Koleżanki po piórze

Autor: 
Ocena: 
8
Average: 8 (1 vote)
– Pióra? Co to znaczy „pióra“? – zapytała Kate swoją współpracownicę, odgryzając kęs kanapki z miodem i szynką. – Nie jesz? Musimy być z powrotem za kwadrans.

Podmuch wiosennej bryzy sprawił, że włosy Nelli opadły na jej twarz, więc dziewczyna odgarnęła je niecierpliwie.

– Quentin ma pióra – odparła. – Na klatce piersiowej i w innych miejscach. Zamiast włosów, wiesz?

– To dziwne. Jakiego koloru są te pióra?

Przy sąsiednim stoliku dzieci rzucały ptakom kawałki chleba. Na materiałowym parasolu z logo sklepu na chwilę przysiadł gołąb. Nelli wskazała na niego.

– Brązowo-szare, jak tamten ptak. Ale bardziej puszyste, jak u kurczaczka. I kilka zielonych, błyszczących.

– Kurczaczki są żółte – stwierdziła Kate, przysuwając bliżej wodę mineralną i grzechocząc lodem w plastikowym kubeczku.

– Wiem, Kate. Wiesz, o co mi chodzi. Puchate, ale szare.

– Jak u małych łabędzi?

– Dlaczego to takie ważne? Mówię ci, że Quentin ma pióra!

– Aż do samego dołu? – spytała Kate z ciekawością.

– No, tak... – Nelli zarumieniła się.

Kate wybuchnęła śmiechem. Nelli zesztywniała, wpatrując się w nią.

– Co cię tak bawi?

– Co, Quentin Coates ma pióra? Nie mówisz serio, prawda? – rzuciła Kate, patrząc ostrożnie na Nelli.

– Mówię bardzo serio. A ty mi nie wierzysz. Żałuję, że ci powiedziałam.

– Hej, dobra, Nelli – oparła Kate pojednawczo. – I co zrobiłaś?

– Nie wiedziałam, co robić. I trochę jakby udawałam. No, wiesz – Nelli nabrała risotto na widelec.

– Udawałaś?

– Udawałam, że to normalne. Że on wcale nie ma pierza pod pachami ani piór na piersi. Nie zauważyłaś, że on zawsze ma długi rękaw w biurze? Nawet w piątki?

– O, kurczę – rzuciła Kate. – A tak ci się podobał i w ogóle.

Nelli nic nie odpowiedziała i skupiła się na jedzeniu.

– Nie zamierzasz się już z nim spotykać, prawda?

– Może.

* * *

Kilka jesiennych liści wpadło na stół i Nelli odgarnęła je niecierpliwie. Osłaniając oczy przed oślepiającym słońcem, spojrzała wyczekująco na Kate.

Kate była oburzona.

– Zamierzasz wyjść za Quentina? Boże, Nelli, on nawet nie jest człowiekiem! Spotykałaś się z nim przez cały ten czas? Nic nie mówiłaś?

– Co to znaczy, nie jest człowiekiem? – Nelli opuściła widelec. Wyglądała na urażoną. – Oczywiście, że jest człowiekiem.

– Dziewczyno, ludzie nie mają piór.

– Pióra? O czym ty mówisz, jakie pióra?

Obok ich stolika przeszła pogrążona w kłótni para, a za nią dwóch nastolatków z lodami. Kate odczekała, aż znajdą się poza zasięgiem słuchu, ale i tak zniżyła głos.

– Quentin Coates ma pióra!

– Widziałaś jakieś pióra? –spytała Nelli, patrząc jej w oczy.

– Powiedziałaś mi to w kwietniu. Gdy się pierwszy raz umówiliście.

– Wymyśliłaś to – rzekła Nelli obojętnym tonem. – Quentin nie ma piór. Używa wosku.

Odepchnęła krzesło, zrzucając swoją niedokończoną sałatkę z ryżem na ziemię. Jedzenie wysypało się z plastikowej miseczki.

– Chciałam poprosić cię, żebyś została moim świadkiem. – Wstała i zabrała torbę. – Ale zmieniłam zdanie. Do zobaczenia w pracy.

Kate patrzyła za nią. Przy rozsypanym na ziemi jedzeniu usiadł gołąb.

Przełożyła Monika Olasek