Subiektywnie

Chłopaki Tom 4: Na nas już czas – Garth Ennis, Darick Robertson

Na terenie wroga

Marek Adamkiewicz

Recenzowanie kolejnych tomów danego cyklu wcale nie jest zadaniem łatwym, a gdy seria trzyma wyrównany poziom, jeszcze trudniej powiedzieć o niej coś odkrywczego. Właśnie taki problem mam z czwartą odsłoną znakomitych „Chłopaków” Gartha Ennisa i Daricka Robertsona. Już wcześniej autorzy pokazali, że doskonale czują się w zaproponowanej konwencji, a wraz z  następnymi zeszytami ich dobra twórcza forma nie tylko się nie kończy, ale umacnia. „Na nas już czas” stanowi tego świetny przykład.


Kolejna misja ekipy dowodzonej przez Billy’ego Rzeźnika dotyczy infiltracji jednej z superbohaterskich grup. Jako szpieg wytypowany zostaje Hughie, który pod ksywką Kobziarz ma wniknąć w szeregi G-Ludzi. Reszta składu działa z innej strony, Cycuś Glancuś podejmuje próbę dowiedzenia się, dlaczego jedna z członkiń G-Ludzi popełniła samobójstwo, a Rzeźnik odkrywa kilka ciekawych rzeczy na temat „supków”. Sprawy dynamicznie zmierzają do rozwiązania, które może mieć duży wpływ na inne grupy bohaterów i ich relacje z rządową korporacją Aero-American oraz samymi Chłopakami.

Zmyśl coś – Chuck Palahniuk

Terapia szokowa

Marcin Knyszyński

Postanowiłem zaburzyć nieco chronologię omawiania poszczególnych książek Palahniuka. Wydawnictwo Niebieska Studnia wydało ostatnio zbiór opowiadań zatytułowany „Zmyśl coś”. Ciekawość była silniejsza. „Dziennik” poczeka – przyjrzyjmy się krótkim formom autora „Kołysanki”. Czy i tu daje się poznać jako bezkompromisowy kontestator całkowicie zmerkantylizowanego, współczesnego stylu życia oraz wywołujący kontrowersje mizantrop?

Zdecydowanie tak. Opowiadania Palahniuka to małe literackie eksplozje, każde z nich to szturchaniec wymierzony czytelnikowi. Autor szturcha stylem, który w każdym opowiadaniu jest inny, charakterystyczny dla bohatera lub tematu przewodniego. W „Puk Puk” narratorem jest odpychający, niepotrafiący myśleć abstrakcyjnie amator chamskich dowcipów; w „Eleonorze” mamy nieco niezrozumiały chwyt polegający na zamianie niektórych słów na inne, podobnie brzmiące ale niemające nic wspólnego ze słowem właściwym; w „Tych sprawach” płyniemy strumieniem świadomości człowieka wspominającego tragiczną w skutkach próbę intymnego kontaktu w samochodzie; „Liturgia” ma formę okólnika ze spółdzielni mieszkaniowej, w którym przestrzega się mieszkańców przed zagrożeniem ze strony zwierząt wykopujących ludzkie szczątki; „Wyprawa” to opowiadanie grozy – pojawia się w nim wątek poszukiwania najstraszniejszego potwora na świecie.

Uncanny X-Men: Dobry, Zły, Inhuman – Brian Michael Bendis, Chris Bachalo, Kris Anka, Marco Rudy

W poszukiwaniu pomysłu

Maciej Rybicki

Muszę przyznać, że początek “Uncanny X-Men” pisanego przez Briana Michaela Bendisa zrobił na mnie całkiem spore wrażenie. Udanym zabiegiem była lekka zmiana perspektywy i zatopienie mutanckiej rzeczywistości w jeszcze głębszej szarości. W końcu sztandarowymi postaciami stali się człowiek, który dopiero zabił Charlesa Xaviera, jeden z największych przeciwników X-Men w ich historii czy też była Biała Królowa Hellfire Club.


Z czasem pojawiły się jednak nowe wątki, zbliżające najbardziej zasłużony z mutanckich projektów tak do „All-New X-Men”, jak i do „Wolverine i X-Men”. Niezwykle istotne dla ewolucji tytułu okazały się też wydarzenia „Bitwy Atomu”, wskutek których przeniesieni do naszych czasów oryginalni X-Men przeszli na stronę Cyclopsa. „Uncanny X-Men” pisane przez Bendisa wydawało się być serią, która miała też całkiem spore pretensje artystyczne. Z zaciekawieniem więc przyglądałem się temu, czy uda się ten charakter zachować.

