ON

Ocena: 
0
Brak głosów

Wielkie zżółkłe kły ociekające krwią. Przerażające. Serio. Ale naprawdę, one tam są. Wystarczy, że się odwrócę i zobaczę rząd zębów. Jeden u góry, drugi na dole. Nawet teraz słyszę jak nieprzyjemnie zgrzytają. Co? Nie, stary, nie mam zamiaru zerkać w tył. Czyje są? No, jak to nie wiesz? Są JEGO.

Chodzi za mną już jakiś czas. W sumie pełza, bo nie widziałam jego nóg czy czegokolwiek... Jest tylko ta JEGO przeklęta paszcza, w której giną różne rzeczy. I ludzie różni... ale nie o tym teraz chciałam.

Kiedyś, na przykład, miałam taki fajny zegarek, od dzidka dostałam. Brązowy był. To znaczy, wiesz, drewniany taki, a w środku - dwie czarne wskazówki na kremowej tarczy i godziny od pierwszej do dwunastej. Zawsze wisiał na ścianie w jego pokoju. Pewnie znalazłbyś tysiące identycznych zegarków, ale ten był wyjątkowy. Dziadkowy zegarek. I nie miał żadnej kukułki, czy innych bajerów brzęczących co godzinę, ale i tak mi się podobał. Kiedy dziadek umarł, to mi się dostał. Powiesiłam go w moim pokoju. Dopóki nie pojawił się ON. Zżarł go. Tylko odwróciłam wzrok, a tu pach! I zegarka nie ma! Słyszałam kawałki metalu trzeszczące w JEGO zębiskach. Przeryczałam całą noc. To była moja jedyna pamiątka po dziadku. Nie patrz tak na mnie, teraz płakać nie będę, to było dawno temu. Teraz już mi nie zależy. Musiałam się z tym pogodzić, wiesz?

Podobny los spotkał moje inne rzeczy. Stare zdjęcia, płyty, pamiętniki... o, była jeszcze taka lalka, z którą się nie rozstawałam w dzieciństwie. Nawet miała swoje imię – Marysia. Tak jak Sierotka Marysia z tej bajki, no nie? Mała blondyneczka w turkusowej sukience. Zawsze chciałam zamienić te swoje czarne kudły na takie piękne złote włosy jak jej. A teraz ona też tam jest. W paszczy. Jak wszystko inne, bo ON nie ma żołądka. Gryzie, niszczy i gromadzi. A im więcej tego, tym i ON większy. Teraz zajmuje prawie cały mój pokój. Dlaczego się śmiejesz? Nie śmiej się. Ja zmyślam? Wiem, że go nie widzisz, ale to nie znaczy, że go tu nie ma. Przestań! Nie kłamię, naprawdę! Jak myślisz, gdzie moje wszystkie rzeczy się podziały w takim razie? Co?  Nie wyniosłam ich! Wiesz, że skończyłam z ćpaniem! Skończ! Skończ! Nie mów nic więcej! Zamknij się, albo cię zabiję! Zabiję jak całą resztę, kurwa mać, a potem ON cię zje! Będziesz gnił wśród tych wszystkich rupieci! Mówię po raz ostatni - skończ!

...

Ej. Hej! Stary, powiedz coś. Halo! No odezwij się. Hej! Boże, nie... Nie rób mi tego! Żyj. Cholera jasna, rozumiesz co się do ciebie mówi?! Żyj kurwa, bo cię zapier... nie, to bez sensu, bo ty już, kurwa, nie żyjesz! Rozumiesz? Jesteś TRUPEM! Kurwa. Kurwa. Kurwakurwakurwa! Zadowolony? Jesteś pierdolonym trupem! Teraz ON cię pożre! Ja... nie rób mi tego! Nie chciałam. Naprawdę, nie chciałam... po co, kurwa, gadałeś. Gdybyś trzymał gębę na kłódkę... straciłeś tyle krwi... cała podłoga ubrudzona... no i co ja teraz zrobię? Żegnaj. Żegnaj, mój przyjacielu... i... przepraszam. Nie będziesz skremowany, ani pochowany w trumnie... nawet nie zawinię cię w stary dywan, bo nie zdążę... Słyszysz ten dźwięk? To JEGO kły. To koniec... Żegnaj przyjacielu... Ja... Przepraszam. Ja naprawdę nie chciałam...