Maleństwo

Ocena: 
6.5
Average: 6.5 (10 votes)

Obserwuję, jak żona tuli naszego synka, pierworodnego. Kołysząc go w ramionach, uśmiecha się i czule gładzi jego delikatne, rzadkie włoski. Po chwili marszczy nos i ćwierka do dziecka:

– Oj, mój mały smrodek. – Zbliża twarz do maleństwa i uśmiecha się jeszcze szerzej. – Chyba trzeba komuś zmienić pieluszkę.

Kładzie synka na kanapie i powoli rozpina niebieskie śpioszki. Po chwili zużyty pampers ląduje w koszu, a żona obcałowuje gołe nóżki naszego dziecka. Jest taka szczęśliwa, beztroska.

Jednak fetor, mimo zmiany pieluchy, nie zmniejsza się. Dałbym głowę, że się nasilił, gdy żona rozebrała maleństwo. Ciężko bowiem zabić smród rozkładającego się ciałka, tylko zmieniając pieluszkę.

Odpowiedzi

Makabryczne. Ale zaskakujące.