne oraz kryminalne, co zdecydowanie mi podchodzi. Co znalazłem? Atuty, które można jednocześnie potraktować jako wady.

W Brzegu, miasteczku na Dolnym Śląsku, obok siebie żyją normatywni, czyli ludzie, oraz istoty nienormatywne: wiły, wampiry, obłoczniki... Egzystują na równych prawach, pełnią jednakowe funkcje, oczywiście przy zachowaniu nienormatywności tych drugich w głębokiej, lecz nie ścisłej, tajemnicy. Kto spośród ludzi wie, ten wie, reszta nie musi. Dla własnego dobra nawet nie powinna wiedzieć. I w tej spokojnej społeczności ktoś zaczyna polować na nieludzi. Sprawą zajmują się Sabina Piechota, specjalistka ds. BHP oraz Piotr Strzelecki, psycholog, trener personalny, doradca post mortem. Nie są detektywami, jeśli już to amatorami. Posiadają jednak zupełnie inne umiejętności, pomocne w tropieniu zbrodniarza, wynikające zarówno z wykonywanych zawodów, jak i cech nienormatywnych.

Największym atutem „Post Scriptum” jest dowcipny styl opowieści. Z główną bohaterką można się zżyć bardzo szybko, dzięki jej bezpośredniości i słabościom, którym otwarcie hołduje. Jest nienormatywna, ale wady ma iście ludzkie. Jest gadatliwa, wścibska i łasa na słodkości. Słodycze pozwalają jej zapanować nad drzemiącą tuż pod skórą naturą strzygi. Świetnie uzupełnia się z Piotrem, skrytym, spokojnym nie wiadomo czym. Paradoksalnie jednak ta swobodna forma może również działać na niekorzyść, nadmiar bowiem częściej szkodzi, niż daje. A tutaj tego luzu jest dużo, bardzo dużo. W efekcie w połowie książki zacierają się granice pomiędzy charakterami licznych postaci. Pomimo różnic dzielących bohaterów, niemal wszyscy są tacy sami: podobnie się zachowują, podobnie się wypowiadają. Strzyga Sabina, jej ludzkie przyjaciółki, gliniarz-człowiek, gliniarz-wilkołak...

Jessica Jones. Tom 1: Wyzwolona – Brian Michael Bendis, Michael Gaydos

Nowy początek

Marek Adamkiewicz

Kiedy Brian Michael Bendis i Michael Gaydos poprzednio zajmowali się postacią Jessiki Jones, seria ukazywała się w ramach imprintu Max, który prezentował fabuły przeznaczone dla dojrzałego czytelnika. Można się w nich było natknąć między innymi na dosadny język i motywy nie do końca odpowiednie dla młodego fana komiksu. Teraz, gdy obaj postanowili wziąć się za kolejną odsłonę przygód właścicielki agencji detektywistycznej Alias Investigations, cykl jest już bardziej uniwersalny i w teorii nieprzeznaczony wyłącznie dla dorosłego odbiorcy. Brak wulgaryzmów nie oznacza jednak, że postać pani Jones straciła cokolwiek ze swojej wyrazistości. Nic z tych rzeczy, klimat wciąż jest bardzo gęsty, a opowieść wielowymiarowa.

Po wyjściu z więzienia Jessica postanawia ponownie otworzyć swoje biuro detektywistyczne. Szybko trafia się pierwsza sprawa – pewna kobieta jest przekonana, że jej mąż od jakiegoś czasu zachowuje się inaczej niż wcześniej. Zmienił się jego charakter, a sam mężczyzna twierdzi, że jest przybyszem z innego wymiaru – rzeczywistości, która w wyniku działań superbohaterów uległa zniszczeniu, on zaś ocalał jako jeden z nielicznych. I choć całość brzmi jak majaczenia wariata, ma w sobie coś mocno niepokojącego. Jakby problemów było mało, źle się dzieje w życiu prywatnym bohaterki. Jessica unika kontaktów ze swoim mężem i ukrywa przed nim ich córeczkę. Co zaszło między tą dwójką i czy sytuację można naprawić?

Mając w pamięci miejsce, w którym zostawiliśmy Jessicę po lekturze „Pulsu”, zawiązanie akcji nowej serii jest cokolwiek konfudujące. Bohaterka przebywa w więzieniu? Co się, na bogów wszelakich, stało? Przyjemność z odkrywania kolejnych tajemnic jest naprawdę duża, nie zdradzę więc bezpośrednio zarysów wprowadzanych przez Bendisa wątków, ale mogę powiedzieć tyle, że autor wspina się tu na wyżyny swoich twórczych umiejętności. Fabuła jest misternie skonstruowana i bardzo ekscytująca, a im więcej szczegółów poznajemy, tym bardziej rośnie nasze uznanie dla kunsztu scenarzysty.

