Sadystka

Ocena: 
7.5
Average: 7.5 (2 votes)

Patrzyłam w te jego pełne przerażenia oczy i czułam jedynie zdegustowanie. Przecież wiedział od początku, jakie jest jego przeznaczenie. Miast przyjąć swój los z godnością, krzyczał i błagał o litość. Żenada. Jeszcze przed chwilą wił się z rozkoszy, gdy moje dłonie obmywały delikatnie jego skórę. Taki młody, teraz zdawał się jakby pożółkły ze strachu.

- Ty sadystko!  - wrzasnął w żałosnej próbie ratowania życia. Spojrzałam na ostrze w dłoni. Plastry na trzymających je palcach świadczyły o zaprawieniu w podobnych negocjacjach. Przecież prowadziłam je codziennie.

 - Dość tego, ogórku - ucięłam dyskusję.  - Skończysz w sałatce. I nie ma, że boli!

Opadająca stal zdławiła ostatni protest.