Cisza przed burzą

Autor: 
Ocena: 
5.16667
Average: 5.2 (6 votes)

Rzeczywistość pożółkła niczym stara kartka papieru. Marek podszedł do okna. Silny wiatr, któremu kłaniały się wszystkie drzewa, znikł w jednej chwili, pozostawiając po sobie jedynie wszechogarniającą ciszę. Świat za szybą zamarł, przypominał teraz stopklatkę z filmu. Mężczyzna wyszedł przed dom.

Powietrze przesycone było zapachem zwiastującym burzę. Marek uniósł głowę i skierował wzrok ku niebu. Ciemne chmury zajęły cały firmament, nie pozostawiając nawet najmniejszego skrawka błękitu. Po chwili spadła pierwsza kropla, a w ślad za nią następne.

Deszcz ujawnił czyjąś obecność. Czarne, gęste strugi spływały po powietrzu, nakreślając kształty przypominające ludzi. Horyzont wypełniony był setkami istot. Wszystkie zmierzały w kierunku miasta.

Odpowiedzi

nie ogarniam, poszczególne akapity sprawiają wrażenie wyjętych z trzech różnych opowieści

Wzięliśmy, bo jeden z naszych redakcyjnych kolegów to Marek c; A, na poważnie, czemu tak uważasz? Akcja toczy się przez wszystkie trzy chronologicznie i tekst został tak podzielony tylko ze względu na deszcz - zanim spadł, pierwsze krople i już padający. Niestety, nie możemy odpowiadać za autora, ale co tam rozumiemy, to wyjaśnimy, jak my ten tekst odbieramy :) Dzięki za opinię, tak w ogóle!

Pozdrowienia!
Szortalowa Milena

Milena dobrze wyjaśniła podział tekstu na akapity. Pierwszy opisuje obserwację zjawisk zwiastujących burzę zza okna, drugi opisuje pierwsze krople obserwowane już z zewnątrz, a trzeci ujawnienie tajemniczych istot przez padający deszcz. Według autora akcja prowadzona jest konsekwentnie przez cały utwór :)

nie wiem,po prostu nie ogarniam, nie znajduję logiki w następujących po sobie zdaniach, nie widzę celu, spodziewana impresja nie zgrywa się, jakby Wschód słońca Moneta poprawił Picasso, może to moja ułomność

Raczej źle zadane pytanie, nie dramatyzowałabym c; Nie wiem, czego dokładnie szukasz w tekście. Ja go rozumiem w taki sposób i mogę bardzo spłaszczyć jako coś w stylu "zbierało się na deszcz, Marek wyjrzał przez okno i, kiedy już zaczęło padać, zobaczył, że nie wszystkie krople docierają do ziemi, jak to zazwyczaj bywa, tylko opływają niewidzialne sylwetki". Czy to duchy, czy to jakieś deszczowe postacie, czy też jakoś to można naukowo wytłumaczyć, że cośtam cośtam ziemia paruje czymśtam co odbija wodę, nieodkryty pierwiastek czy co tam, czy tylko przechlanie i zwidy Marka - to już czytelnik sobie może dopowiedzieć.

Dokładnie. Właśnie o to chodziło - aby zaznaczyć jednie humanoidalny kształt "zjawiska", a resztę pozostawić wyobraźni czytelnika. Dziękuję Mileno za komentarze :)

...po powietrzu? Chyba nie...
Takie trochę pisanie dla pisania.

Właśnie chyba to jest sens tego tekstu, że nie po powietrzu, tylko po czymś innym, ale to tylko Marek - kto wie, jak nazwać to, co się ujawniło w deszczu? c;

Jeśli krople wody spływają po czymś, co jest niewidoczne dla ludzkiego oka, to czy nie będą sprawiały wrażenia opisanego w tekście? Szkoda, że puenta nie rozbudziła wyobraźni w zamierzony sposób.

Wydaje mi się, że kluczowe jest pojęcie, które już powyżej padło we wpisie Fidela. Impresja. Wrażenia. Tekst ma oddziaływać na zmysły i to się w moim przypadku udało. Nie mam problemu z ujrzeniem postaci omywanych deszczem. Drabble ma klimat, to jest jego mocna i być może, paradoksalnie, również słaba strona. Jest opis, jest impresja, nie ma akcji. Dla niektórych osób to bardzo poważna wada. Gusta czytelnicze są różne i trzeba się z tym pogodzić i to uszanować. Osobiście wolę jeżeli opowiadanie ma balans w tym względzie, ale mimo to Cisza... mi się podobała.