Strajk

Ocena: 
8
Average: 8 (1 vote)

– Dlaczego nie?

Siedemnastu przedstawicieli związków zawodowych równocześnie otworzyło usta. W sali konferencyjnej zabrzmiała niezrozumiała kakofonia tłumaczeń i napuszonych, sądząc po minach mówców, głosów oburzenia. Prezes Graczyk bezgłośnie westchnął i wymienił zbolałe spojrzenie z siedzącym po prawej Szymkowiakiem, wiceprezesem ds. produkcji. Po dłuższej chwili tumult raptownie ucichł, zagłuszony przez stentorowy głos Kwiatkowskiego, przewodniczącego zakładowej Solidarności.

– To jest zamach na przyrodzone prawa obywateli i pracowników!

– Panie Przemku… – Związkowcy zamilkli zupełnie i wbili spojrzenia w szefa firmy. – Nie popadajmy w przesadę! ASS w wersji WORK jest narzędziem. Można by rzec, zwykłym narzędziem pracy. Jak młotek, piła czy, dajmy na to, śrubokręt!

– To jest łamanie praw człowieka!

– Podjęliśmy decyzję – kontynuował prezes jednostajnym tonem, z trudem powstrzymując się od wybuchu. Poczuł delikatną wibrację w zamocowanym na plecach module głównym oraz drganie igły w żyle udowej. Manipulator załadował do iniektora substancję uspokajającą i wtłoczył do organizmu. – Chcemy poprawić wydajność pracy. Dzięki zaawansowanemu oprogramowaniu ASS będzie potrafił wesprzeć każdego pracownika w trudnych i kluczowych momentach. Gdy zajdzie potrzeba doda adrenaliny, uspokoi, usunie zmęczenie. Czy to tak trudno zrozumieć?

– To wbrew konstytucji! To jest…

Prezes przestał słuchać. Kwiatkowski po prostu musiał się wygadać nim będzie gotów do dyskusji. A czas ten można wykorzystać do namysłu. Chłód w udzie sygnalizował kolejną iniekcję, komputer wzmacniał możliwości analityczne Graczyka.

Już dwa miesiące trwały negocjacje. Niezliczona ilość spotkań, morze argumentów i dziesiątki pism. Konieczność znoszenia prostackich manier, a nierzadko wręcz chamstwa przedstawicieli związkowych. I jak dotąd efektów brak, oponenci potrafili tylko nażłopać się kawy, nażreć ciasta i w kółko skandować banały o przyrodzonych prawach. Chemicznie wzmacniane poczucie estetyki prezesa zaczynało cierpieć już w chwili, gdy sypiący słomą z butów związkowcy, z rozluźnionymi krawatami i niedopiętymi marynarkami albo wręcz w swetrach, wkraczali do sali konferencyjnej. Potem mogło być już tylko gorzej: ciamkanie, siorbanie, dłubanie w zębach a nawet – o zgrozo! – w nosie. Jak tu poważnie dyskutować z takimi ludźmi?

W dodatku w firmie było siedemnaście związków zawodowych. W jednej firmie! Trzy największe reprezentują praktycznie całość załogi, reszta to kilkunastoosobowe wypierdki. Figuranci. Ale z identycznym prawem głosu! Polskie realia…

Błyskawiczna reakcja. Kolejna porcja uspokajacza i irytacja minęła jak ręką odjął.

– Proszę państwa. Wzrost wydajności zostanie nagrodzony i jesteśmy gotowi to zagwarantować pisemnym porozumieniem. Choćby dzisiaj. Przecież to o podwyżki zawsze walczyliście, nieprawdaż?

– Ale nie takim kosztem. Autonomiczny system wspomagania to narzędzie nieograniczonej kontroli człowieka. To bezprawne…

– Mamy tu ekspertyzy prawników oraz opinię specjalistów Ministerstwa Pracy. To chyba przesądza sprawę?

– A etyka? Mamy być jak zdalnie sterowane roboty, które w trakcie pracy wysrać się nawet nie mogą? – włączył się Klimajło, szef pomniejszego związku, wymuszając na ASS Graczyka kolejną dawkę specyfiku.

– Nie demonizujmy normalnych funkcji urządzenia. Substancja chemiczna powoduje, że organizm „zapomina” o konieczności załatwienia potrzeb fizjologicznych do końca zmiany. Ale, ale! ASS monitoruje pracownika i posiada wbudowane niezbędne zabezpieczenia, nie ma mowy, by realizacja tej funkcji spowodowała szkody zdrowotne! Zresztą… jako użytkownik ASS mogę zapewnić, że nie wiąże się to z żadnym dyskomfortem.

– Jednak… to jest łamanie praw natury!

– Zostawmy te górnolotne frazesy! – rzucił nagle prezes ze wspomagana chemicznie agresywnością. – Fakty są takie, że na całym cywilizowanym świecie wykorzystuje się ASS coraz powszechniej. W Polsce to też tylko kwestia czasu. Możemy być pierwsi i zyskać przewagę albo ociągać się i zostać w tyle...

– Tutaj się wam nie uda! – warknął Kwiatkowski ze złośliwym uśmieszkiem. – Mamy porozumienie wszystkich związków zawodowych. W skali całego kraju. Nie ma zgody!

– Każdy zatrudniony otrzyma porozumienie zmieniające umowę o pracę – odparł spokojnie Graczyk. – Brak podpisu będzie równoznaczny ze złożeniem wypowiedzenia. Jeśli będzie trzeba, zwolnimy cała załogę, w obecnej sytuacji na rynku pracy nie będzie trudno znaleźć nowych pracowników. Wasza decyzja?

Kwiatkowski wstał pierwszy, za nim reszta związkowców

– Wchodzimy oficjalnie w spór zbiorowy. Zaczynamy strajk. – Związkowcy wyszli.

Prezes podszedł do okna i spojrzał na tłum pracowników czekających na wynik negocjacji.

– Naprawdę nie rozumiem. – Wiceprezes ds. finansowych stanął obok. – Dlaczego się tak buntują? Przecież tylko na tym skorzystają.

– To proste – odparł Graczyk. Receptory skutecznie odczytały symptomy samozadowolenia i komputer wtłoczył w żyłę kolejny specyfik. Prezes poczuł wzrastającą euforię. – Miernota zawsze buntuje się przeciw użyteczności.

Odpowiedzi

Dobra temaryka, ciekawi mnie ewentualny dalszy rozwoj