Subiektywnie

Outcast. Opętanie. Tom 4: Pod diabelskim skrzydłem – Robert Kirkman, Paul Azaceta

Konfrontacje

Marek Adamkiewicz

Od samego początku „Outcast. Opętanie” trzyma dość wysoki poziom – twórcy zgrabnie balansują na granicy horroru i dramatu, bawią się, wydawałoby się mocno zgranym motywem opętania. Trzy pierwsze zbiorcze tomy serii Kirkmana i Azacety były lekturą przynajmniej przyzwoitą, która momentami zahaczała nawet o miano niezwykle interesującej. Po zamieszczonym na końcu poprzedniej części cliffhangerze mamy w końcu okazję przekonać się, w jakim kierunku potoczyły się losy wielebnego Andersona i Kyle'a Barnesa oraz ich przeciwnika, niejakiego Sidney'a.

Konflikt między siłami „dobra” i „zła” eskaluje. Obie strony znacząco radykalizują metody walki, co sprawia, że nikt nie może czuć się bezpieczny. Ponadto w obliczu faktu, że nie wiadomo kto jest nosicielem tak zwanego demona, Kyle nie może ufać prawie nikomu. Co gorsza, jest wielce prawdopodobne, że także Amber, córka mężczyzny, może okazać się kimś wyjątkowym i niezwykle ważnym dla członków konspiracji. Żeby wyjść cało z tej niełatwej sytuacji, zarówno Kyle, jak i Anderson, będą musieli podjąć kilka trudnych decyzji, a być może także poświęcić część siebie.

Dotychczasowe odsłony serii prezentowały nam podchody, jakie główni bohaterowie czynili, by zbliżyć się do swoich przeciwników i poznać ich plany oraz motywacje. Kyle Barnes i wielebny Anderson najczęściej błądzili po omacku, próbując dociec, jaki jest cel demonicznych najeźdźców. W „Pod diabelskim skrzydłem” wszystko znacząco przyspiesza. Obie strony zaczynają w końcu grać w otwarte karty, co sprawia, że robi się zdecydowanie bardziej akcyjnie. Czy to dobry wybór? Trudno powiedzieć – z jednej strony dzieje się tak kosztem klimatu grozy, z drugiej jednak ile można było krążyć wokół głównego zagadnienia, nie zdradzając zbyt wiele szczegółów? Wydaje się więc, że decyzja o pchnięciu fabuły na nieco inne tory była jak najbardziej właściwa.

Nieskończony kryzys – Geoff Johns, George Pérez, Ivan Reis, Phil Jimenez, Jerry Ordway

Ten wspaniały świat

Jagoda Wochlik

W 1985 roku twórcy zatrudnieni w DC Comics uznali, że w stworzonym przez nich uniwersum egzystuje już tylu bohaterów, że czas najwyższy coś z tym zrobić. Finałem była decyzja o rozszczepieniu rzeczywistości i stworzeniu multiwersum. Odtąd nie istniała jedna Ziemia, lecz wiele. I każda z nich miała swoją historię i swoich bohaterów. W pierwszej dekadzie XXI wieku DC Comics ponownie uznało, że czas na kolejną zmianę. Grupa scenarzystów zasiadła do rozmów nad nowym rewolucyjnym pomysłem. Efektem ich działań jest wydany w 2006 roku „Nieskończony kryzys”.

Na Ziemi 1 wyjątkowo źle się dzieje. Wonder Woman zabija człowieka. Batman coraz mniej ufa swoim współpracownikom i tworzy program, który ma ich szpiegować, a w razie potrzeby także zneutralizować. Superboy wcale nie ma ochoty być superbohaterem. Woli siedzieć na kanapie przed telewizorem. Wszędzie szerzy się bezprawie i zło. Obserwuje to Superman z Ziemi 2, który razem z kilkorgiem przyjaciół przeżył zagładę swojej wersji planety i zaszył się w bezpiecznej przystani na Ziemi 1. Widząc jednak kierunek, w jakim zmierza świat , postanawia działać.

