Czystość największą cnotą

Ocena: 
3.13333
Average: 3.1 (15 votes)

Klasztor był wielkim, wspaniałym budynkiem. Kiedyś tłoczyło się w nim kilkaset sióstr zakonnych. Od tamtego jednak czasu wiele się zmieniło. Gdy przeorysza wprowadziła do regulaminu nową, główną zasadę, wszystkie siostry się wyniosły, a samą posiadłość omijano trwożnie szerokim łukiem. 

Ta nie wiedziała, co jest tego powodem. Przez wszystkie kolejne lata siedziała i modliła się. Była już kobietą starszą, jednak nadal miała piękne, pełne usta, duże piersi, wydatne biodra i ponętne uda.

Siedziała tak i siedziała w samotności, i pewnego dnia spłynęła na nią myśl, przesłana jakby od samego Boga:

„A może jednak przesadziłam z tymi amputacjami piersi i warg sromowych?”

Odpowiedzi

Bez sensu.

...takie było założenie, obok nieco bardziej ambitnego przesłania :)

…w narracji - w tym fragmencie: ” Gdy przeorysza wprowadziła do regulaminu nową, główną zasadę, wszystkie siostry się wyniosły, a samą posiadłość omijano trwożnie szerokim łukiem.
Ta nie wiedziała, co jest tego powodem.”
Kto nie wiedział? Posiadłość nie wiedziała? Tak wychodzi, wziąwszy pod uwagę końcówkę zdania poprzedzającego. Dwa razy musiałem przeczytać drugie zdanie, żeby się zorientować, o co autorowi idzie. Stosowanie podmiotu domyślnego jest konieczne i uzasadnione, ale trzeba wiedzieć, kiedy i jak go stosować. A wystarczało:
1. albo usunąć zaimek „ta” i gdzieś dodać jeden wyraz, aby utrzymać się w limicie stu wyrazów;
2. albo zaimek „ta” zastąpić, na przykład, wyrazem „przełożona”.
Wtedy byłoby dobrze.
Mocno karkołomna teza tego stuwyrazowca...

Dzięki za trafne spostrzeżenie.

Haskeer napisał: "(...) obok nieco bardziej ambitnego przesłania".

No właśnie, bardzo jestem ciekaw, czy prezentowany utwór zawiera przesłanie bardziej ambitne niż tekst, który kończyłby się na przykład: "A może jednak przesadziłam z tym wbijaniem butelki do tyłka?".

A jeżeli to miała być satyra, to na co? Bo jeżeli na katolicyzm, to warto wiedzieć, że przeorysza nie mogła wprowadzić do reguły (a nie regulaminu) żadnych zmian bez akceptacji Watykanu. Ten zaś na pewno nigdy na tego rodzaju modyfikacje by się nie zgodził.

Pomysł na szorcika narodził się w mojej głowie po zapoznaniu się z tym, co ustalono na konkgregacji kluniackiej przez benedyktynów. Chodziło o zakazanie zawierania małżeństw przez duchownych. Sami benedyktyni jako mnisi przestrzegali celibatu i wymagali tego od reszty duchownych. Na myśl przyszło mi, żeby odnieść się do nich, jednak nie bezpośrednio. Poprzez żeński zakon. A chciałem po prostu podkreślić głupotę celibatu, który nie jest dany od Boga, a wymyślony przez człowieka, aby duchowni "odczepili" się od cennej ziemi, żeby skupili się na swojej powinności i pieniądze przeznaczali na Kościół a nie rodzinę. To jest moje przesłanie - podkreślenie postępowania społeczeństwa feudalnego, które dziś ma zupełnie inne oblicze.

Ale tego wszystkiego, co napisałeś, w tekście nie ma. Jest za to epatowanie brutalnością. Poza tym napisałeś: "podkreślenie postępowania społeczeństwa feudalnego, które dziś ma zupełnie inne oblicze". To się odnosi do dzisiejszego społeczeństwa feudalnego?

Postępowanie względem celibatu ma zupełnie inne oblicze. Inne znaczenie niż w ówczesnym feudalnym świecie.
Epatowanie brutalnością ma za zadanie podkreślić mój pogląd.
Całość miała mieć wydźwięk ironiczny, głównie ostatnie zdanie i sam tytuł.

Tak w ogóle, to nikt nie mówił, że to był zakon związany z kościołem katolickim. Bez przesady z tym doszukiwaniem się morałów i satyr. Dla mnie tym, co zaburza odbiór całego drabla, jest nieskonsekwencja głównej bohaterki, która powinna była zacząć od siebie. Ale wciskanie tu Watykanu jest jak szukanie dziury w całym, albo dziurawym inaczej.

"Dla mnie tym, co zaburza odbiór całego drabla, jest nieskonsekwencja głównej bohaterki, która powinna była zacząć od siebie."
A czy to też czegoś nie oznacza?

Powiedziałbym, ze jeśli to też coś oznacza, to przekracza dla mnie pojemność drabla. To tylko sto słów, jeśli próbujemy upchnąć w nie za dużo, robi się szum...

Maćku, na pewno stać Cię na więcej :)

U mnie w tym drabblu razi przede wszystkim pewna nijakość - nie jest ani mega-szokujący, ani też nie ma dowcipnego twistu np. w stylu: rośnie napięcie, wszyscy spodziewają się jakieś masakry właśnie, a na końcu np. wyszło, że przeorysza wprowadziła regułę by cele trzy razy dziennie mopem szorować i to już było przegięcie...

Gratuluję!:)
Dziewięć ocen, wiele komentarzy, poruszenie czytelników... :);)

Dzięki, Dziko, za wiarę we mnie. Następnym razem bardziej się postaram :)

A co do poruszenia czytelników to jestem z niego bardzo zadowolony. Zarówno dlatego, że czytają, dziwią się :) ale i wyrażają swoją opinię i dyskutują. A to najważniejsze :)
Dzięki!

Ech, to jest po prostu niesmaczne.

I nie jestem pewna, to miał być swoisty akt pozbawienia płodności? Jeśli tak, to podobny skutek miałoby nie wiem, obcięcie dłoni.

Na Szortalu jest tak, że pod każdym tekstem widać tekst, który jest kolejny i poprzedzający go. W przypadku drabla "Czystość największą cnotą", tekstem kolejnym jest "Do porzygu". Czy ma to jakieś znaczenie? Może i nie.
No dobra. Byłem za przyjęciem tego tekstu i uważam, że jako nieco bizarrowska opowiastka tekst jak najbardziej się broni. Niekoniecznie doszukiwałbym się głębi tam gdzie niekoniecznie musimy jej szukać. Ale z drugiej strony niech każdy bierze z tego coś dla siebie ;)
Pozdrawiam

Mi to przypomina Orygenesa (dobrowolna kastracja w imię chrześcijańskiej czystości) i ruch religijny rzezańców, oraz rytualne obrzezanie kobiet w Afryce. Przy aktualnym, ponoć, braku powołań i rozrzutnym życiu niektórych przedstawicieli kościoła, wspomniane wyżej mycie podłogi mopem, faktycznie chyba by wystarczyło :).