Softlife

Ocena: 
0
Brak głosów

–  Jim, zobacz! Potrafię znikać.

Rebeka zamrugała i naprawdę zniknęła. Jim, trzynastoletni chłopiec, wpatrywał się w puste miejsce przy łóżku z niemałym zdziwieniem.

–  Rebeka? – spytał cicho. – Jesteś tu?

–  Jestem, no a gdzie bym miała być? – Dobiegł go głos bliźniaczki, wydobywający się jakby z nikąd. – Rusz komplantem i spróbuj mnie zobaczyć.

Jim komendomyślą załączył soczewkę w lewym oku i włączył wzmacniacz światła, lecz nic to nie dało. Nie zobaczył Rebeki. Potem przeszedł na podczerwień, wypróbowując jej pięć różnych źródeł IR. Jednak Rebeka wciąż się nie pojawiała.

–  Co mam zrobić, żeby cię zobaczyć? – spytał bezradnie, zafascynowany wyczynem siostry.

–  Pomyśl – odparła z naganą w głosie.  

Jim po kolei sprawdzał wszelkie posiadane możliwości innego widzenia, aż w końcu udało mu się ujrzeć siostrę. Zatrzymał się na obrazie ze skanera MRI.

–  Jesteś.

Jednakże wciąż niedokładnie ją widział. Była jakby kłębem dymu, który przybrał kształt ludzkiej sylwetki.

–  Fajnie, no nie? – Rebeka powróciła już do materialnej postaci. – Świetna zabawa.

–  No… –  odparł. – Jak to zrobiłaś?

–  Judy pożyczyła ma taki jeden program – odparła. –  Leży tam, na szafce.

Ruchem ręki wskazała półkę przy biurku, nad którym wisiał ekran komputera. Jim podszedł we wskazane miejsce i wziął do ręki plastikowy kwadracik, którego jeden bok zakończony był kilkoma szerokimi, metalowymi blaszkami.

–  Softlife05 – przeczytał głośno napis na pudełku. – Nowa generacja ciała ludzkiego. Co to jest?

–  Kilka programów, które umożliwiają, na przykład, znikanie.

Rebeka zrobiła piruet, ukłoniła się nisko, mrugnęła i zniknęła. Ponownie pojawiła się po kilkunastu sekundach.

–  Co jeszcze można dzięki niemu robić? – spytał zaciekawiony chłopiec.

–  Jeszcze wszystkiego nie sprawdzałam, ale w necie czytałam, że można zmieniać głos, kolor włosów, oczu czy nawet skóry. Wprowadzić się w stan upojenia alkoholowego, po zjaraniu skręta… Tyle pamiętam. Opcji jest chyba dwadzieścia. Chcesz go sobie wgrać?

–  A rodzicom mówiłaś?

–  Oszalałeś? – prychnęła. – Przecież natychmiast kazaliby mi to oddać.

–  No tak… –  szepnął Jim. – To ja może też spróbuje tej niewidzialności?

–  Ok, wybierz pierwszy program.

Usiadł przed monitorem komputera, podłączył do niego wyjęty z szafki czytnik programów softlife. Po chwili komplant samoczynnie połączył się z nim. Wsunął kartę z programem, a na monitorze pojawiło się niebieskie menu. Jim komendomyślą zainstalował pierwszy program, tak jak poleciła mu siostra.

Przez chwilę przed oczami wirowały mu czerwone mroczki ale po kilku sekundach wszystko wróciło do normy. Zerwał połączenie, wstał, rozejrzał się. W porządku.

–  I co teraz? – spytał.

–  Komplant powinien od razu zaktualizować soczewkę, musisz gdzieś mieć nową ikonkę.

–  Taką błyszczącą na niebiesko?

–  Tak, właśnie tę – odparła. – Teraz komendomyślą wybierasz ją, mrugasz powieką i…

Rebeka ponownie zniknęła. Pojawiła się dokładnie po sekundzie.

–  Teraz ty.

Jim wybrał aplikacje, mrugnął i… nic się nie stało. Spróbował jeszcze raz, bez skutku.

–  Co jest? – spytał.

–  Nie wiem… Wybierasz na pewno dobry program?

Spojrzał na monitor, gdzie widniała ikona znikania, po czym porównał ją z tą w soczewce.

–  Na pewno.

–  Spróbuj jeszcze raz.

Jim mrugnął. Nic. Ze złości zaczął szybko trzepotać jedną i drugą powieką. Po kilkunastu sekundach w końcu się udało.

Zniknął.

Przez dłuższą chwilę nic się nie wydarzyło…

–  Jim?

…i wydarzyć już się nie miało.

 

 

SOFTLIFE – NARKOTYK XXX WIEKU

   

Odpowiedzi

Znów mi się podobało :)