Hellboy. Tom 4. Lichwiarz. Trollowa wiedźma. – Mike Mignola

Intermedium

Marcin Knyszyński

Hellboy opuścił Biuro Badań Paranormalnych i Obrony w sierpniu 2002 roku w epizodzie „Trzecie życzenie”. Mike Mignola oddał się potem pracy przy realizacji pierwszej ekranizacji komiksu o Piekielnym Chłopcu i tworzył w wielkich bólach „Wyspę”. Została ona wydana dopiero trzy lata później, w sierpniu 2005 roku. Obydwa wspomniane odcinki mogliśmy przeczytać w trzecim zbiorczym tomie „Hellboya”. Dziś pora na czwarty. Dochodzi w nim do kolejnego przełomu, porównywalnego do odejścia naszego bohatera z B.B.P.O. Otóż Mike Mignola wciąga innych rysowników do tworzenia serii.

Po „Trzecim życzeniu” autora dopadła niemoc twórcza, spotęgowana chronicznym brakiem czasu. Praca z Guillermo del Toro i nieustające konsultacje związane z filmem odwlekały finalizację „Wyspy”. Scott Allie, redaktor Dark Horse Comics, pisze w przedmowie do czwartego tomu, że udało mu się „rozruszać” nieco Mike’a – latem 2003 roku wychodzi antologia krótkich form komiksowych, „The Dark Horse Book of Hauntings”, w której pojawia się „Eksperyment doktora Carpa”. Jest to króciutka opowieść o walce Hellboya z demonicznym naukowcem, która przeleżała swoje w szufladzie pracowni autora. W latach 2004–2006 ukazały się trzy kolejne antologie, zatytułowane odpowiednio „…of Witchcraft”, „…of the Dead” i „…of Monsters” – w każdej z nich pojawia się kilkustronicowa miniatura autorstwa Mignoli. Odwiedzamy Norwegię i słuchamy opowieści wiedźmy, która walczyła ze skandynawskimi trollami; dajemy łupnia ghulowi rozsmakowanemu w rozkładających się zwłokach lub jesteśmy świadkami starcia z hydrą w bardzo pomysłowej trawestacji mitu o Herkulesie.

Batman. Detective Comics. Tom 3: Liga Cieni – James Tynion IV, Christian Duce, Marcio Takara i inni

Inwazja ninja z cienia

Marek Adamkiewicz

Nie ukrywam, że na trzecią część odrodzonego „Detective Comics” czekałem ze sporą dozą niecierpliwości. Dwa pierwsze tomy skutecznie zaostrzyły mój apetyt na poznanie dalszych losów prowadzonej przez Batmana drużyny. Ich wysoka jakość była w pewnym stopniu dość zaskakująca, bowiem James Tynion IV sprawiał do tej pory wrażenie raczej wyrobnika niż uzdolnionego scenarzysty. Swoisty staż u boku Scotta Snydera przyniósł jednak rezultaty, bo obecnie to właśnie Tynion tworzy najlepszy komiks o Nietoperzu, zostawiając w tyle odpowiedzialnego za „Batmana” Toma Kinga i właśnie Snydera, który pracuje nad „All-Star Batman”. „Liga Cieni” miała być potwierdzeniem tej wysokiej twórczej formy.

W skład prowadzonej przez Batmana drużyny wchodzą bardzo ciekawe osoby. Jest w niej miejsce dla byłego złoczyńcy, Clayface'a, swoje robi szkolona na żołnierza Batwoman, ważną robotę odwalają także Anioł Zemsty – Azrael i powstały niegdyś z martwych Red Hood, czyli dawny Robin. W tej gromadce znajduje się miejsce również dla nowych twarzy. Chociaż ze współpracy z Batmanem zrezygnowała (chwilowo?) Spoiler,  do ekipy wciąż należy Orphan, czyli Cassandra Cain, szkolona na bezwzględną zabójczynię dziewczyna. Tym razem to ona znajduje się w centrum wydarzeń, gdy do Gotham przybywa legendarna Liga Cieni. Orphan ma powiązania z kobietą dowodzącą tą organizacją, a konfrontacja obu pań jest tylko kwestią czasu.

