Hierarchia

Ocena: 
0
Brak głosów

Krzyk bólu rozdarł panującą w parku ciszę.

Marek i Agata popatrzyli po sobie niepewnie. Romantyczny nastrój popołudniowego spaceru ulotnił się bezpowrotnie. Pomimo że minęła ledwie godzina siedemnasta, parkowe alejki świeciły pustkami. Lekki wietrzyk poruszał nieśmiało liśćmi, łagodząc trochę sierpniowy żar.

Gdy odgłos powtórzył się, chłopak pociągnął dziewczynę w stronę źródła dźwięku.

– Chodź! – powiedział.

Dróżka skręcała, obchodząc pokaźnych rozmiarów chaszcze. Minęli je i zobaczyli grupkę wyrostków pastwiących się nad jakimś człowiekiem. Mężczyzna leżał na ziemi, nieopodal ławki, z której został strącony. Skulił się, próbując osłaniać głowę rękami.

– Hej! Co tam robicie?! – krzyknął Marek.

Napastnicy na widok nadbiegającej pary rzucili się do ucieczki.

– Chyba stracił przytomność – stwierdziła Agata, przyglądając się pobitemu nieszczęśnikowi. Mężczyzna musiał być dobrze po siedemdziesiątce. Rzadkie, posklejane krwią pasemka siwych włosów opadały mu na twarz. Marynarkę i koszulę znaczyły ciemne plamy.

– Jest przytomny. Popatrz, rusza się. – I rzeczywiście, staruszek próbował wyciągnąć w ich stronę rękę, ale zabrakło mu sił. Oczy miał tak spuchnięte, że prawdopodobnie nic nie widział.

Agata wyciągnęła z torebki komórkę.

– Co robisz? – spytał Marek.

– Nagrywam – odparła, uruchamiając kamerę.

– Przecież widzę. Ale po co?

– Żartujesz chyba. Pierwszy raz trafia mi się taka gratka w realu! Koleżanki zzielenieją z zazdrości. Jeszcze tylko dowód, że to wszystko dzieje się naprawdę. – Skierowała obiektyw w swoją stronę, tak aby ujęcie obejmowało zarówno ją, jak i umierającego mężczyznę. Po chwili przestała nagrywać. Postukała kilka razy palcami w ekran, po czym schowała aparat. – Gotowe! – oznajmiła. – Już jest na fejsie.

Marek przykucnął i przyjrzał się z bliska starcowi.

– Źle z nim. Chyba powinniśmy kogoś zawiadomić. Policję albo pogotowie.

– A czemu to akurat my mamy to robić? Przecież za chwilę ktoś będzie tędy na pewno przechodził.

– Masz rację. Jeśli to my zadzwonimy, to potem będą nas przesłuchiwać i całe popołudnie stracone. Nie nasz problem.

– Dokładnie – przytaknęła dziewczyna. Jej towarzysz, jakby zaprzeczając wypowiedzianym wcześniej słowom, wyjął telefon i zaczął stukać w klawisze. – Co tam jeszcze pstrykasz?

– Coś jednak trzeba zrobić. Przecież cię kocham – odparł, kierując w jej stronę wyświetlacz. – Musimy sobie pomagać.

– Jejku, aleś ty słodki! – Agata roześmiała się wdzięcznie. Na ekranie widniał jej profil. Pod linkiem wyświetliła się pięść z uniesionym do góry kciukiem.

Marek Tarnawski lubi to.

Odpowiedzi

Bardzo trafne podsumowanie dzisiejszych czasów i tylko szkoda, że tak bardzo prawdziwe.

Szort zainspirowany podobną, choć nie tak drastyczną sytuacją. Dzięki za opinię, Geenee.

Przykre.
Ale szort dobry.