Wanna

Autor: 
Ocena: 
4.5
Average: 4.5 (4 votes)

Każdy ma swoje ulubione sposoby na odpoczynek. Czynności, które pozwalają oderwać się od otaczających problemów, złapać oddech, oczyścić umysł i dają siłę na kolejne dni. Dla Tomka najlepszym odpoczynkiem była gorąca kąpiel. Ale nie jakieś tam zwykłe pluskanie się. Zawsze myślał o tym jak o oczyszczeniu, zmyciu z siebie całego brudu, jaki zostawia na nim otaczający go świat. Zarówno przygotowania, jak i czynność właściwa były wręcz swego rodzaju rytuałem. Łazienkę zawsze spowijało przytłumione światło świecy. Nie używał oświetlenia elektrycznego, ponieważ zbyt mocne światło nie dawało odpocząć oczom. Wyłączał telefon komórkowy, aby nikt mu nie przeszkadzał i puszczał swoją ulubioną ambientową muzykę.

Wanna była tak wyprofilowana, żeby nie musiał martwić się zachłyśnięciem, gdy chwilowo odpłynie w objęcia Morfeusza. Tomek potrafił rozkoszować się kąpielą przez długi czas, leżąc prawie całkowicie zanurzony w otulającym go cieple. Swój rytuał odprawiał za każdym razem, gdy czuł, że frustracja osiąga poziom bliski punktowi krytycznemu. W ten sposób kontrolował swój gniew.

Dzień zapowiadał się naprawdę kiepsko. W drodze do pracy Tomek prawie zderzył się z kierowcą, który zajechał mu drogę, zmieniając pas przed samym rozjazdem. W pracy kierownik wcisnął mu do zrobienia gównianą robotę, z terminem na wczoraj. W połowie dnia już wiedział, że bez relaksującej kąpieli późnym popołudniem nie da sobie rady. Przygotowania rozpoczął tuż po zakończeniu pracy.

Wszystko było takie, jakie być powinno. Tomek leżał w wannie w zamkniętymi oczami zanurzony po szyję. Z głośników w salonie sączył się delikatny ambient. Otulające go ciepło wzbudzało w nim przyjemne dreszcze. W łazience zdążyła już utworzyć się lekka mgiełka pary.

Niemal całkowitą ciszę, jak również jego błogi stan odprężenia, zaburzył dźwięk wpadającej do wody pojedynczej kropli. Nie otworzył oczu, jedynie głęboko odetchnął. Druga kropla całkowicie zburzyła jego pozytywny nastrój, a kolejna zmusiła go do podniesienia powiek. Kilkanaście centymetrów przed nim znajdowała się czerwona plama. Spadające krople przebijały się przez taflę wody, tworząc czerwone smugi. Spojrzał na sufit. Zobaczył na nim wannę wypełnioną krwią. Na szkarłatnej powierzchni zaczęło tworzyć się wybrzuszenie, z którego po chwili powstała kropla wpadająca do jego wanny. W krwi zanurzony był człowiek. Blada, martwa twarz wystawała ponad lustro czerwonej cieczy. Nie mógł w to uwierzyć, ale było to jego własne oblicze. Upiorny sobowtór Tomka leżał z zamkniętymi oczami, jak on sam jeszcze chwilę temu. Postać otworzyła oczy.

Tomek obudził się przerażony. Nadal leżał w wannie. Cały zanurzony był we krwi. Złapał się za gardło, następnie za nadgarstki i uda. Sprawdził puls. Wszystko w porządku. Odetchnął z ulgą. Krew w wannie nie należała do niego, tylko do ofiar jego rytuału. Zły sen uleciał tak szybko, jak się pojawił. Ponownie zanurzył się po szyję we krwi. Nie może przecież pozwolić, żeby taki drobiazg zepsuł jego przyjemny wieczorny odpoczynek.