Żelazny Kruk. Wyprawa – Rafał Dębski

Młodociana zemsta

Marek Ścieszek

Kto jak kto, ale Rafał Dębski potrafi umiejętnie łączyć historię z fantasy i horrorem, czego dał dowód choćby w „Czarnym pergaminie” oraz w „Kiedy Bóg zasypia”. To świetne powieści, które z powodzeniem mogą reprezentować każdą z wymienionych konwencji. Co jednak wyjdzie, gdy historia, fantasy i horror zostaną wymieszane po to, aby stworzyć z tego baśń dla nastoletnich czytelników? Czy nawet spod ręki Rafała Dębskiego wyjdzie z takiego połączenia porządna opowieść? Oczywiście.

Historia nie może nudzić. Jest jej tutaj dokładnie tyle, aby zbudować solidną fantastyczną rzeczywistość, podzieloną na hrabstwa i księstwa, połączoną w cesarstwo. To oczywiście świat feudalny, charakterystyczny dla fantasy w jej kanonicznym wydaniu. Znajdzie się w takich realiach miejsce dla arystokracji, a także dla niższych klas społecznych. Mamy zatem myśliwych, młynarzy, kowali w małych leśnych wioskach. Mamy kramarzy, kupców i rzemieślników w grodach i miasteczkach. W zamkach kryją się baronowie oraz książęta. Są złodzieje, kapłani i najemnicy. Jako element nadania fabule dynamiki, poprzez powiązanie ścieżek przedstawicieli tylu grup społecznych, posłużyła natomiast groza.

Star Wars Legendy: Yaviński artefakt – Mike Kennedy, Carlos Meglia

Sama akcja komiksu nie czyni

Marek Adamkiewicz

Gdy spoglądamy na gwiezdnowojenne uniwersum, pierwszym co rzuca się w oczy jest ogromny rozmach świata przedstawionego. Główne epizody Gwiezdnej Sagi pokazywały nam zazwyczaj wydarzenia o galaktycznym zasięgu, wpływające na życie miliardów istot, prezentując przy okazji odwieczną walkę dobra ze złem. Jednak obok tego pełnego podniosłych spraw świata istnieje też inny, skryty w cieniu. To półświatek przestępczy, rządzony twardą ręką przez różnych gangsterów. Rzadko mamy okazję wejrzeć weń w głąb, ale od czasu do czasu trafia się tytuł penetrujący jego mroczniejsze zakątki. Jednym z nich jest właśnie „Yaviński artefakt”.

Trzech Huttów zakłada się, który z nich jako pierwszy dotrze do potężnego artefaktu. Rzecz jasna sami nie zamierzają ruszać się z rodzinnych posiadłości, w ich imieniu w wyścigu uczestniczyć będą najlepsi przemytnicy, zawadiacy i łowcy nagród w całej galaktyce. Wśród zatrudnionych znajdują się Han Solo, Chewbacca, a także Lando Calrissian i Dengar. W sprawę angażuje się dodatkowo Boba Fett, co sprawia, że awanturnicy zaczynają drżeć o własne życia. Szlak wiedzie przez kilka odległych planet, a na każdej z nich czyha innego rodzaju niebezpieczeństwo. Ten, kto poradzi sobie ze wszystkimi zagrożeniami, będzie mógł cieszyć się oferowaną przez huttyjskich gangsterów nagrodą.

Operacja „Tranzyt” / Batalion aniołów – Boris Akunin

Operacja „Tranzyt” / Batalion aniołów

Jagoda Wochlik

Boris Akunin jest rosyjskim pisarzem gruzińskiego pochodzenia. Tłumaczy z japońskiego i pisze kryminały, dziejące się głównie w czasach caratu. Spod jego pióra wyszły takie cykle powieściowe jak „Przygody Erasta Fandorina” czy „Prowincjonalny kryminał czyli przygody siostry Pelagii”. Eksperymentował również z innymi gatunkami – w stworzonym w ten sposób cyklu ukazały się: „Książka dla dzieci”, „Powieść szpiegowska”, „Fantastyka”.

