Dar dla bestii

Ocena: 
0
Brak głosów

Krzyczała, spadając. Uderzenie pozbawiło ją tchu, lecz pozostała przytomna. Podłoże było miękkie, zamortyzowało upadek z ośmiu metrów. Jęcząc, przewróciła się na bok, podkuliła nogi i zastygła w pozycji embrionalnej.

Płacząc, starała się pogodzić z losem. Rozsądek mówił jednak, że skoro nie zrobiła tego przez ostatnie lata, teraz też jej się nie uda.

***

Powiedzieli, że jest bohaterką. Nigdy nie chciała nią być. Urodziła się tylko po to, by umrzeć. Kiedy skończyła szesnaście lat, przyszli do jej komnaty. Mistrz ceremonii, w obecności całego dworu, dokładnie ją przebadał, świadcząc iż młoda córka księcia nie została zbrukana. Potem zabrali ją do klasztoru, przez trzy dni pościła i modliła się do boga o łaskę. Wreszcie nadszedł dzień, kiedy stanęła u wrót pieczary, obdarta z szat, ostatni raz spojrzała na słońce. Jego eminencja biskup pobłogosławił ją, nieudolnie dodając otuchy słowami o męczeństwie i wielkiej nagrodzie, przy czym jego chciwe spojrzenie cały czas wbijało się w jej nagą sylwetkę. Czuła, jakby chciał wydrzeć z niej duszę, zapamiętać jak najwięcej, zagarnąć dla siebie część gładkiego ciała. Dobrze wiedziała, co będzie robił wieczorem, w swej komnacie. Kiedy splunęła mu w twarz, własnoręcznie wepchnął ją do pieczary.

Zgromadzony tłum wiwatował.

***

Z krótkiego, niespokojnego snu wyrwało ją zimno. Kiedy otworzyła oczy, zobaczyła tylko niewyraźne zarysy ścian wokół. Na górze musiało się ściemniać. Ile godzin tu była? Miała nadzieję, że bestia zjawi się w czasie jej snu. Jak widać, nawet zapach dziewicy nie był na tyle przyciągający, by wielki jaszczur pojawił się chwilę po złożeniu mu ofiary. Być może czaił się w mroku, delektując jej strachem? Zaraz, chyba coś słyszała…

Ten szmer…

Czuła dreszcze, sama nie wiedziała, czy ze strachu, czy z zimna. Przytuliła się do ściany za plecami, odgarniając liczne kości poniewierające się pod skałą. Kości pewnie należące do wcześniejszych „męczennic”.

Próbowała przypomnieć sobie jakąś modlitwę. Specjalnie na tę okazje nauczono ją kilku, lecz w głowie miała pustkę. Nie mogła się ruszyć, a jednocześnie chciała uciekać, być gdzieś indziej.

Szmer zmienił się w stąpanie, poczuła obrzydliwy smród zgniłego ciała i siarki. Bogowie, dlaczego ona?! Tylko dlatego, że była najmłodsza, że reszta córek została już wydana?!

W mroku rozbłysła para oczu. O mamusiu… na udach poczuła ciepło, do smrodu bestii dołączył odór moczu.

W mroku wymacała dosyć pokaźną kość. Nie miała złudzeń, skoro najznamienitsi rycerze, umiejętnie władający bronią nie potrafili pokonać bestii, to jakie szanse miała ona, dziewica, z piszczelem w dłoni…?

Gad był coraz bliżej. Widziała zarysy wijącego się ciała…i nagle poczuła spokój. Wiedziała, co musi zrobić. To ostatnia szansa.

Chwyciła mocniej za kość. Zamiast w bestię, wymierzyła ją w siebie, w miejsce, które sprawiało, że potwór właśnie ją i jej podobne zażądał na ofiarę.

Pchnęła mocno, krzycząc z nagłego bólu.

Smok zastygł. Przez chwilę węszył intensywnie. Potem zaskamlał i odszedł niepocieszony.

Odpowiedzi

Powiem szczerze - to nie jest mój ulubiony rodzaj króciaka. Nie do końca jestem przekonany do tego rodzaju estetyki. Czasem zaglądam w miejsca, w których pojawiają się tego typu teksty. Nie podoba mi się tam :) Ale przecież na Szortalu nie mogą się pojawiać jedynie teksty utrzymane w moich ulubionych klimatach. Tyle.

A ja właśnie się zastanawiałem, czy bym coś takiego polubił, czy nie... więc napisałem :)