Żarówka

Ocena: 
9
Average: 9 (2 votes)

Jej skrzydła lekko załopotały, gdy wylądowała we wnętrzu jakiegoś tunelu, od którego ciągnęło chłodem i wilgocią. Jego ścianki były lekko chropowate, a w niektórych miejscach widoczne były ślady po wbiciu się w mur kołka rozporowego.

Stanęła po środku poziomej czeluści, przed małym stoliczkiem, który tworzyły dwa szare kamienie. Na ich wierzchu stało kilka, pobłyskujących w odległym świetle, o kształcie gruszki, przedmiotów.

Złapała za najbliższy. Był to nieduży noktowizor, który od razu naciągnęła na pokryte siatką oczy, gdyż mało co widziała w tych ciemnościach.

- Od razu lepiej - szepnęła do siebie.

Gdy przed jej oczami przedmioty nabrały zielonkawego koloru, złapała za kolejny. Była to kamizelka kuloodporna zaopatrzona w pole siłowe, którą od razu osłoniła klatkę piersiową i plecy. Założyła giętki, żelazny pas, do którego przytwierdzone były pociski z czerwonej rtęci, o sile wybuchu mocy tony trytolu. Przerzuciła przez ramie automatyczny karabin szturmowy M-4, którego od razu zaopatrzyła w kilka naboi.

Do zewnętrznej strony uda przytwierdziła, na krótkim pasie, wykonany z diamentu, kozik o długości stu trzynastu milimetrów.

Do kieszeni od spodni wsunęła dwa zabezpieczone ładunki C-4, a do drugiej małą bombę zapalającą otoczoną polem siłowym.

Przypomniała sobie, jak jej poprzednicy nieudolnie próbowali zniszczyć ich odwiecznego wroga, który wisiał tam, na końcu tunelu, i błyszczał oślepiającym światłem. Wszyscy po dotknięciu szkła, który emitował fioletowo-zielonymi promieniami, spadali z krzykiem w dół. Zanim ich ciała spotkały się z twardą podłogą, zdążali już zginąć, będąc wcześniej rażonym prądem i gorącem. Teraz przyszła pora na nią.

Uzbrojona po zęby Mucha, złapała jeszcze w lewą rękę tarczę z pola magnetycznego i, z pieśnią na ustach, poleciała w stronę żarówki. W stronę światła.

Na śmierć…