Przychodzi facet do lekarza

Ocena: 
7
Average: 7 (2 votes)

Doktor Nowak westchnął ciężko odstawiając kubek z kawą. Miał nadzieję na chwilę spokoju, tymczasem kolejny pacjent zapukał do drzwi.

– Proszę – krzyknął lekarz sprawdzając w systemie, kto miał być następny.

Mężczyzna wszedł gwałtownie do środka i w kilku krokach przemierzył cały gabinet. Nie zdjął nawet długiego płaszcza, zanim usiadł na plastikowym krześle po drugiej stronie biurka.

– Panie doktorze – zaczął od razu. – Miesiąc temu wróciłem do domu, otwieram drzwi sypialni, a żona leży w łóżku z innym facetem. Zdenerwowałem się, jak każdy w takiej sytuacji, a ona powiedziała, żebym poszedł się napić. Dwa dni później sytuacja się powtórzyła, potem po trzech dniach i tak w kółko...

– Czemu pan przychodzi z tym do mnie? – przerwał zaskoczony lekarz. – Tu bardziej potrzebny jest adwokat.

– Nie, ja się chciałem tylko zapytać, czy picie tak często mi nie zaszkodzi?

Doktor rzucił okiem na roztrzęsionego mężczyznę i nie wiedząc jak się zachować zaczął wypełniać elektroniczną kartę pacjenta.

– Co pan pije? – spytał.

– Najczęściej B Rh minus, ale wolę zero.

– Dobrze, to teraz muszę pana osłuchać. – Lekarz sięgnął po stetoskop.

– No co pan?! – zdziwił się facet. – Przecież ja nie mam akcji serca.

Doktor Nowak zatrzymał się w pół ruchu i spojrzał na pacjenta z irytacją.

– Taka jest procedura! – krzyknął. – Po co pan tu w ogóle przyszedł?! Nie nauczył się pan przez te kilkaset lat, co jest dla was szkodliwe? A może pan jeszcze nie zauważył, że będzie żył wiecznie? Mam kolegów z pana rasy, to wiem, jak to wygląda: nie męczą się, nie trzęsą im się ręce i potrafią zdiagnozować pacjenta po zapachu krwi. Wie pan, ile trwały moje studia? Osiem lat! Sześć medycyny, dwa lata specjalizacji i pięć lat stażu za psie grosze. A potem przychodzi taki, pociąga nosem i już wszystko wie!

Facet rozdziawił usta zaskoczony tym wybuchem, ale zaraz pochylił głowę.

– Przepraszam – powiedział nerwowo splatając i rozplatając palce. – Chyba sam już nie wiedziałem, z kim mógłbym porozmawiać. Ożeniłem się trzysta lat temu. Pierwsze stulecie było wspaniałe: namiętność, pasja, dziki seks w gotyckich wnętrzach. Potem zaczęły się drobne nieporozumienia, pierwsze kłótnie o niedomkniętą lodówkę i nim się obejrzałem, zastałem ją w łóżku z innym mężczyzną. Boję się, że za pięćdziesiąt lat nic już nie będzie nas łączyło.

– A ten drugi, to wasz czy człowiek? – spytał ostrożnie lekarz.

– Na szczęście nasz... przepraszam, nie chciałem nikogo obrazić – powiedział szybko facet rumieniąc się.

Nowak machnął ręką, bo jemu też było głupio z powodu wcześniejszego wybuchu. Wyraźnie mściła się zbyt duża ilość nadgodzin w tym miesiącu, więc doktor odłożył stetoskop i wyłączył komputer.

– Wie pan co? Chodźmy na piwo – zaproponował.

– A panu wolno w trakcie pracy? – zdziwił się pacjent.

– Jako członek mniejszości seksualnej mam trochę więcej praw – powiedział lekarz. – Jestem zwierzołakiem sodomitą.

Facet uniósł brwi, najwyraźniej nie rozumiejąc, co to znaczy.

– Pociągają mnie tylko samice gatunków, w które się przemieniam – pośpieszył z wyjaśnieniem doktor.

– Takich osób chyba rzeczywiście nie ma dużo – zauważył taktownie pacjent.

– Ano nie ma i bardzo trudno jest nam wywalczyć społeczną akceptację. Wampiry się ludziom podobają, a my... Czy pan wie, że pewna kobieta pozwała mojego kolegę za współżycie z jej suczką? Przecież on w trakcie aktu seksualnego był pełnowartościowym psem!

Facet próbował zapanować nad swoją mimiką, ale nieskutecznie. Tym razem lekarz zarumienił się i opuścił wzrok.

– Przepraszam, nie chciałem tak dosadnie...

– Ludzie w ogóle są mało tolerancyjni – pacjent szybko zmienił temat. – Podobno nowa ustawa zakazuje sukubom pracy w szkołach. Myślałem, że takie rzeczy są niemożliwe w dzisiejszych czasach.

– Właśnie – podchwycił Nowak. – Czy pan sobie wyobraża człowieka na swoim miejscu? Przychodzi facet do lekarza i mówi „Panie doktorze, zastałem żonę w łóżku z innym facetem, a ona kazała mi iść się napić kawy”. Lekarz na to „Czemu pan z tym przychodzi do mnie?”, a on „Bo nie wiem czy picie takiej ilości kawy mi nie zaszkodzi”.

Obaj wybuchnęli śmiechem.