Rozbitek

Autor: 
Ocena: 
6.5
Average: 6.5 (4 votes)

Usłysz mój głos

Pośród bladych chmur

Usłysz mój głos

Pośród cichych wzgórz

Usłysz mój głos

Pośród mglistych gór

Usłysz mój głos

Pośród gniewnych mórz

Usłysz mój głos

– Bracie, czyżby i tobie złamała serce kobieta? – spytał go krzepki mężczyzna o czerwonych oczach.

– To tylko pieśń, Bracie – odparł, sięgając po stojący przed nim kufel. – Tylko pieśń.

– Mawiają, że muzyka nie rodzi się z niczego, lecz płynie prosto z głębin typae – ciągnął człowiek, siedzący przy ladzie. – Zatem to nigdy nie jest „tylko” pieśń.

– Mawiają wiele rzeczy – roześmiał się, przepijając do niego przyjaźnie. – Może dosiądziesz się, Bracie?

– A pozwól, że skorzystam z zaproszenia. – Nieznajomy zajął wolne krzesło, po czym odezwał się ponownie: – To jak to w końcu jest? Byłaż jakaś dama twojego ronuj?

– Była, była – westchnął głęboko, pociągając łyk gorzkiego alkoholu. – Dawno, dawno temu, jakby w innym życiu...

– Wybacz mi tę uwagę, Bracie, ale twoje oczy zdradzają, żeś anipe – rzekł ostrożnie czerwonooki. – Wiele trun minęło, od kiedy ostatni raz widzieliśmy kogoś podobnego w tych stronach.

– Nie przejmuj się, nie ma dnia, żebym nie słyszał podobnych słów. Niewątpliwie i tamtych nieszczęśników zagoniła w to miejsce – rzucił kąśliwie, spogladając w ciemne odmęty trunku. – Ona już taka jest. Dopóki jej się nie znudzimy, pozwala nam wędrować od jednej krainy do drugiej, ale potem... potem pozostawia nas, ot, tak, samym sobie. Wyrzuconych na przypadkowy brzeg.

– Złośliwa to pani, i groźna. – Mężczyzna pokręcił z powagą głową. – Od takich trzeba się trzymać z daleka.

– Mądrześ rzekł. – Pociągnął kolejny łyk, w jego głosie brzmiał smutek. – Szkoda, że wtedy byłem o wiele głupszy, łatwowierny. Teraz już za późno. Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy.

– Cóż to za r–ó–ż–a, Bracie? Jakem żyw, o czymś takim nie słyszałem – zdumiał się tamten. – Musiało cię tu przywiać naprawdę z daleka.

– Nawet sobie nie zdajesz sprawy, Bracie – stwierdził rozbawiony, odsuwając od siebie puste naczynie. – To zupełnie inny świat – zachichotał. – I coraz bardziej za nim tęsknię – dodał, wstając od stołu.

– Mam nadzieję, że uda ci się wrócić do domu. – Krzepki człowiek uśmiechnął się pocieszająco. – Dobry z ciebie jeorer.

– Z ciebie również, Bracie – pożegnał się.

– Zaczekaj chwilę! – zawołał za nim miejscowy. – Zdradź mi chociaż imię tej kobiety, która zgotowała ci taki los. Żebym wiedział, kogo się strzec za wszelką cenę.

– Wyobraźnia – jego ostatnie słowa dochodziły już jakby z oddali. – Pod takim znam ją mianem. I prawdziwa z niej petjara, zapewniam cię.

Usłysz mój głos

Pośród gorzkich snów

Usłysz mój głos

Pośród ludzkich błagań

Usłysz mój głos

Pośród kakofonii słów

Usłysz mój głos

Pośród próżnych zmagań

Usłysz mój głos

Nie chcę zostać sam

Odpowiedzi

Dobre!
Tak sobie od niechcenia przeczytałam i łaaał :) Dobre!
A wierszyk brzmi niesamowicie znajomo, dawno temu podobne tworzyłam;)
Bravo!

A mnie ta wyobraźnia jakoś rozczarowała. Choć nie wiem, czego się spodziewałam ;) Ale dobrze się czytało :)