Zgubne skutki zaniedbania

Ocena: 
8
Average: 8 (3 votes)

Przyleciała sześć minut po tym, jak wysłałem jej e-myśl przez Eternet. Wylądowała na balkonie, przedzierzgnęła się z nietoperza z powrotem w ludzką postać i biegiem wpadła do salonu. Wisiałem na suficie, obok żyrandola. Z krwią spływającą do mózgu łatwiej było znieść szok.

Gdzie on jest? – zapytała.

N-na s-s-stole – wydukałem z trudem.

Bystre oczy Vivianne zwróciły się w tamtym kierunku. Stół nakrywała czarna, aksamitna narzuta. Jego śmiertelna bladość odcinała się na niej wyraźnie – upadły biały żołnierz złożony na marach.

Co się stało, Marcus?

J-ja…

Co. Się. Stało? – powtórzyła, marszcząc gniewnie brwi.

Przełknąłem ze strachem ślinę.

Ch-chciałem się pożywić. Byłem głodny. Znalazłem więc ofiarę, zahipnotyzowałem, zabrałem do siebie i… Och, sam nie wiem, Vivianne! Coś we mnie wstąpiło! Wypiłem za dużo. Zbyt gwałtownie. I wtedy on… cóż.

Wskazałem na miejsce żałoby. Vivianne wydęła krwistoczerwone usteczka.

I po co ci to było, Marcus? Co? Dostajemy przecież krew ze zbiórek. Charles bada ją w laboratorium pod kątem chorób, a studenci oddają dobrowolnie, za czekoladę i zwolnienie z zajęć. Można sączyć przez słomkę z wódką, do cholery! W zaciszu własnej trumny. Po co ci było polować?

Zwiesiłem głowę ku sufitowi. Faktycznie, zachowałem się głupio.

Myślisz, że powinienem go skremować? – zapytałem Vivianne.

Skremować?! Marcus, przecież to tylko…

Należy mu się chyba jakiś pochówek! Nie zostawię go przecież na słońcu, żeby zgnił! Więc może… może skremować, co? Czy zakopać?

I co, może pójdziesz z nim na cmentarz? Wiesz, że nie możesz znieść widoku krzyży.

Więc powiedz mi, proszę, co mam zrobić!

Vivianne postąpiła krok i podniosła go ze stołu. W jej długich, smukłych palcach wyglądał zaledwie jak okruch.

Ja się nim zajmę – obiecała, chowając mój kieł do kieszeni i zbierając się do lotu. – Ale od teraz masz myć zęby częściej, niż raz na tysiąclecie. Zrozumiano?

Z westchnieniem pokiwałem głową.

Nieśmiertelność nieśmiertelnością, ale o higienę trzeba jednak dbać.