Outcast Tom 2: Bezkresne, nieprzebyte zgliszcza – Robert Kirkman, Paul Azaceta

Demoniczna konspiracja

Marek Adamkiewicz

Bardzo cieszy, że Mucha Comics coraz głębiej wchodzi w komiksową grozę. Dzięki takiej wydawniczej polityce polski czytelnik ma okazję poznać kilka niezwykle interesujących tytułów. Jednym z takowych jest właśnie „Outcast”. Pierwszy tom wciąż powstającej serii autorstwa Roberta Kirkmana i Paula Azacety intrygował. Przedstawiona w nim historia była jednak dosyć enigmatyczna i wyraźnie dało się wyczuć, że twórcy dopiero rozpoczynają zdradzanie szczegółów na temat bohaterów i świata przedstawionego. To, co zdążyli przekazać, mocno wzmagało ciekawość odbiorcy. „Bezkresne, nieprzebyte zgliszcza” rzucają nieco więcej światła na to, o co w tym wszystkim chodzi.


Całe życie Kyle’a Barnesa naznaczone jest traumą. Z niewiadomych przyczyn jego bliskich prześladuje potężna, mroczna siła, która w ten sposób chce dotrzeć do samego bohatera. Młody mężczyzna przez długi czas uważał, że dobrym sposobem na walkę z dręczącymi jego rodzinę demonami będzie odcięcie się od świata w małym miasteczku, Rome. Powoli zdaje sobie jednak sprawę, że ucieczka nie jest rozwiązaniem. Nadchodzi czas, kiedy Kyle będzie musiał stanąć do walki o życie swoje i swoich bliskich. Atmosfera się zagęszcza, piekielne siły nie odpuszczają, a w Rome dochodzi do coraz większej liczby opętań.

„Outcast” nie jest zwyczajnym, standardowym straszydłem, Kirkman ponownie kładzie duży nacisk na warstwę obyczajową. Jego bohaterowie nie są nieskazitelnymi „rycerzami Chrystusa”, którzy wyruszają na religijną krucjatę, by czynić to, co słuszne i walczyć z Piekłem. To ludzie pełni wątpliwości, którzy nie do końca wiedzą, jaką ścieżką podążać, co zrobić, żeby przeciwstawić się złu i w jaki sposób ochronić swoich bliskich przed zagrożeniem. Mają oczywiście dobre intencje, ale dopiero muszą dojrzeć do tego, by zmierzyć się z wrogiem bez strachu i ze świadomością własnych mocnych stron. Dopóki tego nie zrobią, dopóty przeciwnik będzie miał przewagę.

Król węży – Jeff Zentner

Piosenka o dorastaniu

Jagoda Wochlik

Jeff Zentner jest piosenkarzem i autorem tekstów piosenek. Wielokrotnie prowadził warsztaty muzyczne podczas wakacyjnych obozów dla nastolatków. To właśnie wtedy zrodził się w jego głowie pomysł debiutanckiej powieści „Król węży”. Książka została entuzjastycznie przyjęta nie tylko przez czytelników, ale i krytykę literacką oraz  wyróżniona nagrodą Williama C. Morrisa.

Lydia, Travis i Dill mieszkają w Forrestville, małym miasteczku w stanie Tennessee. Przed nimi ostatni rok szkoły średniej. Lydia jest odnoszącą sukcesy blogerką modową, która marzy o studiach i karierze w Nowym Jorku. Dill pracuje wieczorami w markecie, by pomóc matce spłacać rodzinne długi, zaciągnięte przez ojca kryminalistę. Travis ucieka w świat powieści fantasy, mierząc się w ten sposób z cierpieniem po stracie brata i przemocą ze strony ojca. Różnice w statusie materialnym i charakterach nie przeszkadzają im jednak się przyjaźnić.

