Syber-Albo-Ja

Ocena: 
7.5
Average: 7.5 (2 votes)

Ból to głód, głód smakuje ziąbem. Ziąb ma pietra, ze strachu chlupocze w sokach żołądkowych. Bryła lodu skacze w bebechach jak diablę w łonie wiedźmy.

Ból to monotonia. Nogami obwiązanymi kawałami koca wycinam w śniegu ten sam niekończący się wzór. Łączę ściegi dla lodowego olbrzyma, a nie wiem, czy ten materiał biały, na wiorsty liczony, z krwi krajką – zechce zimne panisko.

Brnę. Ból to ciągłość, proces. Ból to proces, wyrok jest śmiercią. Żyję, pomimo wyroku. Jeszcze zimny pan płaszcza nie obejrzał, ni zmarzli-zmarli, ławnicy pośnięci. Mogę się jeszcze bronić, starczy barwnika na obręb. Wykończę ja ci kołnierz, olbrzymie, albo siebie.