Nowe imperium. Szmaragdowy sztorm - M. J. Sullivan

Gdzie król nie może, tam złodziei pośle

Hubert Stelmach

"Nowe Imperium" i "Szmaragdowy Sztorm" to trzecia i czwarta część cyklu fantasy "Odkrycia Riyrii" autorstwa Michaela J. Sullivana, którego możecie znać z serii felietonów dotyczących tajników pisarstwa, ukazujących się w "Nowej Fantastyce". Poprzednie dwa tomy stanowiły przyjemną, lekką i mało ambitną lekturę. Czy coś się zmieniło? W kwestii ambitności niewiele, ale miłym zaskoczeniem było to, że nowa powieść dostarcza jeszcze większą dawkę przedniej rozrywki.

Po krwawych walkach u podnóża wieży elfów, odrodziło się pradawne Imperium. Jednym z niewielu królestw, które odmówiły aneksji jest Melengar. Royce i Hadrian stają przed trudnym zadaniem bezpiecznego zorganizowania spotkania księżniczki Melengaru z przywódcą nacjonalistów, którzy również nie zgadzają się na rządy imperialistów. Niedługo potem dostają zlecenie polegające na odkryciu celu podróży "Szmaragdowego Sztormu", jednego ze wspaniałych okrętów na usługach Imperatorki. Zaraz po zamustrowaniu, udają się w rejs w nieznane.

Tak jak w poprzedniej książce, najmocniejszą stroną są bohaterowie. Hadrian i Royce to postacie, o których czytelnik nie zapomni na długo po skończeniu lektury. I to nie tylko z powodu przezabawnych rozmów, w których nie szczędzą sobie sarkazmu i ironii, ale przede wszystkim ze względu na to, jak zostali skonstruowani. Royce to złodziej, zabójca bez skrupułów, a Hadrian jest najemnikiem o złotym sercu. Takie dobranie duetu sprawia, że jest bardzo dobrze zrównoważony. W czasie lektury nigdy nie ma pewności, która strona weźmie górę i jak zachowają się bohaterowie. Dość dokładne nakreślenie ich przeszłości (z zostawieniem odpowiedniej dawki tajemnicy) pozwala na dokładniejsze zrozumienie pobudek i motywacji. Duet Riyria to porządnie zbudowani, żywi bohaterowie świetnie wypełniający rolę protagonistów awanturniczej powieści fantasy. Jednak z drugiej strony, próby nakreślenia ich jako "szarych" spaliła na panewce. Nawet kiedy mordują z zimną krwią, doskonale wiemy, że postępują w sposób właściwy z moralnego punktu widzenia. Z resztą to samo tyczy się większości bohaterów "Odkryć Riyrii", można ich dość łatwo sklasyfikować jako dobrych lub złych. Postaci neutralnych, ciężkich do określenia, jest bardzo niewiele.

Styl Sullivana nie jest specjalnie rozbudowany. Charakteryzuje się dużą dynamiką i książkę czyta się bardzo szybko. Choć opisy są dość plastyczne i ładnie przedstawiają panującą w danej scenie atmosferę, autor stawia na wartką akcję i uwagę czytelników postanowił przykuć ciekawą fabułą. I w dużej mierze to mu się udało. Intrygi są poprowadzone bardzo pomysłowo, a ostateczne rozwiązania naprawdę zaskakują. Widać tu duży przeskok jakościowy od poprzedniej książki - w "Królewskiej krwi. Wieży elfów" zwroty akcji były wyjątkowo łatwe do przewidzenia. Tymczasem w tomie drugim do prawidłowego rozwiązania udawało mi się dojść tuż przed bohaterami. Dzięki temu nie byłem skazany na dziesiątki stron brnięcia przez odkrywanie znanych mi sekretów i, co ważniejsze, moje ego zostało mile połechtane. Takie poprowadzenie fabuły wymaga nie byle jakich umiejętności powieściopisarskich.

Największą z nielicznych wad tej książki jest przywara znamienna dla sporej części przygodowego fantasy dostępnego na rynku. Autor czasami, dla podtrzymania napięcia, pozbawia swoich bohaterów zdrowego rozsądku i umiejętności logicznego myślenia. Dziwne decyzje podejmowane naprędce czy w ferworze walki można zrozumieć, ale jeśli spokojnie i długo planowane akcje z założenia nie mają sensu, to książka zaczyna sporo tracić, nawet jak na pozycję rozrywkową.

Książka została napisana jako spójna całość. Wszystkie istotne nawiązania są ładnie tłumaczone, co może trochę denerwować osoby, które znają już starsze przygody Royce'a i Hadriana. Spokojnie można ją czytać bez znajomości poprzedniej części, co samo w sobie jest zaletą, bo wcześniejsza książka jest gorsza i po prawdzie nie warto na nią marnować czasu.

Nowa powieść Sullivana to kawał porządnego fantasy, który może dostarczyć sporej dawki rozrywki. Humor, barwni bohaterowie, ciekawe intrygi, wszystko to znajdziecie w "Nowym Imperium" i "Szmaragdowym Sztormie". Ale z drugiej strony nie jest to literatura ambitna. Sullivan napisał powieść młodzieżową. Czytelnicy starsi i bardziej doświadczeni mogą poczuć się zawiedzeni. Autor zręcznie pomija niektóre wątki, które mogłyby być trudniejsze i nadać powieści inną etykietę niż " niezobowiązująca".

Autor: Michael J. Sullivan

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Data wydania: wrzesień 2012

ISBN: 978-83-7839-293-4

Liczba stron: 856

Wymiary: 125 x 195 mm