Antologia - Science Fiction po polsku

Science Fiction po polsku

Marek Adamkiewicz


Jaka jest recepta na dobrą antologię? Publikowanie świeżych nazwisk, w nadziei odkrycia nowych Sapkowskich, czy Dukajów? A może lepiej skupić się na twórcach już uznanych, by zminimalizować ryzyko i przyciągnąć większe grono czytelników? Redakcja omawianego niżej zbioru zdecydowała się połączyć oba te rozwiązania. W „Science Fiction po polsku” znajdziemy bowiem zarówno autorów początkujących, jak i starych wyjadaczy. Niektórych do napisania tekstów zaproszono, inni z kolei przebili się przez konkurs, w efekcie którego możemy zapoznać się z rezultatami ich pracy. Taka recepta wydaje się być manewrem dobrym i uzasadnionym. Najdobitniej świadczy o tym jakość zaprezentowanych opowiadań.

Zacznijmy może od highlightów. Andrzej W. Sawicki w „Nadejściu Zimy” przedstawia czytelnikowi pieczołowicie wykreowany cyber-punkowy świat, w którym bohaterowie muszą zmierzyć się ze złośliwym oprogramowaniem komputerowym. Brzmi może mało ciekawie, lecz tylko z początku. Każda kolejna strona wciąga coraz bardziej, a w pewnym momencie łapiemy się na tym, że akcja pochłonęła nas bez reszty. Autor nie podaje niczego w mdły sposób. Realia wielkomiejskie sprawnie łączy z konwencją fantasy, by uzyskać w efekcie iście wybuchową mieszankę.

Kolejnym świetnym opowiadaniem jest „Przeżycie”, autorstwa Mileny Wójtowicz. Znana z szeregu publikacji w magazynie „Science Fiction” autorka, tym razem zdecydowała się połączyć czyste s-f z horrorem. Efekty są więcej niż zadowalające. Historia zachwyca już samym pomysłem umieszczenia na statku kosmicznym legendarnego potwora, wampira. Gdy dodamy do tego jeszcze kwestię walki o przetrwanie, którą podejmuje zarówno załoga statku, jak i sam krwiopijca, wychodzi nam kawał rasowego kosmicznego horroru, z refleksyjnym zacięciem.

Poza tymi, zdecydowanie najbardziej wyróżniającymi się tekstami, znajdziemy też w antologii wydawnictwa Paperback, całą masę opowiadań po prostu dobrych. Króciutka „Obroża” Jakuba Ćwieka, podejmuje temat czy warto rezygnować z marzeń, dla wyjątkowej zawodowej szansy. Z jednej strony można tu odnieść wrażenie, że jest to materiał o bardzo dużym potencjale, może nawet na powieść, z drugiej jednak, wątpliwości te bledną w obliczu świetnego, bardzo zwyczajnego i budującego zakończenia.

Nie zawodzi także Agnieszka Hałas. Przed lekturą można było mieć pewne obawy, jak autorka, znana przede wszystkim z masy świetnych opowiadań utrzymanych w stylistyce dark fantasy, poradzi sobie w skrajnie innym podgatunku fantastyki, jednak efekty mówią same za siebie. „Opowieść o Śpiących Królewnach” jest bowiem naprawdę solidną i pesymistyczną w wydźwięku próbą. Historia o załodze transportera międzyplanetarnego, wiozącego więźniów na karną kolonię, chwyta za serce i sprawia, że mamy ochotę przeczytać więcej tekstów s-f autorki. Bo bez dwóch zdań, dobrze jej to wychodzi.

Warto zwrócić też uwagę na teksty paru innych autorów. Których konkretnie? Oto oni - Paweł Paliński, Tomasz Duszyński, Istvan Vizvary i Artur Laisen. Pierwszy snuje dickowską w klimacie opowieść o człowieku ściganym i zmagającym się z kwestią własnej tożsamości w świecie, w którym pojęcia „maszyna i człowiek” mocno się wymieszały. Duszyński, w interesującej scenerii kosmicznej „prawie-że-ciszy”, pochyla się nad kwestią błędów przeszłości i próbie ich naprawienia. Vizvary z kolei, stworzył niezwykle subtelną i sentymentalną historię. Jego „Muneca”, podana jako futurystyczny kryminał, wykracza poza ramy gatunku i skłania do przemyśleń o istocie człowieczeństwa. A Laisen pokazuje, że nawet przedstawicieli dwóch bardzo odległych na pierwszy rzut oka światów, może połączyć nić porozumienia, a z czasem może nawet przyjaźni.

