Imogen Right nie zachowała się taktownie

Ocena: 
0
Brak głosów

Szczotka ryżowa w ręku Mary systematycznie przesuwała się po mokrych deskach podłogi. Mała poduszka (uszyta specjalnie na takie okazje z kolorowego lnu w różane wzory), spełniała swoją rolę, chroniąc kościste kolana Mary, gdy ta klęczała na podłodze. Szur, szur – regularne ruchy potrafią doprawdy sprawić przyjemność, przyjemność rosnącą z każdym kawałeczkiem porządnie wyszorowanego drewna. Klęcząca obok Margaret sprawiała wrażenie równie zadowolonej z pożytecznej działalności swojej szczotki. Pracowały obok siebie, wzdychając co jakiś czas.

- Jeśli będzie nam tak dobrze szło, to mogłybyśmy wyszorować także schody, tak przy okazji… - zaczęła Margaret ostrożnie, wiedząc, że Mary zgodzi się z nią z uprzejmości.

- Popatrz, niecała godzina i hol jest wyszorowany, pół godzinki i schody także będą lśnić. Pomyśl, tak wyszorowana podłoga na parterze wyraźnie gryzie się z zapuszczonymi schodami. – Zrobiła przy tym znaczącą minę.

Mary pochyliła się, by ukryć pobłażliwy uśmiech wywołany tą próbą niewprawnej manipulacji. Oczywiście, znała Margaret na tyle, by wiedzieć, że gdy zabrały się za hol, pomysł ze schodami od razu zaświtał w głowie przyjaciółki.  Stara, poczciwa Margaret, zawsze znajdzie sposób na zwiększenie pożytku z każdego działania.

- Oczywiście, moja droga. Przypuszczam, że zdążymy ze wszystkim przed herbatą.

Wypłukała szczotkę starannie w szafliku z mydlinami i wróciła do szorowania.

- A wracając do niej…

- Do kogo, moja droga? – Margaret zabrała się za pierwszy stopień.

- Do Imogen..

- A, do niej. Co z nią?

- To chyba bardzo uprzejmie z jej strony, że powiedziała nam, jak tego rodzaju plamy można usunąć z drewnianej podłogi. Ta jej znajomość chemii domowej, sposobów czyszczenia. Imponująca! - Spojrzała spod oka na przyjaciółkę i dodała szybko: -  Oczywiście, dobrze, że ją wcześniej o to zapytałaś.

Margaret przytaknęła w milczeniu, z zadowoleniem myśląc o przytomności umysłu, która kazała jej zadać odpowiednie pytanie, w odpowiednim czasie. Mary ciągnęła dalej.

- Czy nie uważasz Margaret, że to jednak odrobinę zabawne, no wiesz… - Przycisnęła mocniej szczotkę, by wyczyścić szparę przy listwie przypodłogowej. Margaret prychnęła.

- Nie, droga Mary! Nic, co jest z nią związane, nie jest zabawne, czy przyjemne. Pamiętaj, że ukradła mi przepis na muffiny lawendowe. Moje muffiny, którymi chciała wygrać tegoroczny konkurs!

Mary zrobiło się przykro na wspomnienie krzywdy przyjaciółki, więc szepnęła tylko cicho:

- Ale to trochę, no troszeczkę zabawne, że usunęłyśmy plamy jej krwi, dzięki temu, że wcześniej doradziła nam, jak się można takich plam pozbyć.