Wyścig szczurów

Ocena: 
10
Average: 10 (1 vote)

Wyszedłem z sali zmęczony. Zmęczony obecnym bytem, okolicznościami, otoczeniem. Inni, czekający na swoją kolejkę, doskoczyli do mnie, zadając standardowe pytania: „No i jak? Komisja zdenerwowana? Trudno było?  Zdałeś?”. Odsunąłem ich bez słowa i poszedłem na koniec korytarza, aby usiąść na ławce i odpocząć. To był dwudziesty dziewiąty egzamin tej sesji, został jeszcze jeden - egzamin, który wreszcie zakończy tę męczarnię. Niedługo rozpocznę nowe życie. Nowe, wspaniałe i spokojne życie. Uwolnię się od tego motłochu, przepychania, podstawiania nóg i obgadywania  za plecami. Od sytuacji, w której musisz wszędzie być, wszędzie się udzielać, bo za wszystko są dodatkowe punkty i przeliczenia; gdzie robisz wszystko, aby na końcu wypaść jak najlepiej, gdzie nic nie jest ważniejsze od kariery. Kto nie ryzykuje, ten nie gra dalej. Kto się nie stara, ten nic nie wygra.

W tej edycji idzie mi dobrze i niech tak pozostanie. Nie chcę skończyć jak poprzednio, kiedy egzaminy były ostatnią rzeczą, którą się przejmowałem. Nauczony doświadczeniem oczekuję w niedalekiej przyszłości czegoś zupełnie innego.

Korytarz już pustoszał, jak wstałem; większość zdających zdążyła wyjść. Też poszedłem powoli do wyjścia. Na zewnątrz zaatakowały mnie wirtualne reklamy: SPECJALISTYCZNE KURSY - Z NAMI ZOSTANIESZ TYM, KIM CHCESZ, ZGŁOŚ SIĘ DO NAS, A ZAŁATWIMY CI LEPSZE ŻYCIE. Grupy wsparcia w ogłoszeniach proponowały pomoc, ale oczywiście nie ma nic za darmo. Pomoc w zdobyciu lepszego miejsca na liście, zarówno ta legalna, jak i ta nielegalna, jest zazwyczaj kilkakroć przepłacana. Trzeba w przyszłości pomagać tym, którzy zostaną poleceni przez grupę.

Przemknąłem szybko przez centrum, gdzie reklam było najwięcej. Na przedmieściach zdarzały się rzadziej i nie były już tak agresywne. Wszedłem do mieszkania i po krótkiej kąpieli udałem się zaraz do sypialni, aby snem zregenerować swoje siły. Jednakże choć byłem zmęczony, nie mogłem zasnąć. Ciągle myślałem o jutrzejszym dniu. Nie o egzaminie, gdyż swoich umiejętności z tego tematu byłem raczej pewny - myślałem o tym, jak dobrze będzie stąd odejść.

Rano ustawiłem się przed salą egzaminacyjną jako jeden z pierwszych. Po długich przepychankach wszedłem na salę w trzeciej grupie. Test, mimo że wielokrotnego wyboru, był łatwy. Nie miałem wątpliwości, że zdałem. Pod wieczór, gdy wszyscy podchodzący do egzaminu napisali już test, a wyniki zostały wywieszone, zostaliśmy poproszeni do auli i rozpoczęło się rozdawanie świadectw. Szef jak zwykle zaczął od tych, którzy zdobyli najwięcej punktów. Na pierwszy ogień poszli prymusi i znajomi znajomych. Każdy po otrzymaniu dyplomu i uściśnięciu dłoni Szefa podchodził do pulpitu i wybierał. Na początku drugiej grupy, tych, co się postarali, wyczytano i mnie.

Odebrałem dyplom i poszedłem wybierać. Najlepszych ofert już nie było. Zniknęła oferta na szejka arabskiego, zwycięzcę Wielkiej Pardubickiej oraz królową angielską, ale coś tam zostało. Przez głowę przeleciały mi moje poprzednie życia: żuk gnojowy, niewolnik na plantacji bawełny, roztocz, pszczoła robotnica i ostatnie - pracownik biurowy międzynarodowego holdingu. Nie ma wyjścia – pomyślałem – w następnym wcieleniu muszę odpocząć. Po tym wszystkim, co przeszedłem, należy mi się odpoczynek.

Zdecydowanie nacisnąłem przycisk: leniwiec grzywiasty, samiec, Brazylia.

Odpowiedzi

Wszędzie ten nepotyzm. :)))

Bardzo ładny szort! I z morałem: trzeba się postarać, żeby zostać leniwcem... :)

Właśnie, wszędzie trzeba się starać :)

Kiepsko mi chyba szło na tych egzaminach, a może wtyków nie miałem, czy jak? Jestem na Tak :)

Fajne :)