Zmierzch

Ocena: 
7.5
Average: 7.5 (4 votes)

Już po raz niepamiętny z rozkoszą układał się do snu. Wykonywał najbardziej lubianą, może nawet kochaną, czynność dnia. Szykowanie się do spoczynku, wyciąganie na posłaniu, rozluźnianie mięśni, poruszanie palcami stóp... Wysmarkiwanie nosa, ziewanie, zamykanie ciążących powiek.

Ciągle nieumarły bóg władał teraz tylko zmierzchem. Powolne przenoszenie się w niebyt spania powodowało, że nadchodziła ciemność.

Zawsze śnił o jednym – o świcie. Następował, więc ktoś go powodował. Ktoś taki jak on… Mógłby kiedyś, w zaraniu dnia, spotkać boga poranka. Mogliby sobie pogawędzić. Może razem przełamaliby niemoc samotności.

Władca zmierzchu był jednak zawsze tak wyczerpany przygotowywaniem zmroku, że nigdy nie mógł wcześniej się obudzić.

15 sierpnia 2015 r.

Odpowiedzi

Nie spodobało mi się to: "już po raz niepamiętny". A cała reszta to właściwie mi się spodobała.

...miła dla autora końcowa konstatacja.