„Król węży” to zdecydowanie najlepszy przedstawiciel gatunku young adult, jakiego miałam okazję i przyjemność czytać w ostatnim czasie. Autor  podejmuje wiele trudnych tematów. Znalazło się tu miejsce dla zmagań z trudnym dziedzictwem rodziny, problemu przemocy domowej, społecznej i rówieśniczej, niedostosowania własnej wizji przyszłości młodego człowieka, z tą, która mają dorośli. Zentner nie traktuje ich jednak w sposób powierzchowny, każdemu z nich poświęca należytą uwagę.

Na szczególną uwagę zasługują także bohaterowie. Dawno nie spotkałam w powieści młodzieżowej tak nieszablonowych i dobrze skonstruowanych  postaci. Każda z nich ma osobowość, charakter, własne dążenia, a także historię, która za nią stoi i ją ukształtowała. Wszyscy bohaterowie, choć tak różni, dają się lubić. Kibicujemy im, boimy się o nich, płaczemy i cierpimy z nimi. Myślę, że wielu nastolatków czytających tę powieść, będzie mogło się zidentyfikować z Lydią, Dillem i Travisem.

Spider-Man: Niebieski – Jeph Loeb, Tim Sale

Do łezki łezka…

Maciej Rybicki


Jeph Loeb i Tim Sale zaskarbili sobie sympatię czytelników wieloma świetnymi seriami, jak „Batman. Długie Halloween” czy „Daredevil: Żółty”. W przypadku ich pracy dla Marvela ich najlepszą wspólnie stworzoną pozycją wydaje się jednak  „Spider Man: Niebieski” – drugi z „kolorowych” tytułów tego duetu. Sentymentalna, poruszająca opowieść o tym, co utracone, ale jednocześnie bardzo ważne w kształtowaniu współczesnego wizerunku Pajączka.

Wszystkie z pisanych dla Marvela serii Loeba i Sale’a opierają się na podobnym schemacie. Amerykańscy autorzy skupiają się na eksplorowaniu przeszłości, początków kariery ikonicznych herosów i starają się pokazać w nowym świetle związki, które ich ukształtowały. W przypadku Daredevila była to oczywiście Karen Page, w przypadku Hulka Betty Ross, u Kapitana Ameryki – nieco kontrowersyjnie – Bucky Barnes. W przypadku Spider-Mana, a właściwie Petera Parkera, osoba tą jest… Gwen Stacy. O ile burzliwy związek z Mary Jane jest nieodłącznym elementem teraźniejszości tego bohatera, o tyle tragicznie przerwana przyjaźń i miłość do blond piękności była stymulatorem jego dojrzewania. I to w obu wymiarach superbohaterskiego życia: prywatnym i zamaskowanym. Loeb i Sale zabierają czytelników w podróż do przeszłości Pajączka – wprost przywołują wydarzenia i sceny znane z komiksów stworzonych przez Stana Lee, Steve’a Ditkę i Johna Romitę Seniora. Pretekstem do wspominków są walentynki, czas, w którym Peter wraca do miejsca śmierci Gwen. Przy tej okazji snuje opowieść o historii ich znajomości.

Superman/Batman Tom 5: Wrogowie pośród nas – Mark Verheiden, Ethan van Sciver i inni

Kwestia lojalności

Marek Adamkiewicz

Seria „Superman/Batman” od samego początku nie trzymała zbyt równego poziomu – obok tomów intrygujących, zdarzały się i takie, które ciężko było doczytać do końca. Pracujący przy cyklu scenarzysta, Jeph Loeb, nie zawsze potrafił dostatecznie dobrze uporządkować pomysły, które przychodziły mu do głowy, w wyniku czego efekt końcowy bywał zwyczajnie niesatysfakcjonujący. W tym kontekście w żaden sposób nie dziwi fakt, że decydenci postanowili w końcu zmienić stojącego u steru całości twórcę. Tym, który miał tchnąć w tytuł nowe życie, okazał się Mark Verheiden, artysta znany z pracy w branży filmowej, ale też nie zupełny nowicjusz na rynku komiksowym. Czy efekt „nowej miotły” zadziałał?


