Pogotowie

Ocena: 
9
Average: 9 (9 votes)

Artur Rylski kolejny raz rozmasował skronie, starając się zapobiec nadchodzącemu bólowi głowy, a chaos wokół niego pęczniał, wypełniając izbę przyjęć poznańskiego pogotowia aż po brzegi. Sylwestrowa noc zawsze zbierała obfity plon. Jakby Nowy Rok jeszcze przed nadejściem upewniał się, że przetrwają tylko najlepiej przystosowani. Albo najrozsądniejsi.

Zatrucia alkoholowe, poparzone petardami dłonie, ofiara pijackiej bójki, a nawet starsza pani, podrapana przez przestraszonego kota.

A teraz jeszcze ta Alicja. Dwanaście lat, przytomna, trzeźwa, nawet porządnie ubrana. I cała we krwi.

Artur patrzył na głębokie, ale wąskie rany pokrywające ciało dziewczyny.

– Co się stało? – zapytał w końcu.

– Próbowałam przejść na drugą stronę lustra.

Odpowiedzi

Podobało mi się :)

imi!

Nic tak autorki nie cieszy jak zadowoleni czytelnicy! :)

Znów się okazało, że życie to nie bajka ;-)

Życie to może i bajka, ale po prostu nie ta ;)

Kolejny zadowolony czytelnik :)

Cieszę się!