Monolit prawdy

Ocena: 
0
Brak głosów

Powiedzieli, że umrę, jeśli go dotknę. Podobno został podarowany ludziom przez Boga. Nazwali go „Monolitem Prawdy”, bo mogło do niego przylgnąć tylko to, co prawdziwe. Wyższy od normalnego człowieka, w całości był pokryty stronami Świętych Pism. Widzę tylko papier, tylko słowa. Wygląda to, jakby czerwie poruszały się pod nimi bezustannie. Wyciągam rękę w jego stronę. Nie mogę tego powstrzymać... Nie chcę tego powstrzymać.

Wczoraj zabili mi matkę. Była najlepszą osobą, jaką kiedykolwiek znałem. Zajmowała się chorymi i rannymi całe swoje życie i wierzyła, że polega na tym, by nie odwracać się od cierpienia. Umarła przez zasadę wypisaną na słupie, która brzmiała: „Nie pozwolisz żyć słabym”.

Nawet jeśli miałoby mnie to kosztować życie... Chwytam znienawidzoną regułkę i zdzieram ją ze słupa. Nadal żyję. Po niej zrywam kolejne i nie przestaję, póki nie obedrę go z wszystkich. Nie widzę magicznego Monolitu. Zasady wyznaczające porządek świata leżą dookoła mnie na ziemi. Pod nimi nie kryje się już nic. Pierwsza kropla deszczu upada na litery. Co ja zrobiłem? Zabiłem ich Boga...

Odpowiedzi

Ja tam się na pisaniu słabo znam, ale dla mnie to jest zdecydowanie za bardzo egzaltowane i nieskonkretyzowane. Wiesz, te Nazwy przez Duże En, nie mogę - nie chcę, i tak dalej.

No ale jak na debiut, to chyba złe to nie jest. A w dobie walki z zaimkozą nawet nie śmiem dodać, że w jednym miejscu drugiego akapitu mi zaimka brakuje.