Magia i stal – Nik Pierumow

Biedne misie

Hubert Przybylski

Wyobraźcie sobie, co byście zrobili, gdybyście żyli nie w swoim kraju, tylko na dalekiej obczyźnie. Łatwe? Pewnie że łatwe, kto jak kto, ale Polacy mają niezłe doświadczenie w kwestii emigrowania. No to ździebko podkręćmy poziom trudności. Wyimaginujcie sobie jeszcze, że naprawdę mocno i szczerze kochacie swoją ojczyznę. Że jesteście prawdziwymi patriotami, gotowymi dla niej zrobić wszystko. Z tym już niektórzy mogą mieć problem, nie*? Ale to jeszcze nie koniec. Bo do wyobrażonego bycia emigrantem i patriotą dodajcie jeszcze takie założenie, że Wasz rodzinny kraj niedawno przestał być mocarstwem, a jednocześnie od dawna „słynie” z braku poszanowania prawa, zwłaszcza praw człowieka, korupcji, bandytyzmu, z cywilizacyjnego zacofania i chronicznej agresji wobec sąsiadów – jednym słowem, spora część mieszkańców naszej kochanej Ziemi uważa Waszą ojczyznę za kraj barbarzyńców. Już? I co byście w takiej sytuacji zrobili? Nik Pierumow, Rosjanin, postanowił napisać steampunkową sagę, Blackwater, a jej pierwszy tom, „Magia i stal”, właśnie się u nas ukazał. Jak to się wszystko wiąże**?

Łasuch. Tom 2 – Jeff Lemire i inni

W poszukiwaniu lekarstwa na brak człowieczeństwa

Marek Adamkiewicz

Pierwszy tom „Łasucha” spadł na mnie jak grom z jasnego nieba. Jeff Lemire zaprezentował w nim motywy postapokaliptyczne, które choć nie grzeszyły zbytnią oryginalnością, to dzięki niezwykłym pisarskim umiejętnościom autora bardzo mocno intrygowały. Pokazał świat, w którym najwięcej empatii zachowały hybrydy ludzi i zwierząt, a typowi przedstawiciele homo sapiens w ogromnej większości ulegli zezwierzęceniu. Fabuła chwytała za serce, dostarczając naprawdę mocnych wrażeń, więc teraz, gdy na księgarskich półkach pojawiła się kontynuacja, zasiadłem do lektury z bardzo dużymi oczekiwaniami.

Po tym jak przez jego działania Gus trafił do niewoli, Jepperd ma wyrzuty sumienia oraz świadomość, że zawiódł zaufanie chłopaka w najgorszy możliwy sposób. Chcąc naprawić swój błąd, wchodzi w sojusz z niebezpiecznymi mieszkańcami miasta i razem ruszają do siedziby milicji, by odbić przetrzymywane tam hybrydy. Jednak nowym sojusznikom niekoniecznie można ufać, sprawa, która ich połączyła jest bowiem chwilowa, a ukryte motywacje każdej ze stron doprowadzą do konfliktu raczej prędzej niż później. Okazuje się też, że chłopiec-jelonek może być kluczowy w kwestii odkrycia pochodzenia choroby, która zdziesiątkowała ziemską populację. Żeby wyjaśnić tę tajemnicę konieczna jest podróż na daleką Alaskę, ale trudno ruszyć się gdziekolwiek, przebywając pod kluczem.

Kaznodzieja Tom szósty – Garth Ennis, Steve Dillon

Ostatnie rozdanie

Marcin Knyszyński

Szósty, ostatni tom „Kaznodziei” to zamykanie wątków, duchowe rozliczenia, rachunki sumień, odkupienia, darowanie win, sądy, wyroki i egzekucje. Swoje pięć minut mają wszystkie ważne postacie z wszystkich dotychczasowych odcinków – niektóre dostają nawet dziesięć czy piętnaście. A skoro przez cały czas grzebaliśmy w amerykańskich mitach, opowieść musi zakończyć się w miejscu mitycznym. Alamo, gdzie  teksańscy rewolucjoniści stoczyli słynną bitwę z wojskiem Republiki Meksyku, staje się sceną dramatycznych wydarzeń. Pora na wyrównanie wszystkich rachunków.

Zanim jednak dotrzemy do Alamo, musimy wrócić na chwilę do miejsca, w którym rozstaliśmy się z naszymi bohaterami. Jesse Custer próbuje za wszelką cenę znaleźć Cassidy’ego i zrozumieć jego postępowanie. Prawda o irlandzkim wampirze okazuje się przerażająca – Cassidy jest tym rodzajem człowieka (ba, nawet nie człowieka), który nie zasługuje na drugą szansę. Jesse nie może ruszyć na dalsze poszukiwania Boga, dopóki nie usunie ciernia wbitego mu przez jego najlepszego przyjaciela.

Powraca w końcu organizacja Graal, z komicznym, wiecznie wściekłym Wszechojcem Starrem i zakochaną w nim asystentką. Starr ma kłopoty – Graal chce wyjaśnień w sprawie zadymy na Monument Valley (patrz: „Kaznodzieja. Tom czwarty”) i wysyła na zwiady swojego pitbula, budzącego grozę pana Eisensteina wraz z nieludzkim ochroniarzem. Starr będzie musiał podjąć odważne decyzje i postawić nieodwołalne kroki, płacąc za nie niewyobrażalną cenę. Zamknięty zostaje również wątek Gębodupy, bezbronnej ofiary drapieżnego showbussinesu. Czy los pozwoli mu w końcu znaleźć spokój, ukojenie i to co najistotniejsze – da drugą szansę? No i wreszcie Święty od Morderców, chyba jedna z najpotężniejszych postaci, jakie kiedykolwiek pojawiły się w komiksach. Jesse Custer musi znaleźć sposób na porozumienie się z aniołem śmierci – tylko wtedy możliwa będzie konfrontacja z Bogiem. Droga Gębodupy wiedzie do znanego z poprzedniego tomu miasteczka Salvation, drogi wszystkich innych bohaterów prowadzą do Alamo.

Strony