Jabłonka

Ocena: 
0
Brak głosów

XXII w., Texas, USA

            Drzewa w sadzie szumiały cicho.

— Proszę państwa, macie oto przed sobą szczytowe osiągnięcie współczesnej technologii — oświadczył profesor Stanford  Berry, wskazując wymownym gestem na jedną z jabłoni. — Owoce z tego niepozornego drzewka pozwolą w przeciągu kilkudziesięciu następnych lat na całkowite zlikwidowanie problemu niedorozwoju umysłowego u dzieci.

Dziennikarze, którzy zebrali się na konferencję prasową w otwartym plenerze, szeptali cicho pomiędzy sobą. Nie wiedzieli do tej pory, po co konkretnie zostali wezwani, rzecznik Instytutu Badań Genetycznych im. J.  Berenca poinformował  ich jedynie, że profesor Stanford wygłosi jakieś ważne oświadczenie. Ale jabłka wiedzy? Jak w Biblii?

— To jakiś żart? — zapytał  w końcu ostro jeden z nich.

— Bynajmniej — profesor Berry uśmiechał się łagodnie. — Jabłka zostały zmodyfikowane genetycznie w ten sposób, że zawarte w nich enzymy oddziałują na ludzki organizm, zapobiegając uszkodzeniom genotypu i pobudzając równocześnie geny odpowiedzialne za wzrost inteligencji. W rezultacie, kobiety, które spożywają w czasie ciąży preparaty wyprodukowane z naszych owoców, rodzą mądrzejsze dzieci. Jeśli wyniki eksperymentów się potwierdzą, w ciągu kilku następnych pokoleń... Cóż, wszyscy staniemy się geniuszami.

            Błysnęły flesze. Staroświeckie techniki zdjęciowe ostatnio znowu były w modzie.

— Czy państwa jabłka wpływają także na wzrost inteligencji u zwierząt? —  zapytała jedna z dziennikarek, poprawiając równocześnie torbę, która co i rusz zsuwała jej się z ramienia. Mikrofon w kształcie ozdobnej broszki przyczepiony do jej kołnierzyka, nagrywał wszystkie dźwięki w promieniu dziesięciu metrów, zaś wbudowany w nią miniaturowy komputer natychmiast je filtrował.

— Proszę?

— Pytam, czy istnieje realna szansa, że pewnego dnia obudzę się rano tylko po to, żeby stwierdzić, ze mój dom jest szturmowany przez nowo powstałą krwiożerczą rasę inteligentnych jaszczurów.

            Głośne śmiechy. Profesor Berry uśmiechnął się także i oparł lekko dłoń o pień drzewa. Lubił to uczucie, kiedy chropowata kora przesuwała się pod jego palcami. Zawsze wyobrażał sobie w takich momentach, że jeśli bardzo mocno się postara, będzie w stanie wyczuć tętniące pod nią życie.  Kurze łapki dookoła jego oczu stały się nagle wyraźniejsze.

— Przeprowadzane przez niezależne firmy badania wskazują na to, że owoce z naszych drzew oddziałują także na zwierzęta — przyznał spokojnie. — Jednakże, jak mówiłem wcześniej, wpływ jabłek na inteligencję ma charakter długofalowy. Ze wstępnych eksperymentów na ssakach wynika, że kilka, jeśli nie kilkanaście pokoleń tych zwierząt musiałoby żywić się niemal wyłącznie naszymi jabłkami, żeby efekty stały się widoczne.

 — Czyli istnieje jednak zagrożenie skażenie środowiska?

            Gdzieś w oddali śpiewał słowik.

 — Droga pani, owoce z naszych drzew podlegają ścisłej reglamentacji  — oświadczył profesor Berry. Jego duże brązowe oczy spoglądały poważnie zza rogowych okularów.  — Preparaty na bazie jabłkowej pulpy są zaś produkowane sterylnych, zamkniętych laboratoriach. Zapewniam - nie ma najmniejszych szans na to, żeby w najbliższym czasie na ziemi wyewoluował nowy, inteligentny gatunek. — Tutaj profesor mrugnął wesoło do dziennikarki. —  Oczywiście, jeśli jednak wbrew wszelkim przewidywaniom tak się stanie, chętnie zaproszę jego przedstawicieli na popołudniową herbatkę.

            Ponownie rozległy się śmiechy. Ktoś zaczął klaskać i już po chwili grupka dziennikarzy zgodnie wiwatowała. Niejeden z nich miał niedorozwinięte dziecko - XXI-wieczne wojny atomowe doprowadziły do wzrostu zachorowań na choroby genetyczne.

            Promienie zachodzącego słońca wędrowały po korze jabłoni, oświetlały ciepłym blaskiem zielone liście i delikatnie pieściły swym blaskiem owoce zwisające z gałęzi niczym purpurowe klejnoty. Robak zamieszkujący jedno z jabłek, przesunął swoje wysmukłe ciało o kilka milimetrów. Skąd pochodzę? - pomyślał. - Kto mnie stworzył? Jaki jest cel mojego życia?

            Drzewa w sadzie szumiały cicho.

Odpowiedzi

Z przyjemnością poleciłam Jabłonkę moim znajomym. Takie powinny być wg mnie miniatury, takich szukam. Poruszenia strun emocji, zmuszenia do refleksji, przemyślanej konstrukcji. Brawo.

Podobało mi się :)