Jednak, mimo generalnie wysokiego poziomu całości, nie jest tak, że nie znajdziemy tu niczego słabszego. Bo i na takie opowiadania natkniemy się podczas lektury. Najważniejsze jednak, że nawet w ich przypadku, nie są to teksty, których autorzy powinni się jakoś specjalnie wstydzić. Rzecz ma się np. w poczuciu niedosytu. Taki „Samolubny Gen” Szymona Stoczka potrafi przyciągnąć uwagę interesującym pomysłem, jednak chciałoby się, by całość była nieco bardziej rozbudowana. A tutaj wszystko kończy się właściwie parę stron po rozpoczęciu. Czasem takie teksty zostają na dłużej w pamięci, tym razem jednak niekoniecznie, czytelnik ma bowiem chęć na więcej i może być zawiedziony zbyt szybkim finałem.

Jednak nie tylko autor początkujący może zostawić po sobie uczucie lekkiego rozczarowania. Więcej można się było spodziewać po Dariuszu Domagalskim. Jego „Upiorny Błękit” sprawia wrażenie pisanego w bardzo podobnym stylu i niekiedy wykorzystującym te same motywy, co niedawno wydana powieść „Silentium Universi”. Uczucie wtórności skutecznie psuje wrażenia z lektury tego, bądź co bądź, sprawnie napisanego opowiadania.

Na łamach antologii próbowano zmierzyć się także z post-apo. Piotr Sarota, redaktor Kawerny, musi jednak jeszcze nieco popracować nad tym, co chce czytelnikowi przekazać. Bo mimo że forma jest całkiem niezła - „Z poradnika niepraktycznego przeżycia postatomowego” czyta się bowiem płynnie – to jednak zawartość nie porywa. Miało być lekko i z humorem, niestety nie do końca wyszło.

Mimo paru małych zgrzytów, „Science Fiction po polsku” to jedna z ciekawszych antologii, jakie ukazały się ostatnimi czasy. Zawarte w niej teksty potrafią wzbudzić w czytelniku całą gamę emocji. Budujące jest też, że to wszystko zasługa naszych, rodzimych autorów. Po raz kolejny mamy okazję przekonać się, że fantastyka niesie ze sobą masę kreatywnych pomysłów, a wszyscy ci, którzy głośno mówią o niej jako o literaturze drugiego sortu, powinni zamilknąć, bo nie wiedzą co czynią.

8/10

Autorzy: Szymon Stoczek, Paweł Paliński, Dariusz Domagalski, Piotr Sarota, Andrzej W. Sawicki, Agnieszka Hałas, Tomasz Duszyński, Artur Laisen, Istvan Vizvary, Milena Wójtowicz, Jakub Ćwiek
Tytuł: Science Fiction po polsku
Wydawnictwo: Paperback
Data wydania: 27 listopada 2012
Liczba stron: 249
ISBN: 978-83-932486-6-7

Odpowiedzi

Receptą na dobrą antologię jest publikacja w niej dobrych opowiadań :-) Jeżeli Anna Kańtoch równie dobrze redaktorzy jak pisze, to należy się spodziewać czegoś pozytywnego. Poza tym podoba mi się okładka.

Tak naprawdę mam tylko jedną uwagę do tej recenzji, reszta to było/będzie przy okazji: wampir na statku kosmicznym nie jest już hiperoryginalnym pomysłem. Nie od czasu "IACTE" Dukaja i "Ślepowidzenia" Wattsa. Hobbit na statku kosmicznym, o - to by było oryginalne. Chociaż autor musiałby się bardzo postarać, żeby zachwyciło. Przynajmniej, gdyby nie celował w parodię. Tak czy inaczej - najważniejsza jest realizacja. Z uprzejmości dla MW i autora recenzji tymczasowo uwierzę, że "Przeżycie" zachwyca, jednak przekonam się, jak przeczytam :P

Aha, no i antologia cienka, a tylu autorów. Te opowiadania muszą być trochę takie szortalowe ;-)