Cezar

Ocena: 
8
Average: 8 (1 vote)

To był wyjątkowy mecz.

Bilety wykupiono w kilka godzin od rozpoczęcia sprzedaży. Ci, którzy nie mogli już zmieścić się na stadionie, zebrali się przed rozstawionymi w miastach telebimami i czekali na rozpoczęcie przełomowej rozgrywki. 

W końcu wybiło południe, czas zacząć. 

Sędzia zadął w gwizdek, który od razu schował do kieszeni, bez zamiaru jego używania przez najbliższe czterdzieści pięć minut.

Piłka poszła w ruch. Kibice wodzili za nią wzrokiem z pewnego rodzaju tęsknotą, rozmarzeniem. Gracze początkowo jedynie wymieniali między sobą podania, bawili się, ale w końcu doszło do niebezpiecznej dla bramkarzy sytuacji – jeden z napastników ruszył po wolnym polu w stronę bramki. Pędził, lecz jego pęd nie trwał długo. Zawodnik z przeciwnej drużyny sfaulował go w sposób naprawdę brutalny, wręcz bestialski. Napastnik przewrócił się, krew popłynęła z rozbitego nosa, lewa kostka, która przyjęła cios, wygięła się pod nienaturalnym kątem. Wszyscy zamarli, piłka poleciała gdzieś w bok.

Piłkarze i kibice jak na komendę, w tej samej chwili, spojrzeli na siedzącego na podwyższeniu, kilka metrów od bocznej linii, zasępionego sędziego. Spoczywający obok niego na miękkich fotelach dwaj dodatkowi sędziowie nachylili się i zaczęli coś do niego szeptać.

W końcu sędzia główny podniósł się i wyciągnął prawą rękę, z poziomo wysuniętym kciukiem. Tłum na trybunach zaczął krzyczeć, ale ten na nich nie zważał. Już podjął decyzję.

Przekręcił dłoń, kierując kciuk w dół.

Faulujący rzucił się na leżącego, poturbowanego przeciwnika. Zakotłowało się. Kilka minut później ściągnięto pogruchotane ciało z murawy, trener dokonał szybkiego wyboru i wpuścił na boisko nowego zawodnika.

Wznowiono grę.