Komunikat o błędzie

  • Nie udało się utworzyć pliku.
  • Nie udało się utworzyć pliku.

Ciemni byli i dziwni w środku

Ocena: 
8
Average: 8 (1 vote)

Gdyby nie jajogłowi, którzy wskrzesili Wielki Zderzacz Hadronów, nie składałabym kwiatów na grobie najlepszej przyjaciółki. Ten jeden raz Marcie posłuchała mojej rady. Żałuję, że tak się stało.

Wędrówkę ku wieczności Marcie rozpoczęła w momencie, gdy oparta o stół kuchenny posłała mi spojrzenie zarezerwowane zwykle dla facetów, którzy nie popisali się poprzedniej nocy w łóżku.

– Że co zrobiłaś?

– Zarejestrowałam się na portalu randkowym!

– Ale dlaczego, Jen?

– Bo mam trzydzieści pięć lat.

Marcie przewróciła oczami.

– To tylko mały zastój, każdemu się zdarza.

Każdemu z wyjątkiem Marcie, która nigdy nie musiała wydawać na siebie nawet grosza, żeby zaliczyć. Wystarczyły jej wielkie zderzaki i włosy jak u Beyoncé. Ja w odpowiednim świetle mogłam uchodzić najwyżej za znośną. Fakt, w formularzu internetowym zaznaczyłam „atrakcyjna”, ale nie oszukujmy się, każdy by tak zrobił.

– No dobra – powiedziała Marcie z westchnieniem. – Daj zobaczyć.

Odpaliłam laptopa. Tekst powitalny na stronie głównej bardzo ją rozbawił.

– Elementarni.com: twój portal do multiwersum miłości. Ta, jasne!

Przewinęłam swój profil, zaznaczając kursorem wszystkie te informacje osobiste, które zawsze tak trudno napisać. Marcie machnęła ręką, żebym jechała dalej.

– Daj spokój z tymi bzdetami. Jaki jest twój ideał faceta?

Pokazałam jej.

– Widzę, że zaznaczyłaś „ciemnego”.

– To źle?

– Tak tylko mówię. – Jej twarz sugerowała, że wciąż miała w pamięci moje przygody z Ahmedem.

– Zaznaczyłam też „atrakcyjnego” i „płynnego finansowo”.

– Co oznacza, że dostaniesz samych „przysadzistych” i „skąpych”. – Marcie pokręciła głową i puściła do mnie oko. – Nic, tylko brać!

***

– To opowiesz mi, jak było?

O podekscytowaniu Marcie mógł świadczyć fakt, że chociaż na mojej twarzy widniał grymas, nie uraczyła mnie swoim zwyczajowym żarcikiem o botoksie.

– Cóż, zjawiłam się w All Bar One ubrana w…

– Przecież wiem, co na sobie miałaś!

Zarumieniłam się i ucichłam.

– Jak wyglądał?

– Trudno powiedzieć.

Marcie jęknęła.

– Wybrałaś takiego ze zdjęciem, prawda?

Pokręciłam głową.

– Nie, ale...

– Czy ja cię niczego nie nauczyłam?

Wręcz przeciwnie, ale nie zamierzałam tego mówić na głos. Westchnęłam i wróciłam do sprawozdania.

– Było tam wielu facetów, ale wszyscy w towarzystwie, dlatego usiadłam przy stoliku w rogu i czekałam jak na zbawienie. Po pół godzinie chciałam już wstać i wyjść, kiedy... Najbliższe prawdy będzie stwierdzenie, że poczułam czyjąś obecność. Nie widziałam go wyraźnie, ani nie byłam w stanie zrozumieć, co mówi, a jednak miałam pewność, że ktoś obok mnie siedzi. Ale wierz mi, gadając do powietrza, człowiek czuje się jak ostatni kretyn, dlatego dość szybko przeprosiłam i wyszłam.

– Prawidłowo.

– Mimo to w drodze na przystanek czułam, że ktoś trzyma mnie za rękę. A kiedy wreszcie położyłam się do łóżka, cóż...

