Test daega

Autor: 
Ocena: 
8
Average: 8 (1 vote)

Darak otarł pot z czoła i ponownie zerknął na stary zegar ścienny. Czekały go jeszcze trzy godziny pracy. Nie byłoby to takie złe, gdyby klimatyzator znów się nie popsuł. Już dawno powinien się go pozbyć.

Za oknem Kuala Lumpur gnało przed siebie w szalonym pędzie. Rozklekotane wózki, wypełnione stosami owoców rambutanu, papai oraz durianów, przemieszczały się tak szybko, że aż żwir chrzęścił pod kołami. Unoszące się nad straganami zapachy korzennych przypraw i kadzideł toczyły przegraną bitwę z czarnymi chmurami spalin motocykli i poobijanych autoriksz, które mozolnie torowały sobie drogę w tłumie. Darak zakaszlał, jego pierś unosiła się ciężko. Miał do wyboru zamknąć okno i zamienić pokój w saunę lub udusić się dymem. Nie żeby robiło to jakąś różnicę.

Wdusił przycisk na biurku, aby wpuścić kolejnego daega. Tym razem była to kobieta o włosach ufarbowanych na jaskrawy błękit. Kamery rejestrowały każdy jej ruch, gdy siadała na plastikowym stołku i splatała dłonie. Wyglądała na twardą sztukę. Zazwyczaj potrafił zgadnąć natychmiast, tym razem jednak nie było żadnych wskazówek. Nie miał pojęcia. Niedobrze.

Nie miał jednak czasu do stracenia. Im więcej sprawdził tych SI, tym lepiej. Jego palce zawisły nad klawiaturą obsypaną popiołem z papierosów.

– Nazwisko? – zapytał.

– Alisha Kemji – odpowiedziała spokojnym i pewnym siebie głosem.

– Wiek?

– Dwadzieścia pięć lat.

Nie wyglądała na tyle, wyglądałao wiele młodziej. Ale tak właśnie odpowiedziała.

Bardzo szybko uporał się z resztą standardowych pytań, wklepując jej odpowiedzi do systemu. Skąd pochodzisz? Na jaki uniwersytet uczęszczałaś? Co studiowałaś? Program Turinga monitorował częstotliwość jej głosu oraz ruchy ciała, nic nie mogło mu umknąć. Darak ponownie na nią zerknął. Jej ciemne oczy odpowiedziały mu spojrzeniem. Była niezwykle spokojna, nie przeszkadzał jej nawet upał. Wszyscy pozostali, których dziś badał, niemal poobgryzali paznokcie ze zdenerwowania. Darak nie miał im tego za złe, to przecież był ostatni test. Z tym że akurat tego testu nikt nie chciał zdać. Już przynależność do IV Generacji sprawiała wystarczająco dużo kłopotów i gwarantowała wizytę panów z CORPS, a co dopiero mówić o Generacji V...

On sam widział zaledwie kilku daega, którzy zdali test i naprawdę współczuł tym maszynom V Generacji. Nie pisali się na to. To nie ich wina, że naukowcy w laboratoriach byli tak skuteczni.

Program Turinga zakończył analizę. Alisha obserwowała go, uśmiechając się lekko. Darak zmrużył oczy. Dlaczego tak na niego patrzyła?

Komputer zapiszczał i Darak zerknął na monitor, a jego serce zaczęło bić szybciej. Była z V Generacji.

Cholera. Ich spojrzenia spotkały się i zdał sobie sprawę, że ona doskonale wie, co pojawiło się na ekranie. Wiedziała, nim jeszcze przekroczyła próg.

Darak wyłączył nagrywanie.

– Od jak dawna wiesz? – zapytał.

– Wystarczająco długo – odpowiedziała, odgarniając z twarzy niebieskie włosy. Darak skinął i odchylił się ze znużeniem do tyłu.

– Wiesz, co to oznacza, prawda? – Nie musiał nawet pytać, każdy daega znał konsekwencje uznania przez program Turinga za zaawansowaną SI. Sami tu przychodzili, żeby udowodnić, że nie stanowią zagrożenia, i żeby otrzymać Zieloną Kartę, która umożliwiała im dołączenie do reszty społeczeństwa. Znali ryzyko.

Alisha, daega siedzący przed Darakiem, skinęła głową. Była nieporuszona, a uśmiech dalej gościł na jej twarzy.

Sięgnął pod biurko do małego żółtego przycisku. Wystarczyło go nacisnąć, aby sprowadzić dwóch mężczyzn, którzy zaprowadziliby ją na zezłomowanie – tak, jak tysiące przed nią. To byłby jej koniec.

– Przykro mi.

– Na twoim miejscu bym to przemyślała – powiedziała.

Darak zawahał się, z palcem uniesionym nad przyciskiem. Wystarczy jeden mały ruch...

– Niby dlaczego?

– Do tygla daleka droga. Mamy mnóstwo czasu na rozmowy. – Zatrzepotała powiekami. – Mogę im zasugerować, żeby przyjrzeli się tobie. Zapytać, dlaczego jesteś taki dobry w tym, co robisz, dlaczego nigdy się nie pomyliłeś, dlaczego potrafisz rozpoznać daega na pierwszy rzut oka.

Darak poczuł strużkę potu spływającą mu po plecach. Kim ona była?

– Skąd...

Wzruszyła ramionami.

– Ludzie gadają. Kilka ringgitów komu trzeba i wiele można w tych stronach zdziałać. – Jej śliczne oczy, oczy, które nie były prawdziwe, znów zamrugały. – Nawet nie mają pojęcia, że jesteś daega, prawda?

Po raz pierwszy w życiu Darak nie potrafił odpowiedzieć na zadane pytanie. Alisha przekrzywiła głowę.

– Wiesz, moglibyśmy dobić targu.

Ach. To nie był pierwszy raz, kiedy w tej pracy spotkał się z groźbą lub szantażem. Ale po raz pierwszy musiał się zastanowić. Nie mógł dopuścić, żeby ktokolwiek zaczął mu się przyglądać. Miała go w garści. Niemal czuł, jak ściany zaczynają go zgniatać...

Przeklął szpetnie, po czym wcisnął przycisk, aby anulować komendę. Przejął kontrolę nad systemem i obniżył jej poziom do solidnej 3. Na twarz Alishy wypełzł obrzydliwie słodki uśmiech, gdy maszyna wypluła przepustkę, która umożliwi jej zatrudnienie oraz pełen dostęp do tych samych zasobów, do których dostęp mieli pozostali daega w mieście.

Wręczając przepustkę, spojrzał jej prosto w oczy.

– Jeśli jesteś sprytna, opuścisz to miasto. Nie jesteś tu bezpieczna.

Uniosła ze zdziwieniem brew.

– Ja? – Skierowała się do wyjścia, a jej obcasy stukały po wypolerowanej podłodze. – To ty tutaj pracujesz. Myślisz, że będziesz ich oszukiwał w nieskończoność?

Po chwili już jej nie było.

Przełożyła Maria Talko

Odpowiedzi

Stonowane, bez histerycznej próby błyśnięcia puentą stulecia. Jakieś pokłosie Blade runnera. Rzetelne, niewyjątkowe.