Wszystko rozpoczyna się, kiedy Batman zostaje zaatakowany przez Marsjańskiego Łowcę Ludzi. Nietoperzowi udaje się ujść z potyczki z życiem, ale to dopiero początek kłopotów, jakie czekają jego oraz Supermana. Herosi i złoczyńcy pochodzenia pozaziemskiego zwierają szyki i szykują zmasowany atak na Ziemię, a ostatecznym celem jest przejęcie planety. Kosmici są sterowani przez tajemniczą, pozagalaktyczną siłę, której motywacja jest początkowo dosyć mglista. W sprawę zaangażowane jest wiele osób, a stawka jest wyjątkowo wysoka, bo na szalę zostaje rzucone życie całej populacji błękitnej planety. Co gorsza, Batman i Superman muszą mierzyć się nie tylko z kosmicznym najazdem, ale i z, wydawałoby się, nieodpartym, psychicznym wpływem obcych.

Guardians of the Galaxy / All-New X-Men: Proces Jean Grey – Brian Michael Bendis, Sara Pichelli, Stuart Immonen

Sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie

Maciej Rybicki


Niemal od samego startu linii „Marvel Now!” czekałem na moment, w którym Brian Michael Bendis połączy wątki pisanych przez siebie serii. O ile było to zupełnie oczywiste w przypadku „All-New X-Men” i „Uncanny X-Men”, o tyle splecenie tytułów o mutantach ze „Strażnikami Galaktyki” wydawało się niezwykle interesujące. Cross-over pod tytułem „Proces Jean Grey” okazał się porcją naprawdę niezłej lektury, z której przyjemność czerpać będą zarówno miłośnicy marvelowskiego kosmosu, jak i fani Dzieci Atomu.

New Avengers. Inne Światy – Jonathan Hickman, Simone Bianchi, Rags Morales

Podróże po multiwersum

Maciej Rybicki

Pisana przez Jonathana Hickmana epicka historia końca uniwersum Marvela jakie znamy spotkała się ze sporym uznaniem publiczności. Trzeba jednak przyznać, że ma momenty lepsze i gorsze. Wydarzenia prowadzące do „Nieskończoności”– crossoveru dziejącego się w połowie dłuższej opowieści – były naprawdę wciągające. Na łamach „Avengers”, „New Avengers” i wreszcie głównej miniserii eventu Hickman pokazał ogromny rozmach, w niektórych wątkach wykraczając poza dość konwencjonalną superbohaterską nawalankę. Tego typu eksperymenty mają swoją cenę, między innymi atrakcyjność oraz przyswajalność dla czytelnika. Myślę, że „Inne światy” są świadectwem jej płacenia.

Skrzydła nocy – Robert Silverberg

Ewangelia według człowieka

Marcin Knyszyński

Robert Silverberg napisał nowelę „Nightwings” w 1968 roku, w niespełna pięć dni. Potrzebował chleba – igrzysk bowiem w swoim życiu miał już nadto. Sukces nowelki przyczynił się do błyskawicznego powstania dwóch kolejnych opowieści kontynuujących historię ze „Skrzydeł nocy” – „Wśród Pamiętających” oraz „Droga do Jorslemy”. Dwunasty Artefakt wydawnictwa Mag to zbiorcze wydanie wszystkich trzech opowiadań, które czytane jedno po drugim tworzą pełnoprawną powieść.


Ziemia, około trzydzieści sześć tysięcy lat po narodzeniu Chrystusa. Trwa tak zwany Trzeci Cykl cywilizacji, w którym marne resztki ludzkości próbują utrzymać się przy życiu w świecie po globalnym kataklizmie. Nieodpowiedzialne i rażące swą bezmyślnością próby sterowania klimatem planety podczas Drugiego Cyklu sprowadziły apokalipsę – Ameryka Północna jest zatopiona, morza i oceany zmieniły kształty pozostałych kontynentów, a sceneria na lądzie przypomina bardzo świat Severiana z „Księgi Nowego Słońca” Gene’a Wolfe’a. Z pozoru średniowiecze – jednak co jakiś czas jesteśmy świadkami użycia wysoko rozwiniętej technologii. Artefakty te, pochodzące z ery Drugiego Cyklu, to na przykład nadkieszenie, montowane zarówno w ubraniu, jak i żywym ciele, które mogą w sobie pomieścić nieograniczoną ilość przedmiotów. Są też czapki-myślówki, które łączą użytkownika ze wspólną bazą danych, zapisaną w sieci zbudowanej z milionów żywych mózgów oraz specjalne urządzenia służące członkom tajemniczej Gildii Strażników do łączenia się z Wolą, pewnym transcendentnym bytem przenikającym cały wszechświat.

Strony