Na żywo

Ocena: 
6
Average: 6 (3 votes)

Rodzinnie, ciepło, przyjemnie. Niedzielnie, przed telewizorem. Jak co tydzień, bo kiedy indziej. Wiadomości, zaraz po kościele, w trakcie obiadu. I znów – kolejne ciała, kolejni biegnący, kolejni uciekający nie wiadomo skąd, nie wiadomo dokąd, nie wiadomo po co, bo przecież sprzed telewizora nie widać.

Żadnego czarnego paska, żadnych pikseli na twarzach obmywanych przez fale. Prezenter coś mówi w tle, ale nie sposób go słuchać, bo pieprzy jak zwykle, a na ekranie tak tragiczne zdjęcia.

– Kurwa mać! – krzyczy ojciec.

Aż matka z uznaniem kiwa głową, córka przeżegnała się po rodzinnemu, syn nie wie, o co chodzi.

Ojciec jakby na potwierdzenie swego oburzenia, niezrozumienia dla nich wszystkich, dla każdego z osobna, bez względu na orientację seksualną, religijną czy polityczną, dla podkreślenia swego buntu przeciw ignorancji ludzkości, rzuca do połowy pełny talerz na stół i chwyta za pilota.

– Nie przy jedzeniu, do kurwy nędzy!

Odpowiedzi

Jeden fragment zdania mi się bardzo spodobał, o ten: nie wiadomo po co, bo przecież sprzed telewizora nie widać.

Ale tak w całości to kompletnie tego nie kupuję. Myśl przewodnią: "jaki ten świat straszny i bezduszny", trzeba by jakoś fajniej podać.