Jeden diabeł wystarczy

Ocena: 
0
Brak głosów

Na początku byli trochę zestresowani.

Spotykali się od paru miesięcy. Randki, spacery, wizyta u niej, wizyta u niego. Czuli wzajemną fascynację, rozmawiali, dotykali swoich dłoni, przytulali się i całowali. Miłość oszałamiała jak narkotyk i było naprawdę cudownie.

Aż nadszedł ten moment. Nie uzgadniali tego, nie było pytań, żadne z nich nie rzucało aluzjami. Po prostu wiedzieli, że to dziś. Zaprosił ją na kolację. Przygotował coś prostego i pysznego, pili wino, jedli i rozmawiali, płomyki świec rzucały długie cienie a kwiaty pachniały wprost oszałamiająco. I wiedzieli, oboje wiedzieli. Widzieli to w swoich oczach. Pragnienie i pewność. To dzisiaj.

Usiedli obok siebie, na sofie, z kieliszkami w dłoniach. Tak, byli onieśmieleni. Choć czuli już wcześniej, w tańcu, gdy tulili się do siebie, gdy się witali i żegnali. Ona – jego zdecydowane ramiona, szorstkie policzki i wzbierającą pod ubraniem męskość. On – jej kuszące usta, napierające na niego piersi i cudownie zniewalające biodra. A mimo to teraz… Usta spotkały się niepewnie, palce niezgrabnie i irytująco powoli rozpinały guziki, odstawiony z wahaniem kieliszek spadł na podłogę.

Potem było już lepiej. Delikatny, miękki pocałunek oszołomił ich, porwał, stał się namiętny i głodny. Całowali się, dotykając, tuląc, pieszcząc. Ubrania znikały powoli, jakby za sprawą magii. Ostatni krępujący moment, gdy ściągał sztruksy i już po chwili byli cali tylko dla siebie. Nawet nie wiedzieli, kiedy przenieśli się do sypialni.

Nie było już onieśmielenia. Oddali się sobie z żarliwą gorliwością. Odkrywali się i poznawali, rysowali na ciałach rozżarzone mapy drżących westchnień. Nie mówili sobie, czego chcą, co lubią, robili to instynktownie. Zatracała się we wszystkim, co robił. Podejmował z entuzjazmem każde wyzwanie, jakie przed nim stawiała. Nie rozmawiali, szeptali tylko gorączkowo, bez udziału woli, o pragnieniu, o tym, co czują. Nie rozumieli słów, pojmowali temperaturę szeleszczących głosów.

Wezbrali olbrzymią falą. Unieśli się na niej wysoko, pod same chmury i balansowali rozdygotani. Zapadli się w gorący tunel, mknęli nim wśród gwiazd. Aż w końcu fala opadła na nich, zamknęła w mocnym uścisku, zmieszała pot i łzy. W ciszy sypialni wibrował jeszcze opadający krzyk pierwszego spełnienia.

Patrzyła w jego oczy natarczywie, na dnie spojrzenia kwiliła rozedrgana struna, krzyczała bezgłośnie, że to teraz. Już!

Buzował. To już nie była kwestia prostego „chcę”. Muszę, potrzebuję, pragnę! – to rozpierało, ciągnęło, pchało. Nie było już swobody decyzji, wyboru. Nie było możliwości wycofania się, ucieczki. Tylko tu i teraz, wewnętrzna przemoc.

Był gotowy.

A mimo to, nagle, w kluczowym momencie, coś się stało. Wciąż płonął, ale… Spojrzał w dół, patrzył i nie rozumiał. Coś się zmieniło... Choć nie w nim, ale… tam.

– Ożeszszkrwfaaaa! – jęknął i zdusił przekleństwo.

Wszystko minęło. Pożądanie, wspólne emocje, wszystko wypaliła frustracja i dojmujący wstyd. Nie mógł. I nie mógł znieść upokorzenia.

– A by to wszystko diabli! – warknął i opadł bezwładnie na pościel.

Bezwiednie przyjął obronną postawę. Czekał na żarty, docinki, może pretensje. Albo na litościwe pocieszenie, każdemu się zdarza, kochanie, to będzie najgorsze. Unikał jej spojrzenia, odwrócił głowę i czekał. Czekał na pierwszy cios.

Coś poruszyło się w polu widzenia, mignęło z prawej strony. Widział to tylko kątem oka.

Na blacie nocnej szafki, obok jego zegarka, okularów i pudełka z prezerwatywami leżało coś, czego wcześniej tu nie było. Kwadratowy fragment plastikowej wytłoczki z tabletką w środku.

Pyknęło mu w uszach, jakby od zmiany ciśnień przy nurkowaniu i usłyszał w głowie wyraźny szept:

– A jeden biesik… wystarczy?

Odpowiedzi

Ależ męski tekst! :) Namiętność wyszła pięknie - gratulacje! Tylko nijak związku diabełka z tabletką nie łapię - są jakieś leki z diabełkiem czy co? Pytam nieśmiało, bo mam dziwne odczucie, że może to jakieś tajne męskie sprawy są i ja nic a nic nie powinnam o tym wiedzieć. ;)

Tu bardziej choci o pomagacza, Natalio.
Gra słów - a niech to wszyscy diabli! - jeden diabełek (zamiast wszystkich) wystarczy do pomocy? - I cyk - daje niebieską tabletkę.
Wiem, mało czytelne :(

Mnie się podobało :)