Symbioza

Ocena: 
8
Average: 8 (1 vote)

Przychodzi baba do lekarza.

- Co Pani dolega?

- Panie doktorze, złapałam przez nieuwagę w ’89. Nic się nie działo, spokojnie było. Jakiś czas temu… budzę się rano i dławię się powietrzem. Czuję, że czuję. Nie patrzę. Widzę. Nie słucham. Słyszę. Nie sypiam, żywię się ciemnością. Zamykam oczy i chodzę po omacku. Do góry nogami, czasem wspak. Jak rak. O tak – wstaje z krzesła i robi kilka kroków do tyłu. Zaraz wraca.

- Siedzi w środku i czerpie ze mnie siły. Nie zabija, bo sam musiałby zginąć. To nie jest perfekcyjna symbioza, ale nie potrafię bez niego istnieć.

- Pasjożyt.