Zwarcie

Ocena: 
9
Average: 9 (1 vote)

Nigdy się nie skarżyłem.

Waliła w łeb, aż skakały jedynki. Waliła w ciało – fiksowały zera. Wsuwała mi na siłę niestrawne płyty. Rzygałem danymi, plamiąc rejestry. Zalewała klawiatury – nadawały się potem tylko do amputacji. Ścierając kurz z listwy ściennej, deptała mi kable. Wystawiała na szwank moją prywatność, narażała na infekcje.

A ja? Powoli, spokojnie wykonywałem swoje powinności. Lecz ona nadal rozdrażniona była, nie wiem czemu.

Kiedy robiła restart, wysiadł prąd.

Ja też. Razem z nowym tekstem.

Pożyczyła sobie ode mnie kabla na pożegnanie. Ale to przecież nie oznacza, że pomogłem jej w czymkolwiek. To przez zwarcie.

Przecież dobrze pracuję. Dokładnie, powoli…