„Operacja <<Tranzyt>>” jest historią oficera niemieckiego wywiadu, który otrzymuje zadanie śledzenia szwajcarskich komunistów. Ma dowiedzieć się, kiedy do Rosji będzie próbował przedostać się ważny gracz polityczny określany kryptonimem „Staruszek”. Natomiast „Batalion aniołów” to opowieść o pierwszej wojskowej jednostce kobiecej, którą w trakcie pierwszej wojny światowej wysłano na front, by zwiększyć morale żołnierzy. Przykład ginących kobiet miał zmusić mężczyzn do poderwania się do walki.

„Operacja <<Tranzyt>>” jest powieścią raczej nudnawą i nie wyróżnia się niczym szczególnym. Owszem, jak na Akunina przystało, mamy świetnie oddane ówczesne realia, ale niewiele więcej. Fabuła kręci się wokół tytułowego wyjazdu i przetransportowania wpływowego towarzysza tak, by pozostał żywy, ale nie jest to porywająca historia. Natomiast „Batalion aniołów” to zupełnie inna sprawa. Człowiek wręcz pędzi przez tę opowieść, by się dowiedzieć czy te indoktrynowane biedaczki rzeczywiście rzuciły się na bagnety Niemców i żadna nie przeżyła. Sprawa jest tym bardziej ciekawa, gdy czytelnik uświadomi sobie, że Akunin osnuł fabułę obu historii wokół autentycznych osób i wydarzeń.

100 naboi. Tom 3 – Brian Azzarello, Eduardo Risso

W głąb tajemnicy

Marcin Knyszyński

Trzeci tom „100 naboi” to znowu Brian Azzarello i Eduardo Risso w wysokiej formie. To dalsze dzieje wielkiego konfliktu wewnątrz tajnej organizacji, nazywanej Firmą (bądź Trustem), w której skład wchodzi trzynaście rodów. Od momentu, gdy podjęła ona nieudaną próbę pozbycia się Minutemenów (czyli wewnętrznej policji, składającej się z wyszkolonych zabójców i pilnującej porządku w organizacji), trwa cicha wojna – dowódca strażników, agent Graves, postanowił pogrążyć Trust. Autorzy komiksu prowadzą nas dalej w świat tajnej wojny Gravesa i pracującego dla Firmy pana Shepherda, którzy poczynają sobie z ludźmi jak z pionkami na szachownicy.

Zaczynamy od krótkich opowieści o sześciu ważnych bohaterach całej historii. Dizzy Cordova wraca po długiej nieobecności do domu, gdzie kolejne dzieci mają dzieci lub lądują w pace, bo nie znają innego sposobu na życie niż łamanie prawa. Poznajemy byłą dziewczynę Cole’a Burnsa, sprawdzamy co słychać w rodzinie Medici, trzymającej władzę w Firmie i patrzymy, jak powstają pierwsze rysy na gładkim jak do tej pory monolicie – kilka rodzin kombinuje, jakby tu napsuć krwi najsilniejszemu rodowi Trustu. Najważniejsze okazują się jednak historie dwóch byłych Minutemenów. Lono, psychopatyczny, wściekły na cały świat morderca, wymyka się spod kontroli obydwu stron konfliktu i zrobi wszystko, aby przetrwać. Niestety nie da się uciec od przeszłości – ona zawsze wystawi rachunek. Podobnie rzecz się ma z poznanym w poprzednim tomie znudzonym i zapijaczonym pracownikiem stacji benzynowej. Wylie Times staje się, obok Lono, kluczową postacią trzeciej odsłony.

Powrót Mrocznego Rycerza. Ostatnia krucjata – Frank Miller, Brian Azzarello, John Romita Jr.

