[...]

Ocena: 
0
Brak głosów

Miękka ciemność otaczała go jak aksamit. Jak pięknie tak  płynąć pośród kolorowych rozbłysków gdy myśli dryfują w nieskończoność.

Nagle otoczyły go jasne wstęgi , owinęły ciało i wyrwały je z przytulnego niebytu. „Już czas.” Usłyszał szept i spojrzał w oczy o kolorze płynnego złota.

I nagle zapragnął kochać , śmiać się, płakać i nienawidzić. Zapragnął żyć. Rozejrzał się po sali upstrzonej galaktykami. Na środku na tronie siedział On.

„Idź, spełnij swe przeznaczenie. Już nic nie da się zrobić.”

Bladoskóra kobieta odsunęła kotarę galaktyk za którą ziała granatowoczarna otchłań i rzekła: „Do widzenia”. Spojrzał w jej oczy i napotkał tylko pustkę.

#

Ognik papierosa wesoło drgał w ciemności. Zaciągnął się głęboko i spojrzał na miasto pogrążone we śnie.

„Za każdym razem to samo. Będą lepsi, posłuszniejsi. A potem popełnia te same błędy. I są jacy są. Ludzie – dziwne stworzenia i pupilki Liv, która tak chętnie oddaje im złote iskry życia. Nic dziwnego, że są tacy niedoskonali skoro jest taki pobłażliwy.”

 Wtedy przypomniał sobie twarz Starca.

„Nie, oni ich kocha” błysnęła w jego głowie myśli. „Tak, a potem się ich pozbywa jak dziecko, które z zapałem drze nieudany rysunek. Powinni mnie nazywać Wielką Gumką Przedwiecznego.”

Butem zdusił papierosa. „Czas brać się do roboty.”

#

Na pustyni pełnej szarego pyłu panowała śmiertelna cisza. Tylko słońce niewzruszenie kontynuowało swą wędrówkę po nieboskłonie. Aż trudno uwierzyć, że całkiem niedawno stało tu miasto,  które tętniło życiem.

Aktualnie jedynym żywym stworzeniem był mężczyzna zmierzający swobodnym krokiem do nikąd.

- No i stało się to co pisane: z prochu powstałeś i w proch się obrócisz - na jego twarzy zagościł ponury uśmiech.

- Podobno popiół świetnie użyźnia glebę. Będzie jak znalazł na podwaliny nowego Raju. Co o tym sądzisz Mortia?

Bladoskóra kobieta wzruszyła nieznacznie ramionami.

- To Krąg Życia. - uśmiechnęła się, a w jej pustych oczach zatańczyły wesołe iskierki.

- Wracajmy do domu.