Powrót

Ocena: 
0
Brak głosów

Ósme piętro. Nim zaczął majstrować przy zamku, drzwi się otworzyły. Ela patrzyła na niego ze złością.

- Gdzie byłeś?!

- Ja?

- Miałeś wrócić kilka godzin temu - odparła, zagradzając mu wejście.

Miała na sobie tę samą czerwoną bluzeczkę, co wczoraj. „Nie. Nie jest taka sama", pomyślał. Była jakby wyblakła i rozciągnięta. Patrząc na zatroskaną i zmęczoną twarz dziewczyny, dostrzegł kilka delikatnych zmarszczek.

- Co się dzieje? Porozmawiajmy, dobrze?

          Z niechęcią cofnęła się, by go przepuścić, a następnie zatrzasnęła drzwi. Usiadł w fotelu i rozejrzał się. Coś było nie tak. Zaniepokoiła go stojąca na ławie popielniczka, w której tlił się niedogaszony papieros. Grzegorz nie palił i nie wiedział, skąd to się tu wzięło.

- Tak nie może być. Wciąż jesteś nieobecny, nie wracasz na noce, pijesz. Myślisz tylko o niej. - Ciemne oczy ponownie spojrzały na niego z wyrzutem.

Nie wiedział, co powiedzieć.

Dziewczyna usiadła naprzeciwko i także zamilkła. Jej jasna skóra wydawała się teraz jeszcze bledsza. Rysy nabrały ostrości, a kruczoczarne włosy jakby spłowiały. Ela wydawała się tego ranka dziesięć lat starsza. W kącikach oczu pojawiły się zmarszczki, twarz była  okrąglejsza, widać było nawet coś na kształt drugiego podbródka. Nagle obudziły się w nim ciepłe uczucia. Chwycił dłoń dziewczyny i położył ją sobie na kolanach. Była taka miękka. Pogładził delikatną skórę. „Czasem dotyk mówi więcej niż słowa", przyszło mu do głowy. Przez zdenerwowanie odniósł wrażenie, że dłoń Eli robi się chłodna i chropowata.

Kiedy w końcu podniósł głowę, omal nie krzyknął. Obojętny wzrok siedzącej naprzeciw kobiety był dla niego większą karą niż krzyki, czy pretensje. Oczy zaszły mgłą, zrobiły się matowe i nieobecne. Ale nie to było najgorsze. Jej twarz skurczyła się, a nad pociętym bruzdami czołem zamiast kruczoczarnej grzywki dostrzegł kosmyk siwych, rzadkich włosów. Przez napiętą, wysuszoną skórę widać było fioletową siateczkę naczynek, a kąciki ust opadły. Ela była starą kobietą! Chciał coś powiedzieć, ale z jego gardła wydobył się tylko chrapliwy skrzek.

- Nie męcz się - powiedziała. - Znowu zaczniesz kaszleć.

Jak na zawołanie, poczuł ucisk w klatce piersiowej.

Jeszcze raz usiłował przemówić, ale skończyło się atakiem kaszlu. Coś zsunęło mu się z kolan i zobaczył średniej wielkości drewnianą skrzynkę, która uderzyła o podłogę. Wypadła z niej prawie cała zawartość. Na dywanie leżały teraz w nieładzie niewielkie kartki.

Grzegorz przymrużył oczy, próbując dostrzec, co to takiego. Wtedy zauważył, że nie siedzi wcale w fotelu, ale na wózku inwalidzkim.

- Znowu te zdjęcia - kobieta schyliła się z trudem, by podnieść szkatułkę i to, co z niej wypadło. - Minęło już tyle lat. A ty ciągle nie możesz pogodzić się z przeszłością.

Chciał jej coś odpowiedzieć, ale raptem poczuł się zmęczony. Przyjrzał się swoim dłoniom. Były sinozielone, a na cienkiej, bladej skórze tu i ówdzie widniały brązowe plamy. Kolana przykrywał kraciasty koc.

- Proszę - odezwała się Ela, wręczając mu zdjęcia. - Jestem już za stara, żeby czuć zazdrość - powiedziała, ale szklące się oczy mówiły co innego.

Z trudem rozprostował palce i wziął od niej fotografie. Ta, która znajdowała się na samym wierzchu, musiała być wiekowa. Matowy papier pożółkł, a postać stojąca pośrodku była ledwie widoczna. Mimo tego od razu ją rozpoznał. Wręcz posągowa, jasnowłosa piękność z wielkimi, niebieskimi oczami. Zdjęcie było czarno-białe, ale on przecież ją znał! Patrzyła na niego z lekkim wyrzutem.

- Nigdy nie potrafiłeś pogodzić się z tym, że ją zostawiłeś - głos Eli sprawił, że zrobiło mu się jeszcze bardziej nieprzyjemnie - ale co mogłeś wtedy zrobić? Nic.

- Ghhhrrrrrr... ?

- Daj spokój. Naprawdę nic nie pamiętasz? Teraz, po operacji, nie możesz mówić, ale miałeś prawie sześćdziesiąt lat na to, by uporać się z przeszłością.

Nagle wspomnienia wróciły, jak puszczony w zwolnionym tempie film.

- Zawsze cię wspierałam, razem z tobą szukałam jej przez tyle lat. Kochałam cię tak bardzo, że nie protestowałabym, gdybyście znowu byli razem. Chciałam tylko, abyś był szczęśliwy...

Przedłużający się monolog przyprawił go o ból głowy.

- Bez sensu. - Ostry głos znów przywołał go do rzeczywistości. - I tak mnie nie rozumiesz.

Chciał odpowiedzieć, że przypomniał sobie każdy szczegół i, choć nie był w stanie wyartykułować żadnego dźwięku, próbował przekazać to spojrzeniem. Zrozumiała go.

- Już za późno, Grzegorz. Muszę teraz wyjść. A ty się prześpij.

Ela wyszła z domu, a on po raz kolejny spojrzał na zdjęcie. Dziewczyna z fotografii rzucała mu twarde, oskarżycielskie spojrzenie. Mógłby powiedzieć jej wiele rzeczy, mógłby wyrzucić ją do śmieci i stać się nowym, innym człowiekiem. Zamiast tego ziewnął i, usłyszawszy zgrzyt klucza w zamku, zapatrzył się na rozciągający się za oknem krajobraz.

Nie chciał już niczego naprawiać. Był na to za stary.