– Ojapierdziu, dałaś radę! – Marcie przybiła mi piątkę, po czym zadała sakramentalne pytanie – Dobry był?

– Powiedzmy, że wstałam dziś przyjemnie pobudzona.

Z grymasu, jaki mi posłała, nietrudno było się domyślić, że nie uwierzyła. I kto mógłby ją za to winić? Jednak nie ulegało wątpliwości, że poszłam do łóżka z mężczyzną, nawet jeśli w żadnym momencie nie udało mi się go zobaczyć.

W ciszy, która zapadła, upiłam trochę chardonnay, czekając na werdykt Marcie. Wreszcie postanowiła go ogłosić.

– Założę się, że nawet nie był ciemny, o wysokim i przystojnym nie wspomnę.

W tej kwestii nie mogła się bardziej pomylić.

***

Oficjalny komunikat o naszych egzotycznych przyjaciołach spadł na nas jak grom z jasnego nieba następnego dnia.

Według ciachowatego prezentera Sky News, Wielki Cedzak Planktonu (jak przechrzciła dumę CERNu Marcie) co prawda nie otworzył – jak przewidywali niektórzy – czarnej dziury zagrażającej naszej planecie, ale z całą pewnością stał się bramą dokądś. Po kilku dniach jakiś jajogłowy z MIT ogłosił, że skonstruował delineator ciemnej materii. Kiedy model kieszonkowy trafił na półki, moi partnerzy od razu zyskali na wyrazistości. Na szczęście zawsze wolałam małomównych facetów.

Chodziłam już z czwartym ciemnym mężczyzną, gdy Marcie postanowiła dołączyć do zabawy. Najlepsza przyjaciółka wypytująca mnie o randkowanie? Tego jeszcze nie było!

– Dobra, założymy ci profil – powiedziałam – i nie, nie możesz wrzucić zdjęć, na których jesteś goła.

Marcie pokazała mi język, po czym przeklikała przez wszystkie opcje z taką wprawą, że zwątpiłam, czy rzeczywiście jest tak niedoświadczona, jak twierdziła.

– Widzę, że nie zaznaczyłaś „ciemnego” – stwierdziłam.

Uśmiechnęła się jak wąż wprowadzający w trans swoją ofiarę.

– Bo szukam czegoś mocniejszego niż „przyjemne pobudzenie”.

***

Po trzech dniach bez telefonów i SMS-ów zaczęłam szaleć z niepokoju. Przesłałam Marcie pieprzną relację z ostatniej randki – bez odzewu. Albo bawiła się tak dobrze, że odebrało jej mowę – kolejna nowość – albo jej luźne jak u kotki w rui zwyczaje wreszcie wpędziły ją w kłopoty.

Kiedy skręcałam w ulicę, na której mieszkała Marcie, minęła mnie flotylla wozów strażackich i karetek pogotowia. Jakieś sto metrów od jej domu policjant o twarzy usianej kraterami pryszczy machnął, żebym zawróciła. Niepotrzebnie. Jedno spojrzenie na dymiące rumowisko w miejscu, gdzie wcześniej stał blok Marcie, w zupełności wystarczyło.

***

Według ostatnich doniesień liczba ofiar przekroczyła pięćdziesiąt. Chyba nie muszę dodawać, że portal Fundamentalni.com wycofał z formularza opcję „pełen energii”. Wygląda na to, że niektórzy faceci rzeczywiście są zbyt niebezpieczni, by się z nimi umawiać – zwłaszcza ci zbudowani z antymaterii. Jajogłowi twierdzą, że pola ochronne wymagają dalszego doskonalenia.

Kiedy wszystko przycichnie, wrócę do randkowania. Marcie by tego chciała. Będę za nią straszliwie tęsknić, a jednocześnie dobrze wspominać. Możecie o niej myśleć, co wam się żywnie podoba, ale jedno nie ulega wątpliwości – odeszła z hukiem.

Przełożyła Martyna Bohdanowicz