Sekret

Ocena: 
0
Brak głosów

            Leżała w ciszy, spowita w półmrok. Zwiewna biała koszula nocna spoczywała lekko na nienaturalnie kościstym ciele niczym opar mgły. Powietrze trwało nieruchome, jakby cały wszechświat napawał się jej urokiem.

            Zbliżył się nieśmiało do łóżka, nie chcąc zmącić trwającej ciszy i bezruchu; jakby bał się, że może ją zbudzić. Wpatrywał się z uwielbieniem w niesamowicie szczupłą twarz. Z nabożną czcią muskał spojrzeniem drobne, ukryte pod koszulą piersi, wystające żebra, ręce, na których skóra ściśle przylegała do kości. Zadrżał spojrzawszy na wyraźnie odcinający się pod materiałem ostry zarys bioder. Uwielbiał dotykać jej kości kiedy się kochali.

            Ostrożnie wyciągnął rękę i delikatnie pogłaskał zapadnięte policzki. Pozostająca w bezruchu twarz odbijająca się w jego roziskrzonych oczach stanowiła zachętę, swego rodzaju przyzwolenie. Zbliżył się powoli i musnął wargami jej usta. Były przyjemnie chłodne.

            Nagle za drzwiami rozległ się stłumiony dźwięk dzwonka. Ktoś postanowił odwiedzić jego antykwariat.  Westchnął cicho, zmartwiony perspektywą przedwczesnego rozstania. Spojrzał czule na zamknięte oczy.

– Kocham cię – wyszeptał.

Wyprostował się ostrożnie i ruszył w stronę drzwi. Otwarłszy je odwrócił się jeszcze na moment, by ostatni raz na nią popatrzeć. Wąska struga światła padła na jej twarz, wydobywając z ciemności blado-siny odcień jej skóry.

– Chyba nawet bardziej, niż wtedy, kiedy żyłaś.

            Opuścił pokój i zamknął drzwi. Szczęk klucza przekręcanego w zamku odbił się głucho od ciemnych ścian. Cisza i ciemność wokół niej pozostały niezmienione.