Sentymentalna próba

Marek Adamkiewicz

„Powrót Mrocznego Rycerza” to jeden z najwybitniejszych komiksów wszech czasów. I nie mowa tu wyłącznie o nurcie trykociarskim, ale o całym medium. Frank Miller zaprezentował w nim niebanalne podejście do tematu, na zawsze zmieniając świat zamaskowanych herosów. Późniejsza kontynuacja, „Mroczny Rycerz kontratakuje”, mocno podzieliła czytelników, a wielu z nich uznało ją za wyjątkowo nieudaną, wręcz karykaturalną. Znaleźli się jednak i tacy, którzy docenili także tę odsłonę cyklu. Już niebawem polscy fani będą mieli okazję zapoznać się z jego trzecią częścią, ale zanim to nastąpi, w nasze ręce trafia swoista przystawka – prequel oryginału.

Joker ponownie ląduje w Azylu Arkham. Morderczy klaun nie zamierza jednak spędzać w zamknięciu zbyt wiele czasu. Podczas gdy szykuje ucieczkę, Batman szkoli swojego młodocianego pomocnika. Kolejny Robin, którym tym razem jest Jason Todd, prezentuje duże umiejętności jeśli idzie o walkę, ale, co mocno niepokoi Batmana, ma problemy z samodyscypliną i kontrolą nad gniewem. Każda misja to dla niego sprawdzian i możliwość udowodnienia, że potrafi zachować się właściwie i jest dobrym wyborem. Kolejną okazją do zweryfikowania oczekiwań jest dla niego sprawa, w której ktoś zdaje się wykorzystywać bogatych mieszkańców miasta do swoich celów.

Zostań, a potem walcz – John Boyne

Zostań a potem walcz

Jagoda Wochlik

John Boyne zasłynął jako autor książek „Chłopiec w pasiastej piżamie” i „Chłopiec na szczycie góry”. Tę pierwszą zekranizowano i okrzyknięto bestsellerem. O ile „Chłopiec w pasiastej piżamie” bardzo mi podobał się, o tyle druga powieść zapowiadała schemat, który w „Zostań, a potem walcz” został potwierdzony. Aż dziw bierze, że książka nie ma w tytule słowa „chłopiec”. Boyne znalazł sobie bowiem niszę, która jest niczym kura znoszącą złote jajka. Bardzo dochodowa, choć może nie do końca pociągająca.

Alfie Summerfield ma pięć lat, gdy wybucha I wojna światowa. Jego ojciec udaje się na front, gdyż jak mu się wydaje, tak trzeba – bronić kraju i ojczyzny przed wrogami. Początkowo listy przychodzą, a mama nawet czyta je dziecku. Z czasem jednak są coraz dziwniejsze, w końcu przestają się pojawiać. Wtedy mama mówi Alfiemu, że tata wykonuje „tajną misję”. Wkrótce chłopiec przekona się, że to nieprawda.

Nie mogę powiedzieć, że „Zostań, a potem walcz” to zła książka, gdyż takie stwierdzenie mijałoby się z prawdą. To jednak powieść tworzona od sztancy. „Chłopiec w pasiastej piżamie” był pewnym powiewem nowości, ciekawym eksperymentem, ale następne książki to tylko nieudane próby powtórzenia tamtego sukcesu. O ile we wcześniejszych powieściach Boyne poruszał się w realiach II wojny światowej, o tyle w „Zostań, a potem walcz” wziął na tapet pierwszą wojnę światową. Znajdziemy tu zatem całkiem udaną próbę wyjaśnienia młodszym nastolatkom (bohater ma dziewięć lat, uznaję więc, że grupą odbiorczą „Zostań…” są mniej więcej jego rówieśnicy, dzieci w wieku lat 10–12), czym jest nerwica frontowa, i że to, co dziś uznajemy za normalny efekt uczestnictwa w wojnie, czyli trauma i niedostosowanie wśród żołnierzy powracających z wojennego piekła do domów, kiedyś nie było wcale takie oczywiste.

Strony