Gdzieś na dalekim zachodzie a.k.a. Atlas i Prometeusz

Autor: 
Ocena: 
0
Brak głosów

Gdzieś na dalekim zachodzie a.k.a. Atlas i Prometeusz

 

Prometeusz długo przechadzał się po świecie. Przemierzył Pont i Paflagonię, Lidię i Jonię, Macedonię i Tesalię, Ilirię i Epir, Beocję, Eubeę oraz Arkadię. Zwiedził Sporady i Cyklady, Lesbos i Chios, Rodos i Kretę. Odwiedzał położone w odludnych górach świątynie, leżące na uboczu szlaków handlowych malutkie wioski, bywał w najwspanialszych miastach cywilizowanego świata: zwiedził Teodozję i Odessos, Efez i Milet, Smyrnę i Halikarnas, Pergamon i Troję, Teby i Ateny, Mykeny i Korynt, Argos i Spartę, Cyrenę, Tarent i Syrakuzy. Jadał z zamożnymi królami Azji i żebrał z biedakami, pasł kozy z iliryjskimi pasterzami, zasięgał rad Wyroczni Delfickiej, modlił się wraz z kapłanami w świątyniach Artemidy i Apollina, żeglował z fenickimi kupcami, podziwiał kunszt spartańskich wojowników. Przemierzał cały znany świat, aż w końcu, wabiony światłem zachodzącego słońca dotarł na kraniec świata, gdzie ujrzał brata swego Atlasa, podtrzymującego na barkach całe uniwersum.

- Witaj, bracie.

- Prometeusz?  - zapytał zdziwiony Atlas. – Kogo, jak kogo, ale ciebie nie spodziewałbym się tu ujrzeć.

Prometeusz uśmiechnął się tylko.

- Co słychać, bracie?

- Kpisz czy o drogę pytasz? W krzyżu łamie mnie tak, że… - stęknął przeciągle. – Ach, szkoda gadać. Świat stał się ostatnio jakby… cięższy.

- W rzeczy samej, w moich wędrówkach naoglądałem się różnych okropieństw. Widziałem głód, biedę, nieurodzaj i choroby. Nędzę i wszelkie troski. Smutek, strach i śmierć. Widziałem skutki wojen, odrąbane kończyny, wykłute oczy i obcięte nosy. Widziałem szaleństwo w oczach tych, którzy przeżyli. Podejrzewam, że skutki otwarcia przez Pandorę owej nieszczęsnej beczki ciągle jeszcze będą przez długi czas odczuwalne... – Atlas ponownie stęknął, a Prometeusz kontynuował. - Nie dziwię się, bracie, żeś przytłoczony coraz bardziej. Wiedząc, co dzieje się na świecie, ja też czuję jakbym dźwigał ciężar. Wszakże poczuwam się do odpowiedzialności za całą rasę ludzką.

- Dźwigał ciężar? Chyba kpisz! Komu to mówisz? Oj, gdybym tylko mógł puścić to cholerstwo, przysięgam, że popamiętałbyś mnie.

- Uspokój się, bracie.

- Tobie łatwo się mówi. – Przez głos Atlasa przebijało rozgoryczenie. - Jesteś wolny. Możesz mówić, co chcesz, ale fakt pozostaje faktem. W przeciwieństwie do mnie, nie podtrzymujesz ciężaru całego świata na barkach.

Prometeusz żachnął się mimowolnie.

- Naprawdę tak uważasz? Myślisz, że można nazwać wolnością swobodę w oglądaniu cierpień? Nie zrozum mnie źle, oczywiście, że jestem wdzięczny Heraklesowi za uwolnienie. Ale jeśli myślisz, że łatwo przychodzi mi patrzenie na cierpienia niewinnych, głód, choroby i nieszczęścia, to jesteś w błędzie. Uwierz mi, że znacznie łatwiej musi być tobie. Ból krzyża to nic w porównaniu z rozdzierającym bólem, jaki czuję patrząc na ten świat.

Atlas roześmiał się. Jednak był to pusty śmiech. Zimny i cyniczny.

- A więc przyznajesz się do porażki? Nie trzeba było zaczynać. Od początku uważałem ten pomysł z ludźmi za poroniony.

Gdy Atlas dostrzegł uważne, nieco udręczone spojrzenie brata, mina nieco mu zrzedła.

- Rozumiem, że jest ci ciężko i nie winię cię za to – podjął po chwili Prometeusz. - Ponosisz karę, podobnie jak i ja kiedyś ją ponosiłem. Za pychę. Ambicję. Rzucone wyzwanie. Ale to dzięki takim jak my świat się zmienia. – Przez chwilę słychać było tylko stękanie zmęczonego Atlasa. Prometeusz podjął wątek.

- Wiesz, wątroba pobolewa mnie po dziś dzień. Ale nie żałuję. Jeśli miałbym to zrobić jeszcze raz, nie wahałbym się ani chwili.

