Limbo

Autor: 
Ocena: 
8
Average: 8 (2 votes)

Rzuciłem pytanie w pustkę, lecz odpowiedź nie padła. Uśmiechnąłem się do niej, lecz nie dała po sobie poznać, że zauważyła.

Czy oczekiwałem jakiejś reakcji?

Siedzę tutaj już długo, choć trudno to w sumie określić, ale nigdzie mi nie śpieszno. Nauczyłem się niczego nie oczekiwać, nie żywić nadziei ani nie marzyć.

Czasem mam wrażenie, że do mnie szepce. Nie wiem, czemu nie reaguje na zaczepki, ale chyba zdaje sobie sprawę z mojego istnienia. W sumie niewiele to zmienia. Może poza tym, że tym mocniej odczuwam swoją samotność .

Tam byłem pośród wielu, lecz nikt mnie nie zauważał. Tam zadawałem pytania, lecz nikt nie raczył ich wysłuchać. Tam uśmiechałem się, lecz nie miało to większego znaczenia.

Jak się tu dostałem?

Umarłem. Śmierć to zawsze jakaś zmiana. Przyszła nagle, jak to zwykle bywa. Pisk opon, pędząca na moje spotkanie maska samochodu, ciemność... a potem pustka.

Czasem myślę, że to moje piekło. A może niebo, sam już nie wiem. Albo czyściec, takie coś chyba też istnieje, o ile dobrze pamiętam.

W każdym razie nic się nie dzieje, praktycznie nic nie ulega zmianie. Ja i pustka. Sam na sam. Na zawsze razem. Sądzę, że tak właśnie będzie wyglądać wieczność.

Dlaczego nie poszedłem do nieba?

Podobno byłem dobrym człowiekiem, ale któż to wie. Uczciwość bywa rzeczą względną. Starałem się na pewno żyć jak najlepiej. I tak zmarnowałem swoją szansę, takie przynajmniej mam wrażenie. Z drugiej strony, nie wiem, czy kiedykolwiek jakąś miałem.

Do kogo się zwracam?

Technicznie rzecz biorąc, chyba rozmawiam sam ze sobą. Ot, rzucam pytania w pustkę.

Odpowiedzi

Ciekawe spojrzenie na pustkę, jej personifikacja (a, w zasadzie, próby personifikacji) to interesujący zabieg. Chociaż, ogółem, muszę przyznać że tekst nie trafia w mój gust, za mało w nim oryginalności i wszystko, co ma najlepsze daje na początku. Nie mniej jednak, poprawnie :)

Widzę, że Milczący Przyjaciel Od Dziesięciu Punktów jest niezawodny, hahaha, to jest naprawdę dobry motyw. :D

Mam dla jaj też wyklikać dziesiątkę czy jak? Autor na pewno zdaje sobie sprawę, że to nie jest dziesiątkowy szort, więc co mi szkodzi? Albo nie. Odejdę sobie po prostu na bok, omijając tego szorta.

Autor, czyli ja, może i wie, że to bynajmniej nie najlepsze opowiadanie, jakie stworzył, jednak docenił by raczej konstruktywną krytykę, podobną do tej w pierwszym komentarzu ;-)