Neverending story

Ocena: 
0
Brak głosów

Powoli odzyskiwała oddech.

Nocny szum miasta wdarł się do jej uszu. Jeszcze kilka sekund i otępienie powoli ustąpiło miejsca potwornemu bólowi. Jęknęła cicho. Pogruchotane żebra i stłuczone mięśnie dały o sobie znać. Twarz rozbita na asfalcie też nie pozwalała o sobie zapomnieć.

Łagodne świerzbienie oznaczało, że fragmenty czaszki wracają na swoje miejsce i powoli spajają się w całość. Poruszyła rękami. Kości, jeszcze przed chwilą połamane, już zaczęły się zrastać. Uklęknęła ostrożnie, uważając na szybko odnawiające się tkanki. Wciąż nie otwierając oczu, delikatnie obmacała twarz, która wracała już do pierwotnego kształtu. Wypluła resztkę krwi, która zebrała się w ustach. Powoli zbadała językiem dziąsła. Wybite zęby zaczynały się już wyrzynać.

W końcu odważyła się uchylić powieki. Świat zawirował. Po chwili zamazane kształty zaczęły nabierać ostrości. Kałuża krwi, odłamki czaszki, kilka zębów. Odetchnęła głęboko.

Żebra były już całe, narządy wewnętrzne najwyraźniej też. Powoli wstała. Zachwiała się lekko, ale zdołała złapać równowagę. Uniosła głowę i spojrzała na górujący nad pustym zaułkiem dziesięciopiętrowy budynek, na którego dachu jeszcze niedawno stała.

Była zła. Znowu jej się nie udało.