Pośpiech

Ocena: 
0
Brak głosów

 

– Napierdalać – pułkownik Borgia był zdecydowany. I zdecydowanie zastukał knykciem w przezroczysty blat stołu.

Doktor Jannis podskoczyła w krześle.

– Chce pan zaprzepaścić półtora roku badań?!

– Czekałem już nadto długo!

– Przypominam o ich zdolnościach… – porucznik Igmonti obejrzała sobie paznokcie.

Borgia spojrzał na mnie. Kiwnąłem głową.

– Połowę jednostek PSY, panie pułkowniku, mamy podpiętych do bariery. Z rezerw zostaje…

– Bariera to nonsens jest. Żeby atakować tymi swoimi bio… bio…

– Biopsychiczny atak na poziomie molekularnym – Igmonti nerwowo zdrapała lakier z paznokcia lewej dłoni.

– Po ludzku! – warknął pułkownik, wystukawszy kanonadę na stoliku.

Igmonti chrząknęła. To była jej działka. Wstała zadowolona, nareszcie miała swoje pięć minut.

Posłała mi w myślach znak OK.

– Wygląda na to, że trzeba wam wiele przypomnieć… Ech, śpicie na teorii…

Igmonti machnęła ręką, zapalając holo.

– Każdy z xanthropos potrafi nadawać celowy bieg fali particula prima. Cząstka xtant przenika przez każdą materię, a odległość źródła fali nie ma większego znaczenia. Chociaż nie atakowali dotąd, nie możemy zakładać, że tego nie zrobią. Nie poznaliśmy jeszcze dynamiki ich charakteru. Możemy jedynie wysłać im przeciwfalę, opartą o znane nam rodzaje „zwykłego” promieniowania telepsy. I do tego potrzebujemy bariery. Widząc, że potrafiliśmy dojść do podobnego stadium rozwoju, istoty te…

– …szanują nas – cicho wtrąciła Jannis.

– Och, tak… – pobłażliwie uśmiechnęła się Igmonti, poprawiając platynową grzywkę.  – Pani nadal postrzega ich w kategoriach…

– …empatii.

Pułkownik sapnął, nadymając się jak wielka czerwona purchawa. Uprzedziłem go, prosząc szybko:

– Niech pani doktor mówi.

Jannis, drobna brunetka o delikatnym, dziecinnym głosie, potrafiła niekiedy zachowywać się bardzo stanowczo. Nadal jednak świat wojskowych był murem, którego nie potrafiła rozbić. W jej emocjach wyczułem subtelną nutę wdzięczności.

– Ich ataki na naszych były przejawem komunikacji. Właśnie tak. Nie przesłyszeli się państwo. Xanni…

– Te pani zdrobnienia… – prychnął Borgia-Purchawa.

– …Xanni, jak wiemy –  Jannis, raz złapawszy melodię, starała się nie dać zbić z tropu –  …porozumiewają się bez słów. Mówiąc „bez słów”, nie mam na myśli sposobu, w jaki my, ludzie, myślimy o czymś. Jeżeli myślę: drzewo, jest to właśnie drzewo, nie sama… hm, idea drzewa…

– Pfff! – zagotował się Borgia.

Igmonti popatrzyła na koleżankę sceptycznie, zauważyłem jednak, że brak jej dawnej pewności.

– …Nie sądzili, że zranią naszych próbą kontaktu. Istotom na ich stopniu rozwoju nie jest potrzebny pomost między ideą a rzeczą. Dlatego ludzki język…

– DOSYĆ! – pułkownik poderwał się z krzesła. Wielkie brzuszysko podskoczyło na pałąkowatych nogach.

– Skoro nie chcą powiedzieć, jak się dobrać do omnii, weźmiemy ją sami!

Walnął pięścią w stół. Syknął z bólu. Knykcie Purchawy vs blat stolika: 0:1.

 

* * *

Omnia.

Wszyscy gapią się na holo, milcząc. Na filmie mężczyźni w kitlach i schwytany Iks. Jeden z jajogłowych wskazuje na mieniącą się tęczowo grudkę galarety. Potem na blaszany kubek.

Iks bierze lśniącą materię, waży chwilę w dłoniach. Po chwili grudka zmienia się w kubek, identyczny jak ten doktora.

– O kurwa… – nie wytrzymuje któryś z chłopców.

Niektórzy jednak patrzą sceptycznie.

– To nie żadne oszustwo, panowie. To przyszłość. Omnia. Cała potencja wszechświata tkwi w tym… czymś. Tak, John?

– Poruczniku, a teza doktor Jannis?

Wzruszenie ramionami. Nic już nie mogłem poradzić. Czas na wykonanie misji kurczył się. Jeśli złóż omnii nie przejmie NATO, zrobią to ruscy.

Jannis twierdziła, że poza swoim środowiskiem omnia jest niczym. Formować ją mogli tylko xanthropos. Na sugestię, że w takim razie znów zabierzemy jeńców, pokręciła głową:

– Przymus nie rządzi kreacją, poruczniku.

Xanni zamknięci w laboratorium prędko zmarli. Organicznie powiązani ze swoją planetą, z Omnią, tłumaczyła Jannis. Zabije ich coś bardzo ludzkiego, poruczniku: tęsknota. Organiczna i ostateczna.

 

* * *

Jestem sam. Ostatecznie.

Stopieni plazmą w bezkształtne bryły mięsa, kości, skórniny, polimerów, kevlaru i teflonu, moi sajko, razem z żołnierzami, leżą pokotem na spalonej ziemi Omnii.

 

Ostatnią redutą zostało laboratorium. Kiedy pękła bariera, naukowcy i ochrona wycofali się do najgłębiej pod ziemią schowanych komór badawczej części obozu.

 

W końcu zrozumieli nasze uczucia.

Akurat wtedy, kiedy tego nie chciałem.

 

Wiedzieli już, czego chcemy my.

Sforsowali barierę psioniczną, kordon żołnierzy. Załatwić można było rzecz z powietrza, ale nikt nie przewidział do końca, czym okaże się xenergia.

Krzykiem świadomości. Gwałtownym sprzeciwem jaźni. Strachem i bólem zaszczutej ofiary. Ofiara awansowała do roli kata, tego ostatniego rugując z krajobrazu.

 

Szok sprawił, że nic nie czuję. Może oprócz mokrego ciepła w bebechach. Identyczne zalewa mi oczy, oślepiająca wiązka xenergetyczna rozcięła skórę na czole, przesłaniając świat czerwienią. Przez chwilę widzę szczupłą twarzyczkę Jannis. Patrzy z wyrzutem.

Uśmiecham się krwawo. Uśmiecham szczerze. Już wiem.

 

Tylko Jannis żyje.

Odpowiedzi

Jak dla mnie to chyba najlepszy tekst z nadesłanych na konkurs. Mój głos już masz.

Pierwsze słowo podbiło moje serce.

Pomysł jest ciekawy, zaś wykonanie -- takie sobie. Będę szczery. Inne konkursowe króciaki, których koncept wydał mi się ciekawy, rażą niezręcznym stylem, niektóre wręcz paskudnie kuleją językowo. Jeszcze nie podjąłem ostatecznej decyzji, ale zapewne oddam głos na "Pośpiech". Mimo że uważam ten szort za ledwie niezły (sorry).