Komunikat o błędzie

  • Nie udało się utworzyć pliku.
  • Nie udało się utworzyć pliku.

Szkic

Ocena: 
0
Brak głosów

- Tak wygląda. Naszkicowałem jej obraz. Wydaje się nierzeczywista, jak ze snu, ale dobrze oddałem każdy jej szczegół. Gdy patrzę na nią, zdaje się do mnie przybliżać, prawie czuje jej zapach…

- Proszę opowiedzieć o tym co zaszło w nocy 31 października – powiedział policjant, tak beznamiętnym głosem, jakby myślał: chce mi się kawy, a ty mi dupę zawracasz. A tak w ogóle to powinienem być teraz z rodziną, na grobach bliskich. A nie słuchać zeznań psychopaty, co to zaciukał pewnie własną żonkę, a teraz wciska kit, że jest niewinny.

- Tak jak już wcześniej wyjaśniałem. Byliśmy z żoną na cmentarzu odwiedzić grób siostry. Nagle zza alejki wyłonili się oni. Pomyśleliśmy przez chwilę, że to przebrane dzieciaki. Wie Pan, Halloween - cukierek albo psikus. Gdybym wtedy wiedział – wychrypiał z żalem w głosie – to nigdy, przenigdy nie zabrałbym jej tam.

- Mam to w aktach, ale zapytam jeszcze raz. I proszę się dobrze zastanowić nad odpowiedzią, prawda jest lepsza niż brnięcie dalej w kłamstwo. Zabił pan swoją żonę?

- Nie! Czy pan mnie w ogóle słuchał?? To byli oni. Żywe trupy. To nie byli już ludzie. Zaatakowali nas. Jeden z nich ugryzł moją żonę i pociągnęli ją za sobą. Nie mogłem nic zrobić, nie mogłem się nawet ruszyć. Stałem i nie mogłem uwierzyć, że ten koszmar jest prawdą. Powtarzałem sobie – to sen, na pewno śnisz, obudzisz się za chwilę. Ale to nie był sen. Teraz każdej nocy śnię o niej, to niekończący się koszmar. Pochyla się nade mną wysuwa okrwawiony język i szepcze: Chodź z nami. Mam na Ciebie ochotę. Jestem taka głodna

Budzę się kiedy wbija we mnie zęby.

Zaczyna brakować mi jej coraz bardziej, dzisiaj chyba dam się ugryźć.