- Jesteś głupi czy tylko naiwny? – Żyły na skroniach Atlasa pulsowały z wysiłku. - Po tym wszystkim, co ludzie uczynili, co się wydarzyło? I nie mówię nawet o Pandorze! Chodzi o to, co te głąby robią sobie samym! Nie minął nawet rok, żeby nie było wojen.

- Myślisz, że dlaczego wykradłem ogień? Wierzyłem, że to, co robię ma sens. Wierzyłem wtedy i wierzę teraz. I zapewne nigdy nie przestanę.

- W takim razie jesteś skończonym głupcem.

Prometeusz spojrzał na brata i uśmiechnął się.

- Wiem, że w ludziach jest dobro i wierzę, że ono w końcu przeważy. Nie spiszę tego świata na straty. Ani teraz, ani nigdy. – Jego twarz rozświetlał coraz to większy uśmiech. - Niechaj na poparcie słów przemówią czyny. Pozwól, że ci pomogę. Nikt nie powinien sam dźwigać takiego ciężaru. Przesuń się, bracie.

Kruger
Offline
Ostatnio był(a): 1 rok 3 tygodnie temu
Dołączył/a: 01/06/2011 - 15:15
Mam silne wątpliwości co ro

Mam silne wątpliwości co ro religijnego charakteru fabuły. Religia to wiara, do wiary potrzebny jest wierzący a tu go nie ma, są tylko obiekty wiary. W dodatku nawet, w tej mitologii starożytnej, ci dwa nie są bogami.
Ale - wątpliwości na korzyść niech będą rozstrzygnięte.

Pozakrytycznie. No nie bierze mnie fabuła, niewiele z niej dla mnie wynika. Pomysł jest, ale co dalej? Filozoficzne rozważania o ludzkiej, grzesznej naturze? Nad tym czy większym cierpieniem jest dźwigać na barkach świat czy też widzieć zło świata?
Z tego wyciągam krytyczny wniosek końcowy dotyczący puenty. Czemu Prometeusz, podważający wielkość cierpienia brata, wskazujący na swoje, większe i na to co jego zdaniem w świecie jest najgorsze - pomaga bratu w tym, co, jak przebija z jego słów, nie jest zbyt wartościowe?

Selena
Offline
Ostatnio był(a): 11 godzin 56 min. temu
Dołączył/a: 01/06/2011 - 11:56
Mnie się bardzo podobało.

Mnie się bardzo podobało. Byłby punkt, ale "Odwiedziny" uznałam za lepsze.

Jest wyraźne nawiązanie do religii chrześcijańskiej, jest mitologia grecka (i choć nie ma tu bogów, autor przypomina na wierzenia starożytnych Greków). A przede wszystkim WIARA w człowieka. Takie odwrócenie ról. Fajne.

A czy to wystarczy? Nie wiem. Zauważyłam dziś, że mam problem ze zdefiniowaniem pojęcia "religia".

Kruger
Offline
Ostatnio był(a): 1 rok 3 tygodnie temu
Dołączył/a: 01/06/2011 - 15:15
Ja popełniłem pewien błąd.

Ja popełniłem pewien błąd. Miałem wizję. Źle ją nazwałem. W efekcie ani jeden tekst nie jest taki, jakie mi się w tym konkursie zamarzyły.
A chciałem by autorzy popuścili wodze fantazji i stworzyli nowe religie. Dziwne, obce, niezrozumiałe. By opowiedzieli o kontakcie z obcością. By z istniejących religii wywiedli coś nowego. By pokazali schematy, które religiami rządzą.
No nic, innym razem.

Wachon
Offline
Ostatnio był(a): 4 miesiące 1 tydzień temu
Dołączył/a: 11/12/2011 - 23:05
Dałem punkt, gdyż - jak

Dałem punkt, gdyż - jak wiecie - lubię wątki antyczne. Chociaż aż się prosiło, by wykorzystać skojarzenie: GÓRA - ATLAS (pamiętacie zapewne z mitologii, że tytana Atlasa spojrzenie Meduzy zamieniło w łańcuch górski).

Cokolwiek nudne wyliczenie krain i miast śródziemnomorskich na początku wydaje mi się jakimś nawiązaniem do Dziejów Apostolskich (por. 2,9 - 11) i podróży św. Pawła. Może jednak tu właśnie należałoby szukać głębokiej, religijnej warstwy tekstu?

dziko
Offline
Ostatnio był(a): 2 tygodnie 2 dni temu
Dołączył/a: 02/06/2011 - 18:02
Zagłosowałem na ten tekst, bo

Zagłosowałem na ten tekst, bo... ma on coś w sobie. Bardzo przyzwoicie napisany, fajny pomysł, zgrabna końcówka :)

rafał sala
Offline
Ostatnio był(a): 1 dzień 20 godzin temu
Dołączył/a: 01/06/2011 - 22:08
Dobra, przyznaję się. Dopiero

Dobra, przyznaję się. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że ten tekst jest dobry. Na granicy z punktem :P
Jeszcze dwa mi do przeczytania zostały, ale z pierwszej piątki ten tekst zasługuje na punkt.
Brawo.